Mia Sheridan „Stinger. Żądło namiętności”. O tym jak mistrzowsko zabić książkę.

stinger-zadlo-namietnosci-b-iext31716784
Tytuł: Stinger. Żądło namiętności
Autor: Mia Sheridan
Ilość stron: 404
Wydawnictwo: Helion S.A. (septem.pl)

Spotkali się przypadkiem. Studentka prawa i gwiazdor porno. Upojnie spędzone chwile szybko przeszły do historii, a jak to mawiają Co zdarzyło się w Vegas, zostaje w Vegas. Co innego mogło połączyć uparcie dążącą do spełnienia swoich postanowień kobietę i aktora w branży erotycznej? Spędzili ze sobą kilka gorących chwil, ale to wszystko. Przecież nic nie może połączyć dwójki tak różnych ludzi. Czy na pewno? Ani Grace Hamilton ani Carson Stinger nie mogą o sobie zapomnieć.  Jednak jak powiedział kiedyś pewien mistrz kung-fu Nic nie dzieje się przypadkiem. Dlatego kiedy Carson i Grace wpadają na siebie po pewnym czasie, nie mogą tego zignorować i postanawiają spróbować. Czy jednak ich związek będzie zdrowy i udany? Czy gwałtowne emocje, jakie przyjdzie im przeżywać nie zniszczą i tak delikatnego związku byłego gwiazdora porno, który porzucił branżę na rzecz wojska i pięknej pani prokurator. Czy Stinger okaże się dostatecznie dojrzały by zdobyć Grace?

 

Po Bez Słów, miałam wielką ochotę na powieść Sheridan, która w genialny sposób pisze o miłości. Jej sceny łóżkowe są obłędnie dosłowne w swojej delikatności i sprawiają, że taki bezduszny hasacz, zaczyna się czerwienić. Ale na bór tucholski, jak można było zrobić coś takiego jej książce?

Ja wiem! Wiem! Nie ocenia się książki po okładce, ale do cholery, dając okładkę rodem z taniego pornucha/ harlequina to taka krzywda, że kiedy obiła mi się o oczy gdzieś w odmętach absurdu jakim jest internet…usiadłam w kącie i wyłam. I to strasznie. Potem naszła mnie durna myśl, by napisać do wydawcy z pytaniem o egzemplarz recenzencki i oto jestem. Sponiewierana, ze złamanym pojęciem geniuszu Sheridan i krwawiącymi palcami. Okładka to jednak ważna rzecz. Wiele osób jest wzrokowcami i widząc zarówno okładkę rodem z harlequina jak i podtytuł Żądło namiętności, ominie książkę szerokim łukiem – co mnie wcale nie dziwi.

Tak jak Norwid pytał Coś ty Italii zrobił Alighieri, tak jak zapytam Coście książce Sheridan zrobili, ludzie z Heliona? Do tego edycja tekstu i jego rozmieszczenie. Wiem, że czepiam się jak ostatnia zrzędliwa babcia w moherowym helmecie pod magicznym zamkiem z dzwonkami, ale do diabła ciężkiego, to jest ważne i dobre rozmieszczenie tekstu jest ważne.

Poza tym co wyrzuciłam z siebie wyżej, historia jest świetna. Były aktor porno – obecny komandos z piękną panią prokurator. Związek na zasadzie przeciwieństw, które finalnie okazują się być podobieństwami. Akcja rozwija się cudownie i jest bardziej niż pewne, że wrócę do tej książki nie raz, tak samo jak wracać będę do Bez słów. Postać Stingera to świetnie nakreślona postać, podobnie jak postać Grace, która nie jest kolejną idiotką w opałach. Diametralne zmiany jakie zaszły w tytułowym bohaterze są godne pozazdroszczenia i podziwu, biorąc pod uwagę kim był na początku książki, a kim stał się już na jej końcu. Grace w miarę rozwoju akcji, była tylko bardziej pewna swego w życiu i coraz bardziej pragnęła Stingera. Takich miłości tylko zazdrościć. I już wiadomo, dlaczego Sheridan została tak dobrze przyjęta za granicą ( bazując na goodreads).

Zakończenie, podobnie jak w Archer’s Voice, pozamiatało i czytałam je chyba ze dwadzieścia razy, za każdym razem wzdychając głośno Awwww…kiedy sobie to wszystko wyobrażałam. Uwielbiam takie zakończenia i chociaż nienawidzę dzieci, nadal uważam, że takie zakończenia w książkach tego typu, są po prostu najbardziej odpowiednie.

 

Podsumowując: Stinger to świetna powieść obyczajowa, z dobrymi scenami łóżkowymi, które nie są ani zbyt dosłowne, ani nie bolą w oczy podczas czytania. Bohaterów poznajemy w miarę rozwoju akcji i finalnie jest więcej ulubionych niż znienawidzonych postaci. GORĄCO polecam.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Helion ( septem.pl ).

 

 

Hasacz.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Mia Sheridan „Stinger. Żądło namiętności”. O tym jak mistrzowsko zabić książkę.

  1. Co do okładki zupełnie się zgadzam. Bardzo krzywdzi książkę i zapewne wielu czytelników właśnie z jej powodu może odrzucić książkę. Treść natomiast jest fantastyczna i nie mogę się doczekać aż sama zdobędę tę książkę i będę mogła ją przeczytać po raz kolejny 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s