Magdalena Knedler „Winda”. O poezji w prozie życia. Czy coś…

magdalena-knedler-winda-wyd-janka
Tytuł: Winda
Autor: Magdalena Knedler
Ilość stron: 236
Wydawnictwo: JanKa

 

Winda. Właściwie urządzenie codziennego użytku. A jednak dziadostwo potrafi zmienić życie nie jednej osoby, a całej grupy. Zaskakujące stwierdzenie, wiem. Prawda jest taka, że do momentu lektury książki Magdaleny Knedler…z nawet nie dało się tego zauważyć. Winda to winda. Widać wszystko zależy od nastawienia i poziomu percepcji. Druga z kolei książka pani Knedler to coś zupełnie innego niż Pan Darcy nie żyje. Tam można było się śmiać do łez, znienawidzić pewnych postaci, albo po prostu zachwycać się zawiłością w prostocie jaką miała w sobie ta historia. Niezależnie od tego jak dziwnie to zabrzmiało. Tym razem jednak autorka serwuje nam zróżnicowaną etnicznie grupę ludzi. Od Japonki z przeszłością gejszy, przez Żyda, który nie obrał sobie za cel życia wypominania światu Holocaustu, po Marylę, która robi za cukierniczego stalkera i podrzuca pani Stanisławowi najlepsze ciasto w bloku. A to nadal nie wszyscy, którzy spotykają się w windzie jednego z wrocławskich wieżowców.

Książka wbrew pozorom potrafi człowieka wciągnąć na wiele godzin, choć objętościowo jest to posiedzenie na jeden, góra dwa wieczory, kiedy ktoś wolniej czyta. Tymczasem okazuje się, że podczas lektury Windy jest nie tylko niesamowity klimat, który wręcz wsiąka w czytelnika podczas lektury, ale i coś magicznego, kiedy to po skończonej lekturze nadal się o tym myśli i tak trochę ciężko człowiekowi na serduchu, że to koniec. Nie wiem czy tak powinno się odebrać nową książkę pani Knedler, ale jedno jest pewne. Nie tylko kac książkowy, ale spore zmuszenie do refleksji jest w tym co napisała.Tak naprawdę książka jest jak zbiór historii każdej z przedstawionych postaci, które przeplatają się ze sobą i w końcu łączą w pewną nietypową, choć naprawdę ujmującą całość. Oczywiste jest to, że akcja toczy się powoli, spokojnie i rozwija na tyle niespiesznie, by czytelnik mógł to przyswoić, przetrawić i przemyśleć. Znajdą się tacy, który mnie znienawidzą za to stwierdzenie, ale styl w Windzie wonieje mi całkiem mocno wczesnymi dziełami Murakamiego – pomijam fakt, że autorka porządnie pomiziała mnie po pysku wtrącając postać Ayo.

Jeśli jesteście fanami humory z nutką melancholii i naprawdę doskonałej umiejętności do wyłapywania/ opisywania szczegółów autorki, to jest książka dla was. W swojej prostocie jest to con niesamowicie złożonego i nawet jeśli trochę się boicie sięgać po dobrą, współczesną prozę – powinniście się skusić. Bez kozery powiem, że to naprawdę niesamowita książka. Jak dotąd jedna z moich ulubionych.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu JanKa i autorce.

 

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s