Przedpremierowo: Jacek Łukawski „Kraina martwej ziemi. Krew i stal.” tom I

front_krew_i_stal_180116Tytuł: Kraina martwej ziemi. Krew i stal
Autor: Jacek Łukawski
Ilość stron: 378 [ pdf ] [według wydawnictwa ok. 384 ]
Wydawnictwo: SQN
Data premiery: 17 lutego 2016

 

 

Ponad sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, który ma na celu przekroczyć zapomnianą krainę, a droga ich prowadzić będzie przez wąski przesmyk. Stary klasztor mieszczący się u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zniknie. Silny oddział pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera, wkracza w suche stepy, by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik. Lecz nawet on – tajemniczy Arthorn – nie przypuszcza, jaki los zgotowali im bogowie. Bo przecież ich wola jest tajemnicą dla wszystkich, poza kapłanami. Przyjdzie im się przekonać jak cienka jest granica między dobrem a złem. Równowaga świata okaże się bardziej krucha, niż komukolwiek mogło przejść przez myśl.

 

 

Usłyszawszy o nowej książce, którą można było zrecenzować przedpremierowo, od razu się zgodziłam, choć nie spodziewałam się średniowiecznej słowiańskiej powieści, która ociekać będzie mistyczną mocą średniowiecza. Autor wręcz bezbłędnie stworzył świat wojowników, pełen magii i tajemnic, które znają tylko nieliczni – a wszystko to okrasił słowiańską demonologią. Krew i stal przywodziła mi na myśl trochę Grę o Tron i Wiedźmina, choć nie zarzucam autorowi braku oryginalności – tego nie można mu odmówić. Jednak jest w tym coś znajomego, co porywa czytelnika od pierwszej strony.

 

Bardzo możliwe, że Łukawski kupił mnie klasyczną fantastyką na świeżo. Wiadomo. Jakiś czas temu rynek wydawniczy cierpiał na przesyt słabej fantastyki – jest to moja opinia – i nie ukrywam, bałam się, że będzie to po prostu kolejna słaba imitacja wszystkiego po trochę. Na szczęście zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Poza genialnym światem przedstawionym, mamy również mocne, bardzo realne postacie, do których chce się dołączyć w ich podróży. Podobne odczucia miałam podczas czytania sagi o Zaprzysiężonych Roberta Low.

 

Wszelkie nadzieje na odrodzenie się fantastyki jako tego wiodącego gatunku, pokładam właśnie w Łukawskim, bo to jak ten człowiek pisze…przechodzi moje pojęcie. Ebook, ebookiem, ale do diabła…żeby rozpłakać się, ponieważ książka się skończyła? Wielkie chapeau bas dla autora, chylę się aż do stóp, licząc na tak samo dobrą, bądź lepszą kontynuację. Krew i stal to książka z tego rodzaju, który nie pozwala o sobie szybko zapomnieć. Akcja, złożoność świata i bohaterów, mistyka i po prostu WSZYSTKO czego trzeba do stworzenia naprawdę dobrej lektury fantastycznej. Wróżę Jackowi Łukawskiemu przyszłość godną Jędrasa Sapkowskiego – nie w zmianie charakteru, a w sławie jego powieści.

 

Tak genialne opisy zasługują na coś więcej niż serial czy komiksy – domagam się gry! I to z takim samym rozmachem jaki towarzyszył tworzeniu Wiedźmina przez CD projekt RED.

 

Za ebooka dziękuję wydawnictwu SQN oraz akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają.

 

 

 

Hasacz.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Przedpremierowo: Jacek Łukawski „Kraina martwej ziemi. Krew i stal.” tom I

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s