Mary Shelley „Frankenstein”. Kiedy człowiek chce być stwórcą.

9788377311516_1381752933
Tytuł: Frankenstein
Autor: Mary Shelley
Ilość stron: 346
Wydawnictwo: Vesper

 

Mało jest ludzi, którzy nie znają historii naukowca, który w fascynacji i potrzebnie zgłębienia tajników życia i śmierci, postanowił przeciwstawić się prawom natury. Całość idei „zabawy” w mitologicznego Prometeusza, straciła na barwności w oczach samego Frankensteina w momencie kiedy stracił wszystkich bliskich z rąk własnego tworu, który w żądzy zemsty i szale nienawiści odwrócił się od samego stwórcy. Na dodatek podobnie jak ludzie z jego otoczenia, tak on sam nie mógł znieść widoku tego co stworzył.

I tu się zacznie…już sam fakt, że autorka miała ledwie dziewiętnaście lat gdy napisała dzieło tak wybitne, że stało się podstawą nie tylko dla przyszłych produkcji filmowych, ale i innych dzieł literackich. Tym większy szacunek i podziw budzi dzieło Mary Shelley, która w tak młodym wieku, stworzyła dzieło wręcz nieśmiertelne.

Opowieść o dziele szalonego naukowca, towarzyszyła mi od dawna i do tej pory pamiętam, że płakałam czytając pierwszy raz tę powieść. Wydawnictwo Vesper doskonale wydało powieść w niezmienionej wersji, która ukazała się później ( wersja poprawiona przez autorkę ) i urozmaiconą przepięknymi drzeworytami. Dodało to tylko intensywności w odbiorze powieści. Bo choć ludzie podzieleni są co do całości znaczenia książki, tak ja odebrałam tę powieść jako coś zupełnie innego. Opowieść o przerażającej samotności, odrzuceniu i potępieniu za niewinność.

Przejmująca, dotykająca do głębi powieść z elementami grozy, które wprawiają w przerażenie po dziś dzień, choć ludzi teraz przeraża coś mniej oczywistego niż twór z ludzkich szczątków. Osobiście uważam, że Frankenstein to klasyka sama w sobie, z głębokim przesłaniem, o ile ktoś potrafi zrozumieć coś tak złożonego jak maniakalna chęć stworzenia i władania.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Vesper.

 

 

Hasacz.

 

Reklamy

Karina Krawczyk „Tajemnica Boga”. O fanatyzmie, który potrafi zniszczyć życie.

fecdf42f79
Tytuł: Tajemnica Boga
Autor: Karina Krawczyk
Ilość stron: 280
Wydawnictwo: Oficynka

 

Pamiętacie historie pisane przez Dana Browna? Zakon Syjonu, Illuminaci, fanatycy religijni, potomkowie Jezusa, który mają moc zbawczą? Jeśli sądzicie, że Dan Brown pozamiatał? To zastanówcie się sami, co może wyniknąć z połączenia pasji do kryminałów i teorii spiskowych oraz umysłu kobiety, która przez lata była właścicielką biura podróży?  No właśnie…

Tajemnica Boga to debiut Kariny Krawczyk, która na co dzień uczy turystyki i hotelarstwa. Jej książka prawi o tajemniczej organizacji mającej na celu poznanie boskiej tajemnicy. Tropy prowadzą w różnych kierunkach. Plotki głoszą, że gdzieś żyją pustelnicy, którzy dawno już ową tajemnicę zgłębili. Nie mogąc ich odnaleźć, zdesperowani członkowie ugrupowania porywają jedyną osobę, która według nich może ich doprowadzić do upragnionego celu. A oni chcą osiągnąć… wszystko.

Szczerze powiedziawszy po książkach Dana Browna trudno jest mnie zaskoczyć czymś o tematyce, która zahacza dość mocno o wiarę chrześcijańską. Jedna książka jest za słaba, inna tak przesycona wszystkim, że trąci groteską. Całe szczęście autorka wiedziała jak dozować część szokującą z faktami i fragmentami z różnych źródeł.

Całą książkę czytało się dobrze, choć nie przywiązałam się w żaden sposób do bohaterów książki – ból był tym większy, że po odłożeniu książki, nie pamiętałam imion postaci. Nie jest to jednak żadna zła opinia. Prawda jest taka, że przez skoncentrowanie akcji na niecałych trzystu stronach książka nieco traci, biorąc pod uwagę, że kilka rzeczy można było opisać lepiej, nieco ciekawiej. Zadość uczynieniem za zbyt szybkie zakończenie książki jest właśnie samo zakończenie.

Książkę polecam, bo to dobra lektura na dwa, maksymalnie trzy wieczory. Czyta się przyjemnie, nie wymaga szczególnego myślenia. Dobry debiut, mam nadzieję na kolejną, bardziej rozwiniętą powieść pani Kariny.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Oficynka.

 

Hasacz.

 

Michał Pstrucha „Pod podłogą”. Nie ufaj nawet samemu sobie.

PSTRUCHA Michał_Pod podłogą FRONT.indd
Tytuł: Pod podłogą
Autor: Michał Pstrucha
Ilość stron: 468
Wydawnictwo: Oficynka

 

Łódź. Pewnego dnia siedemnastoletni chłopak, zostaje znaleziony nieprzytomny na ulicy. Okazuje się, że młodzieniec cierpi na amnezję i nie pamięta niczego. Zostaje zatem skierowany do Domu Dziecka, gdzie przychodzi mu spędzić rok. Po osiągnięciu pełnoletności, okazuje się, że chłopakowi zostawiono nieco zaniedbany dom w dobrej dzielnicy Łodzi. Wyalienowany, całkowicie zamknięty w swoim świecie, nie nawiązuje bliższych relacji, jest obiektem plotek i drwin wścibskich sąsiadów, którym nie pasuje jego wyobcowanie. Mężczyzna nie ma rodziny, a jedyną bliską osobą, która wydaje się go rozumieć jest Kasia, koleżanka z pracy, która sama boryka się z demonami przeszłości. Całe monotonne życie Łukasza komplikuje się kiedy na podjeździe jego domu znajdują samochód bezwzględnego mordercy. Coraz częstsze wizyty policji, koszmary, które ręczą Łukasza…wszystko to sprawia, że jego życie przestaje być monotonne i wkrada się do niego więcej dramatu i bólu niż kiedykolwiek…czy mężczyzna da radę sobie z tym wszystkim poradzić? Jaka prawdę przyjdzie mu poznać kiedy w końcu odzyska pamięć?

 

Michał Pstrucha napisał mocny thriller psychologiczny, osadzony na jego podwórku. Autor ukazuje zawiłość ludzkiego umysłu, który jest trawiony przez różne schorzenia. Łukasz jest zagubiony przez zanik pamięci, nie chce się do nikogo zbliżać i okazuje się, że ktoś czyha na jego życie. Mnóstwo postaci przewija się przez książkę, na brak akcji nie można narzekać. Można jednak narzekać na zakończenie całości, o którym za chwilę. Łukasz chce określić siebie. Znaleźć spokój. Dręczące go koszmary tylko komplikują całą sprawę. W którymś momencie pojawia się Natalia – swoją drogą, dziewucha z poważnymi problemami, aż trąci to od jej postaci – która usiłuje pomóc mężczyźnie. O ile jej intencje wydają się być dobre, tak przekracza wszelkie granice i spotyka ją za to kara.

Głównym problemem książki, o ile mogę to tak nazwać, jest nawał dramatyzmu, choć tak to powinno wyglądać. Łukasz nie wie co ze sobą począć, a na domiar złego wszystko wskazuje na to, że nic nie jest takie, jak sądził, że będzie. Jego matka, której również nie pamięta, zostaje zamordowana, o czym potem się dowiaduje. Kobietą, która nad wszystkim zdaje się panować i jako jedyna szuka chłopaka, to jego babcia ( tak przynajmniej to odebrałam ). Finalnie facet trafia pod stałą opiekę psychiatry i książka kończy się dość dramatycznie. Sam styl autora jest przystępny, choć momentami ma się wrażenie, że wszystko było pisane na wyrost. Zgrzytało mi szczególnie w momencie, w którym pokazały się wilki. Jednak to była naprawdę jedyna nieścisłość, która wprawnego czytelnika może uwierać.

Całość to naprawdę imponujący debiut, który jak najbardziej jest warty uwagi każdego wiernego czytelnika thrillerów. Trzeba mieć jednak na uwadze, że w porównaniu do mnie, powinno się podejść do książki z większym dystansem.

Nie oczekujcie ode mnie ocen w gwiazdkach, nie oceniam tak książek. W końcowej opinii Pod podłogą to naprawdę porządny debiut, nasycony mrocznym klimatem i wywołujący niepokój w czytelniku.

 

Gorąco polecam.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Oficynka.

 

 

Hasacz.

Paweł Pollak „Zbyt krótkie szczęście. Dalsze losy komisarza Przygodnego.

Zbyt_krotkie_szczescie_front
Tytuł: Zbyt krótkie szczęście
Autor: Paweł Pollak
Ilość stron: 443
Wydawnictwo: Oficynka

 

Kolejne spotkanie z Przygodnym i kolejne zaskoczenie, albo  i niedowierzanie. Paweł Pollak powrócił w moje skromne, leśne progi i udowodnił, że potrafi napisać doskonałą kontynuację. Oczywiście typowo dla siebie przeklinałam pod nosem te same postaci i nie byłam w stanie uwierzyć w tragizm postaci komisarza, któremu należało się więcej od życia, ale autor na swoje szczęście inaczej poprowadził fabułę i w efekcie do końca trzymając ten sam poziom akcji – ładnie poprowadził los komisarza, który tak mi przypadł do gustu w tej części.

Jednak od początku. W Zbyt krótkim szczęściu Przygodny zmaga się z rozdzierającymi problemami osobistymi, choć poniekąd sam sobie jest winny, w końcu sam odszedł od żony. Dodatkowym czynnikiem wpędzającym go na krawędź depresji jest morderstwo, nad którym przyszło mu w tej części pracować. Morderstwo na parze nastolatków, którzy – jak się okazało – byli w związku. Śledztwo toczy się mozolnie i brak jest jakichkolwiek konkretnych tropów czy samych podejrzanych.

W tym przypadku sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, nie ma nietypowej trucizny, nie ma podejrzanych, poszlaki są tak nikłe, że prowadzą donikąd. Przygodny ma coraz większe problemy ze skupieniem się na pracy. Rozwód niczego mu nie ułatwia, choć sam od tej swojej żony odszedł. Dalej w śledztwie pomaga mu dziennikarz masochista z rozbujanym ego – Kuriata. Aspirant Gajda i dwóch mniej myślących posterunkowych Wójcik i Wojtkiewicz oraz ekscentryczny patolog Małecki. Skład ten sam, tylko postrzeganie książki trochę inne. Z jakiegoś powodu ta część z Przygodnym wydaje się ciężka i bardziej mroczna. A odnalezienie mordercy, wprawia czytelnika w osłupienie. Szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się, że to ta osoba dopuściła się tych czynów.

Najbardziej jednak zastanawia mnie, dlaczego komisarz ma takiego pecha w życiu. W zasadzie to właśnie na tym bardziej skupiła się moja uwaga, a nie na samej sprawie, która im głębiej w las tym bardziej się gmatwała. Paweł Pollak, doskonale buduje napięcie i przedstawia pracujący nad sprawą zespół policyjny.

 

Reasumując, mam tylko w głowie pytanie ” Panie autorze, Panie Pollak…zlituje się pan nad tym Przygodnym?”. Bo z części na część póki co facet ma naprawdę pod górkę. I w zasadzie zamiar nienawidzić sprawcy morderstwa, miałam ochotę potrząsnąć autorem, za to, że doprowadza do takiego stanu komisarza Przygodnego.

Książkę gorąco polecam, bo jest co. Niesamowicie wciągające i poruszające, nawet jeśli nie chodzi o samą zbrodnię, a o tło społeczn0-obyczajowe.

 

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Oficynka.

 

Hasacz.

Robert Cichowlas & Łukasz Radecki „Zombie.pl” czyli polskie Dying Light.

4e2ca67454
Tytuł: Zombie.pl
Autor: Robert Cichowlas & Łukasz Radecki
Ilość stron: 434
Wydawnictwo: Zysk i Ska

 
Karol Szymkowiak miał wszystko czego mógł chcieć. Pieniądze, piękną żonę, wspaniałego syna. Właśnie otworzył nową restaurację i zgodnie ze staropolską tradycją wyprawił imprezę, potężnie zakrapianą alkoholem. Rankiem przywitało go coś więcej niż kac morderca.
Polskę opanowana epidemia zombizmu. Żywe trupy zalały ulice miasta. Ich przysmakiem jest ludzkie mięso. Do tego zaczęły siać krwawy terror w mieście i mało kto ocalał. Jedynym ratunkiem dla Karola jest przyłączenie się do grupki ocalałych, którzy schronili się w kościele Świętego Wojciecha na Zaspie. Czy uda mi się uzyskać pomoc i udać się do Poznania, by mógł wrócić do rodziny? Czy zaufanie i pomoc to puste pojęcia w świecie pogrążonym w chaosie? Rozpoczęła się tragiczna walka o przetrwanie…przetrwają najsilniejsi.

 

Cichowlas i Radecki stworzyli coś, co bardzo przyjemnie połechtało moją potrzebę przeczytania tytułu z tematyki o zombie. Generalnie w temacie zombie jestem całkowitym nowicjuszem, bo mam za sobą jedynie Dying Light. Aleja koszmarów Raymonda Bensona ( plus jakieś opowiadania podesłane przez znajomą ). Książka nie dość, że jest pisana lekko, przyjemnie i niesamowicie realistycznie – mam na myśli wulgaryzmy, a nie większość książek z apokalipsą w tle, a jedyne ostre słowo to dupa. Mocno, brutalnie, krwawo, bezwzględnie. Podejrzewam, że taki był zamysł autorów, żeby książka była wzorowana na Dying Light i wyszło im to wręcz ZAWODOWO! Genialne opisy, siarczyste dialogi i niesamowita akcja, która trzyma się czytelnika do samego końca. Trochę mnie ruszyło zakończenie, ale przecież to jest apokalipsa zombie, do diabła! Rozpływałam się podczas lektury i powiem szczerze, że książka jest naprawdę dopracowana i nie bardzo mam się do czego przyczepić. Czytając Zombie.pl czułam się jakbym grała w Dying Light osadzone w realiach polskich miast. Po prostu miód na moją duszę sadysty/ barbarzyńcy/ wikinga. Ubóstwiam i żywię wielkie nadzieje, że powstaną kolejne tomy z tego uniwersum(?). NAWET jeśli Michał nie był odpowiednią postacią, którą można było polubić, nadal trzymam kciuki, żeby panowie uraczyli nas dalszymi częściami!

 

UWAGA! Książka to doskonały prezent dla miłośników gier na konsolę lub PC z serii Dying Light! Wciąga na godziny, jeśli nie dni ( wszystko zależy od tego jak szybko czytacie). Książka ocieka krwią, posoką i złem. Śmierdzi trupem i prochem, a momentami słychać ryk Behemota za plecami, więc…uważajcie!

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Zysk i Ska.

 

 

 

Hasacz.