Przedpremierowo: „Antrakt ” Rupert Smith. Kiedy szczęście przeszkadza w byciu artystą.

285637_antrakt_571
Tytuł: Antrakt
Autor: Rupert Smith
Ilość stron: 414
Wydawnictwo: Muza SA
Data premiery: 3 lutego 2016

Helen, znudzona swoim życiem i małżeństwem, zapisuje się na kurs kreatywnego pisania i zaczyna zbierać informacje na temat życia swojego dziadka, Edwarda Bartona, jednego z najpopularniejszych pisarzy dwudziestego wieku. Niedoceniany przez krytyków, był uwielbiany przez czytelników – a także przez przemysł filmowy. Na podstawie jego bestsellerowych powieści powstało kilka filmów. I nagle u szczytu sławy, po światowym sukcesie kolejnej powieści Antrakt, na podstawie której w 1959 roku zrealizowano film pod tym samym tytułem z Laurencem Olivierem i Jayne Mansfield, Barton wycofał się z publicznego życia i nigdy już nie napisał ani jednego słowa, zrywając również kontakty z rodziną.
Helen postanawia rozwikłać sieć fikcji i kłamstw otaczających spuściznę dziadka i wyjawić tajemnicę ciążącą na całej jej rodzinie – historię miłosną znacznie bardziej dramatyczną niż te, które Barton opisywał w swoich powieściach. To, co odkryje na strychu, wśród zakurzonych papierów, na zawsze zmieni jej relacje z bliskimi. Podczas gdy dociera do prawdy o przeszłości, lekkomyślnie wdaje się w romans, który postawi jej przyszłość pod znakiem zapytania.

 

Zapowiedź była naprawdę intrygująca, okładka też przyciągała wzrok w jakiś sposób. Ale jak było z treścią? Różnie. Zacznę może od plusów. Z jasnej strony Antrakt to powieść napisana w niesamowity sposób, łączy w sobie współczesność i przedwojenny, wojenny i powojenny Londyn. Narracja jest poprowadzona wręcz mistrzowsko i mogłabym czytać tę książkę. Niestety całość traci na odbiorze, kiedy mamy do czynienia z Helen. Oczywiście nie każdemu musi to psuć odbiór całej powieści, ale jednak jest to drażniące. Odebrałam ją jako taką niedojrzałą emocjonalnie kobietę, która w infantylny sposób odbiera świat i trochę mnie dziwiło to, że była znudzona swoją rodziną. Nie skupiając się na postaci Helen, śmiało mogę powiedzieć, że powieść ma swój klimat, a tajemnica jaką owiany jest Barton tylko dodaję doskonałego klimatu i zabawy całej powieści. Dlaczego zabawy? A czy czytelnik nie powinien się czasem bawić, rozwiązując przygotowaną przez autora zagadki? Właśnie to serwuje nam Smith. Kawał doskonałej powieści, z irytującą główną bohaterką, która koniec końców zyskuje, ale nie na tyle, by się do niej przywiązać w szczególny sposób. Więcej wam nie zdradzę, jednak gorąco polecę wam książkę Smitha, bo bawiłam się przy niej przednio.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Muza oraz Business & Culture.

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s