Przedpremierowo: ” Wedding, a wedding, we’re going to have a wedding!” czyli „I że ci nie odpuszczę” Joanny Szarańskiej.

i_ze_ci_nie_odpuszcze_v07
Tytuł: I że ci nie odpuszczę
Autor: Joanna Szarańska
Ilość stron: 314
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data premiery: 3.02.2016

Kalina marzyła o cudownym ślubie prosto z bajki. Biała suknia, piękna ceremonia, rodzina i co najważniejsze ukochany mężczyzna u boku. I uroczyste słowa I nie opuszczę cię aż do śmierci. Wszystko pryska kiedy na ślubnym kobiercu okazuje się, że ukochany mężczyzna to świnia i łajdak, ponieważ na boku miał zostać ojcem. Zdruzgotana dziewczyna postanawia wykorzystać jedyny prezent ślubny- voucher do spa w zabytkowym dworku. Wyposażona w walizkę z fatałaszkami i powieść Helen Fielding wyrusza, by zakosztować luksusów i wyleczyć złamane serce…

 

Zaczęło się od zaproszenia na ślub, będącym zapowiedzią książki. Potem przyszła sama książka. Spodziewałam się coś w stylu właśnie Dziennika Bridget Jones. Wiecie, porzucona dziewczyna, narzekająca na swoją figurę – facet zostawił to i kompleksy doszły do głosu. Na szczęście Kalina nie była taką bułą losu jak Bridget. Tutaj nie mamy do czynienia z przerysowanym obrazem zdesperowanej trzydziestolatki – z całą moją miłością do Bridget oczywiście. Kalina jawiła mi się od początku jako przebojowa dziewczyna, która poradzi sobie w każdej sytuacji. Jaka była naprawdę? Właściwie nie pomyliłam się za bardzo. Do mojego wyobrażenia doszła odrobina nieporadności. Jak jednak przeżyłam całość lektury I że ci nie odpuszczę? Po prawdzie fanką takich książek nie jestem, bo nie potrafię zrozumieć kobiet, które tak ciężko przeżywają to wszystko – te tragedie życiowe i tak dalej. Typowy hasacz bez empatii. Jednak podobnie jak to było w przypadku książki Pan Darcy nie żyje, podeszłam do tego z ogromnym dystansem. Jakby nie wystarczyło, że rzucałam Pozytywką Agnieszki Lis. Dlatego odetchnąwszy po lekturze poprzednich książek, raczej ze spokojem podeszłam do książki, gdzie jedna osoba w związku okazała się szują. Postać Patryka poważnie nadużywała mojej cierpliwości – od momentu kiedy tylko się pojawił na kartach książki. Kalina jakoś to równoważyła. Ale to co działo się potem, tajemniczy malarz i tak dalej…chyba trochę za dużo kryminałów czytam i mam za wysokie wymagania. Jednak nie można odmówić autorce poczucia humoru i wyważenia w tym co napisała. Nic nie jest przesadzone – poza zachowaniem Kaliny na samym końcu książki – spokojnie. To tylko moje zdanie, nie mam w sobie niczego z romantyczki. Od strony kryminalnej – mogło być lepiej, ale nie narzekam, to miało bawić, nie trzymać w napięciu jak książki o Harrym Hole’u od Nesbo czy wzbudzać dreszcze przerażenia jak u Larssona.

Koniec końców książka jest dobra, typowa literatura kobieca – nic dziwnego, że się nie zakochałam. Jednak książka nie jest zła, tylko przeznaczona dla innej, bardziej kobiecego i wyrozumiałego grona czytelniczek.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

 

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s