Tessa Gratton „Magia krwi”. Dużo mroku i magii.

2abc6137a8
Tytuł: Magia krwi [tom I ]
Autor: Tessa Gratton
Ilość stron: 387
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Wyobraźcie sobie, że w waszym życiu dochodzi do bardzo drastycznych zmian. Tych najgorszych. Wasi rodzicie zginęli tragicznie w wypadku, a kilka dni po ich śmierci, dostajecie tajemniczą przesyłkę. Ta zawiera w sobie list i tajemniczą księgę z magicznymi zaklęciami. Dokładnie to przytrafiło się Silli Kennicot, która z listu dołączonego do księgi, dowiaduje się, że to jej ojciec spisał zaklęcia i to specjalnie dla niej. Tylko czy to prawda? Dziewczyna postanawia wtajemniczyć w świat magii brata Reese’a oraz nowo poznanego przyjaciela Nicka. Niespodziewanie ktoś, wyraźnie obeznany z magią, odwiedza grób państwa Kennicot i kreśli na nim runy. Czy ojciec Silli przed śmiercią został opętany? Czy każdy może być opętany?

Tessy Gratton nie znałam do momentu, kiedy dokopałam się do jej książek na stronie Grupy Wydawniczej Publicat. Opisy obu tomów były tak ciekawe, że zechciałam o nich napisać. Dla was. I tak to się zaczęło. Usiadłam i zaczęłam czytać. Przy okazji chorowania, bo wtedy pochłaniam książki przez osmozę. I co z tego wynikło? Fakt, że w ciągu czterech nocy przeczytałam pięć książek. Ale nie o tym. Styl Gratton jest dość specyficzny i niestety ta kobieta też uległa tej chorej manii pisania książek w pierwszej osobie. Czego wręcz nienawidzę. Gardzę takim stylem pisania książek, niezależnie jak wielkimi bestsellerami one są. I tu skończę wytykanie minusów książki, bo to rzeczywiście jedyny minus tej książki, który wpływa na jej odbiór. Przynajmniej według mnie. Wracając do książki – poznajemy perspektywę dwóch postaci – Nicka i Silli. Styl trochę podobny do tego co dostaliśmy w serii Zatraceni Rachel Van Dyken. Mam na myśli naprzemienne rozdziały : Silla – Nick, Nick – Silla. Ale tu akurat całkiem okay. Przyjemnie się nawet czytało. Dobra była również stopniowo rozwijająca się akcja, która ani nie nudziła, ani nie sprawiała zawodu czytelnikowi. Na całe szczęście. Autorka serwuje nam dość dramatyczny obraz tego o co walczy dziewczyna. O prawdę. Tyle, że nie wiadomo komu można ufać. Oczywiście występuje tu również wątek miłosny – dość silny, ale nie gra tu pierwszych skrzypiec, co działa bardzo na korzyść dla czytającego. Przynajmniej w mojej opinii, ponieważ to by wyglądało naprawdę źle, kiedy w tle las ożywa – prawie Enty atakują, zwierzęta są jakieś takie dzikie, a główny problem bohaterów to iść do łóżka czy nie. Tutaj tego nie było – całe szczęście. Jest dramatycznie, mrocznie, zło się czai z każdej strony – im bliżej końca – i nic tylko się rozkoszować. Jedna z lepszych książek młodzieżowych z jakich czytałam w tym roku.

Polecam gorąco fanom książek fantastycznych i młodzieżówek ( o wiele lepszych od Zmierzchu ). Idealne dla wiernych czytelników new adult czy young adult.

 

Za książkę gorąco dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat.

 

Hasacz.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Tessa Gratton „Magia krwi”. Dużo mroku i magii.

  1. […] Drugi tom spod pióra Tessy Gratton. Podeszło mi to o wiele bardziej niż pierwszy tom, który – naturalnie przez lekturą tego tomu – wydawał się naprawdę dobry. Tymczasem w drugim tomie, pozostając w znienawidzonej przeze mnie narracji i naprzemiennych rozdziałów z podziałem na dwie główne postaci mamy do czynienia z dobrze prosperującą czarownicą, która przez przypadek miesza zaklęcia i wciąga w swój świat chłopaka, któremu oko uciekało w jej stronę jeszcze zanim się potknęła przy czarowaniu. Jest całkiem przyjemnie, póki nie okazuje się, że coś się w ciemności czai nie tylko na chłopaka, którego nieumyślnie Mab obłożyła klątwą. W miarę rozwoju akcji, rozwiązują się coraz to mroczniejsze tajemnice, a kłopotów tej dwójki nie widać końca. Mab jest zdecydowanie o wiele lepiej nakreśloną postacią niż Silla z poprzedniego tomu, podobnie wygrywa Will z Nickiem, który wypada równie słabo. Bez porównywania postaci, Strażniczka krwi wygrywa. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że drugi tom jest o wiele bardziej dopracowany od poprzedniego i widać, że na przełomie jednej i drugiej książki autorka bardzo się rozwinęła. Mab jest o wiele rozsądniejsza niż poprzednia bohaterka. Za co można jeszcze polubić tą część? Na pewno za to, że Tessa Gratton nie robi ze swoich bohaterek idiotki w opałach, ani nieustraszonej jak u Veronici Roth. W dużym skrócie jest mrocznie, dużo magii, jeszcze więcej tajemnic, groźniej niż w Magii krwi. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s