David Levithan ” Pewnego dnia ” czyli rzecz o miłości, która ma mocno pod górę.

CAM00054
Tytuł: Pewnego dnia
Autor: David Levithan
Ilość stron: 277
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Seria: Uwaga młodość

Rihannon została zamknięta w paskudnej rutynie, pozbawionego uczucia związku z chłopakiem, który miewa gorsze humory od kobiety w ciąży. Dziewczyna wmówiła sobie, że jest skazana na życie z Justinem i stara się żyć według ściśle określonych zasad. Nie wymagać czegokolwiek od Justina. Nie irytować, nie robić sobie nadziei…jednak pewnego dnia Justin ją zauważa i co więcej, chce z nią być.  Ku własnemu zaskoczeniu Rihannon przeżywa z chłopakiem najcudowniejszy wieczór, romantyczny i ciepły. Tyle, że…następnego dnia Justin niczego nie pamięta. Zrozpaczona dziewczyna nie wie co zrobić. Aż tu nagle ktoś jej mówi, że wtedy Justin nie był sobą. Pytanie zatem kim jest ten ktoś, kto przejął na ten jeden wieczór ciało i umysł Justina?

Tak właśnie prezentuje się okrojona fabuła Pewnego dnia. Kontynuacja Każdego dnia. Tak jak w Everyday opowiada o A, chłopaku, który każdego dnia budził się w innym ciele i musiał walczyć o jakąkolwiek rutynę w swoim życiu, tak Pewnego dnia opowiada tę samą historię z punktu widzenia ukochanej A, Rihannon. Ostatnio zapanowała jakaś dziwna moda na przepisywanie tych samych historii opowiedzianej z perspektywy innego bohatera. A to E. L. James się zdecydowała napisać to samo zło z perspektywy tytułowego Greya, a to Stephenie Meyer napisała Zmierzch w genderbendzie ( genderbend – odwrócenie/zamiana płci ), a teraz David Levithan. Nie boli mnie kontynuowanie wątku z Każdego dnia. Tym razem poznajemy myśli dziewczyny, która przez większość czasu jest po prostu odrzucana przez chłopaka, z którym jest teoretycznie w związku. Bo co to za związek, kiedy jedna strona ignoruje drugą? Nic zatem dziwnego, że dziewczyna w desperacji postanawia odnaleźć tego, który przez jeden wieczór sprawił, że poczuła się ważna i kochana. Razem z Rihannon przeżywamy dramaty, chwile zapomnienia i nabieramy sił by walczyć dalej o odnalezienie tej prawdziwej miłości. Brzmi ckliwie? Możliwe, ale właśnie o tym jest ta książka. Styl samego Levithana trochę przypomina styl Greena, poza tym, że Levithan nie chwyta za najtańsze motywy, coby człowiekowi grać na uczuciach. Tak mi się przynajmniej wydaje. Wiadomo, że nie każdemu to przypasuje i nie do każdego trafi ta książka. Jednak jeśli się zdecydujecie i przeczytacie tę książkę, jestem pewna, że nie będziecie żałować.

 

Za książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat ( Wydawnictwu Dolnośląskiemu).

 

Hasacz.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s