Danka Braun „Zabójczy urok blondynki” czyli o tym dlaczego książka pozostawiła niedosyt.

danka-braun-zabojczy-urok-blondynki-cover-okladka

Tytuł: Zabójczy urok blondynki
Autor: Danka Braun
Ilość stron: 312
Wydawnictwo: Prozami

Ekskluzywny hotel pod Jasłem. To właśnie tam przyjeżdża na urlop grupa znajomych, wśród, których znajduje się Robert Orłowski z rodziną. Jednak była tam też Anka Sosnowska z narzeczonym i jego szesnastoletnim synem Patrykiem. Kobieta słynęła ze swoich podbojów miłosnych. Młoda, ambitna i zdolna lekarka. Jednak w hotelu zaczynają się dziać różne, dziwne rzeczy. Anka znajduje w torebce martwą mysz. Innym razem w łóżku znajduje odciętą głowę psa. W końcu jednak dochodzi do morderstwa. Głównym podejrzanym jest syn Orłowskiego. Jego ojciec na własną rękę zaczyna śledztwo by udowodnić, że to nie jego dziecko dokonało straszliwej zbrodni. Jednak niewiele później…morderca uderza ponownie. Kto morduje? Dlaczego? Jaki wynik będzie miało prywatne śledztwo Orłowskiego?

Pierwsze spotkanie z twórczością Danki Braun uznaję za przyzwoite. Dlaczego tylko za przyzwoite? Jest wiele powodów, ale spokojnie. Zacznę od początku. Zabójczy urok blondynki zapowiadał się naprawdę bardzo interesująco, niesamowicie wciągająco. Tymczasem zamiast trzymającego w napięciu kryminału, dostałam książkę, która jakoś dziwnie mi przypomina opis dobrej rozgrywki tej gry Kto zabił ( Cluedo czy jakoś tak ). Spodziewałam się czegoś więcej, może bardziej makabrycznego. Tymczasem motyw z uciętym łbem zwierzęcia trącił mi Ojcem Chrzestnym – tak wiem, że tam był koń, ale zawsze. Podrzucanie zdechłych myszy, jakieś prześladowania…trochę słabo. Mimo to książka sama w sobie jest cudowna. Czyta się lekko i szybko, a akcja nie jest do końca przewidywalna – to na wielki plus. Ogromnym minusem było zakończenie. Jak w jakiejś taniej obyczajówce. Spodziewałam się napięcia od początku do końca i tak dalej…nierozwiązanego morderstwa, mrocznej tajemnicy. No, ale nie zeżarło. Takie małe koszmarki często występują w książkach, które zaczynają się z wielką pompą, bo już sam prolog to dobry wstęp do kryminału pisanego z perspektywy ofiary…no, ale niestety pani Braun miała inne plany i jak na moje, to trochę nie wyszło. W sumie poza tymi kilkoma szczegółami, mogę powiedzieć bez problemu, że Zabójczy urok blondynki to przyzwoita, godna polecenia książka dla osób, które lubią się rozerwać w mało zobowiązujący sposób. Jedyna rzecz, która mi przeszkadzała to polskie imiona. Wiem, że nie powinno, bo w końcu to się dzieje w Polsce i tak dalej, ale nadal dziwnie czyta mi się książki gdzie są Patryki, Anny i tak dalej.

Podsumowując: Polecam gorąco Zabójczy urok blondynki, jeśli jesteście zwolennikami książek z akcją osadzoną w Polsce i chcecie się dobrze zabawić podczas czytania.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Dobra Literatura (Prozami).

Z wami jeszcze się nie żegnam, bo niedługo spotkanie z Sędzią!

Hasacz.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Danka Braun „Zabójczy urok blondynki” czyli o tym dlaczego książka pozostawiła niedosyt.

  1. Ja wiedziałam czego się spodziewać, gdyż czytałam Nie zabijaj mnie kochanie, dlatego jestem zadowolona z lektury. Lubię obyczajówki z wątkiem kryminalnym w tle. Spędziłam dwa przyjemne wieczory z tą książką. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s