Superbohaterowie wydawnictw, ojcowie i matki chrzestni blogerów i recenzentów. [ START ]

Hej,

Jestem Weronika, szerzej znana jako Hasacz czyli ta co prowadzi bloga Przyczajony Hasacz, którego właśnie czytasz. Mam prawie 23 lata. Niezależnie jak trafiłeś, bądź trafiłaś na bloga – super, że jesteś. Większość z was – odwiedzających bloga – może zaskoczyć taka notka z kategorii #offtopic, ale kiedyś trzeba. Jakiś czas już błądzę po blogosferze. Nie koniecznie zawsze jako Hasacz, nie zawsze jako ta od książek. Łącznie bloguję już dziesięć lat. Kawał czasu, prawda? Ale dopiero niedawno przekonałam się, że blogowanie to nie takie byle co. Szczególnie kiedy pisze się o książkach. A już w szczególności, kiedy pisze się o nich we współpracy z wydawnictwami. Niby dobicie się do wydawnictwa jest trudne. Nie wspominając już o spełnieniu danego kryterium recenzenckiego, które wydawnictwo sobie określa. Boli co? To nic. Mogło być o wiele gorzej. Owszem jedni odpiszą, że bardzo dziękują za zainteresowanie, ale nie szukają recenzentów albo nie mają warunków by nawiązać nowe współprace. Inni nie odpisują wcale i nie wiecie czy wasze maile się gubią czy po prostu jesteście ignorowani. Pomyśleć można ” Ach ta kultura…” i powiem wam, że sama tak długo myślałam. Jednak potem przyszedł czas na myślenie. Jak zawsze za późno.

Biorąc pod uwagę ilość zainteresowanych i liczbę blogerów, dziennikarzy i innych kwiatuszków, którzy piszą, mówią czy nawet po prostu pokazują książki, tacy ludzie w wydawnictwach nie są w stanie odpisać każdemu. Nie koniecznie jest to uwarunkowane tym, że nas nie chcą. Wyobraźcie sobie, że dziennie na waszą służbową skrzynkę mailową przychodzi – tak z przymrużeniem oka – około 200 do 300 maili. I wy na to macie odpisać w ciągu godziny, bo przecież inne obowiązki na was czekają. I co?
Pomyślmy o tym w ten sposób: Osoby pracujące w wydawnictwach to nie maszyny, które wszystko robią z miejsca. To ludzie jak każdy inny. Czy na pewno? W dużej mierze tak. Ale biorąc pod uwagę to jak wiele robią dla nas – osób piszących o książkach – to można uznać, że są trochę wyżej od ludzi.

Przyznajcie się – wy blogerzy, recenzenci, dziennikarze i inne duperelki – ile razy było tak, że coś wam zaginęło w drodze? Ile razy nawalił przewoźnik? No właśnie. Przewoźnik, a nie ludzie z wydawnictwa. Fakt, że czasem to wina magazynu, ale głównie nawala przewoźnik. I co wtedy? Państwo w wydawnictwach dostaje maila, że paczka nie doszła. Spoko, wyślą drugi raz. A co jeśli nadal nie dociera? Na własnym przykładzie jednej współpracy mogę powiedzieć, że to nie jest dobra sytuacja ani dla wydawcy, ani dla blogera. Dlaczego? Po drugim mailu o przybliżonej treści „przykro mi…książka nadal nie dotarła.” zaczyna się robić niezręcznie. Owszem. Są wydawnictwa, które wam nie wierzą i tak może się skończyć wasza współpraca z nimi. Jednak są też tacy w wydawnictwach, którzy ślą uparcie książki do czasu aż ta nie dotrze. I pytanie – komu ma być głupio. Blogerowi/ recenzentowi czy ludziom z wydawnictwa? Prawda jest taka, że to przewoźnik najczęściej maści. I niestety nikt nie ma na to wpływu.

Jednak czytając powyższe, nadal nie wiecie co hasacz ma na myśli, wypluwając z siebie to wszystko. Otóż chodzi mi o kilka prostych rzeczy. Zrobię z tego wypunktowanie, co niektórych może wkurzyć, ale mój blog moje zasady. Deal with it.

Po pierwsze: Wdzięczność.

Ten uczuć, który należy się każdemu człowiekowi pracującemu w wydawnictwie czy księgarni internetowej – komukolwiek, kto ma styczność z blogerami czy innymi pierwiosnkami, którzy tykają się pisania o książkach. Nie tylko wiem po sobie, ale po tym z kim ma się styczność w internetach, jakie gwiazdunie można spotkać i jak takie cholery działają na nerwy. WSZYSTKO się może zdarzyć, a tacy ludzie z wydawnictwa jeszcze muszą im często – bo nie zawsze – przyklaskiwać. Tragedia. Dlatego mam taką małą prośbę. Jeśli was nie traktują jak gówno, wy też nie traktujcie ich jak gówno. Zasada równej wymiany bardzo się tu sprawdza. Serio. Trochę wdzięczności, że nie napiszą wam ” Goń się natrętna buło! „. Bo niektórym to się należy bardziej niż chłopu ziemia. Tym ludziom z działu promocji/ kontaktu z blogerami i tak dalej, często po prostu należy się szacunek i podziw za to co robią, najczęściej okazując się wymiataczami.

Po drugie: Zrozumienie.

Jak już udało się wam nawiązać dłuższą współpracę i nie zostaliście olani po pierwszej paczce książek – BRAWO! To teraz nie miejcie bólu dupska czy innych części ciała, że musicie trochę poczekać na kolejną paczkę/ odpowiedź na maila czy inny odzew. Miejcie trochę w głowie. Nie jesteście pępkami świata – trzeba poczekać, poczekacie. Akurat wydawnictwo wybiera się na jakąś imprezę i nie ma kto wam odpisać, musicie uzbroić się w cierpliwość. Prędzej czy później dostaniecie odzew czy paczkę, na którą czekacie. Serio. Wystarczy zrozumieć, że nikt nie ma motorka w rzyci. Chwila pomyślunku i nerwy wam przejdą. Zrozumcie. To też się należy osobom, z którymi już współpracujecie.

Po trzecie i najważniejsze: Szacunek.

Szacunek to podstawa dobrego wychowania. To jak się odnosicie do ludzi z wydawnictw też jest w dużej mierze sukces waszych kontaktów z wydawnictwem. Bycie upierdliwym też nic nie daje. Nawet jeśli przeszliście na „ty” z „Pani/Pana”, nadal są rzeczy, których nie powiecie do takich ludzi, bo się z nimi nie kumplujecie. Szacunek to też docenianie tych ludzi. Dziękowanie, choćby pisemne za to, że w ogóle książki dostaliście, że o was pamiętają. Czasem nawet na to nie można liczyć. Dlatego zepnijcie dupska i przestańcie ujadać. Szanujcie czyjąś pracę, doceniajcie ludzi i nie bądźcie skończonymi bucami bez empatii.

Eeech…lepiej mi.

ORAJT! Swoje żale wywaliłam, teraz czas na konkrety. Uznaliście, że piszę to od tak, żeby tylko się wyżalić, bo nie mam życia. Bardzo możliwe, ale jest w tym też coś czego nikt nie przewidział, nawet widząc tytuł – efekt zamierzony. Nie wiem ile osób to przeczyta. Ale jeśli jesteś blogerem albo recenzujesz książki dla jakiegoś portalu i CUDEM to do ciebie trafiło – weź udział.

To nic nie kosztuje, a jak raz ktoś to zobaczy i poczuje się doceniony. Jedyne czego potrzebujesz do tej małej akcji to czas i twoje łapy, którymi i tak stukasz w klawiaturę. Na czym polega akcja i o co chodzi? Już tłumaczę.

Jako osoba, która przeszła wiele i nigdy nie została doceniona czy pochwalona przez konkretne osoby, postanowiłam zapoczątkować coś co uświadomi kilka osób. Nie żadna mowa nienawiści i tak dalej. Akcję oznaczamy hashtagami #SuperPodziekowania #BlogerzyDlaPromocji #BlogerzyDziekuja i hashtakiem z nazwą swojego bloga czy strony. Nie jest to nic trudnego. Jeśli macie dobre kontakty z ludźmi, którzy pracują w działach promocji w wydawnictwach, bądź odpowiadają za kontakt z blogerami, zróbcie coś dla nich. Nie musicie pisać kilometrowego wywodu. Nie musicie się produkować jak dzicy. Po prostu napiszcie kilka ciepłych słów z oznaczeniami powyżej i opublikujcie to. Można też wysłać linki do tych osób, żeby wiedziały. Jeśli nie chcecie pisać, zróbcie sobie fotku z kartką, gdzie napiszecie „Dziękuję” i dopiszecie hashtagi całej akcji.

Jako, że jestem durniem i sama to wymyśliłam ( żyję pod kamieniem, to już mogło być, ale nie zaszkodzi tego kontynuować ) zacznę.

Jako hasacz, jeszcze świeża buła, która od niedawna współpracuje z wydawnictwami chciałam podziękować osobom z następujących wydawnictw:

Wydawnictwo Czwarta Strona: Piotr – Najlepszy polski superbohater! Nadczłowiek, który nie tylko ma anielską cierpliwość do takiego durnia jak ja, ale i za to jak ciepłym i niesamowitym człowiekiem jest. Geniusz, niesamowity człowiek i przyczaja się dokładnie jak ja. A do tego jeszcze sobie zdjęcie z blogerem zrobi! Taki jest!  Dziękuję! ❤

Wydawnictwo Sine Qua Non: Oskar – Nie tylko jeden z pogodniejszych ludzi jakich mogłam poznać, ale i niesamowicie cierpliwy w stosunku do takich buł jak ja. Dziękuję, że jeszcze mnie nie zabiłeś.

Grupa Wydawnicza Publicat: Pani Małgorzata – kobieta, która nie tylko mnie znosi, ale zawsze jest miła i współpraca z nią to sama przyjemność. Dziękuję, że Pani jest 😀 !

Wydawnictwo Filia: Pani Olga – kobieta jak słonko. Chociaż nie udało mi się jej poznać na targach w Krakowie, z samych maili bije taka sympatia, że współpraca z nią jest samą przyjemnością. Dziękuję za wszystko! 😀

Wydawnictwo InRock: Pan Bartosz – człowiek cierpliwy, który blogerów się nie boi. Kontakt świetny i cierpliwość ogromna. Dziękuję za genialny kontakt! 😀

Wydawnictwo Czarna Owca: Dominika – dzięki NerdKobieto! Jesteś cudowna, niezastąpiona, genialna i jak coś polecisz do czytania to nie ma bata! Cudowny kontakt, niesamowita osobowość. Po prostu miód! Dziękuję 😀 ❤

Wydawnictwo MG: Pani Dorota – kobieta orkiestra. WSZYSTKO robi. Po prostu aż trudno uwierzyć. Do tego jest tak niesamowicie ciepła, że trudno jej nie uwielbiać. Dziękuję, że Pani jest 🙂

Wydawnictwo Wiatr od Morza: Pan Michał – niesamowity człowiek, dźwigający na swoich barkach więcej niż tylko blogerów. Człowiek, któremu należą się nie tylko pokłony czy podziękowania. Dziękuję, że Pan o nas dba 🙂

Wydawnictwo Feeria Young: Pani Maja – kobieta o cudownym usposobieniu, cierpliwa, bardzo ciepła i pogodna osoba. Współpraca niesamowicie przyjemna. Dziękuję! 😀

Magazyn Obsesje: Agnieszka – redaktor naczelna, kobieta pełna ciepła, miłości i cierpliwości do zielonych buców! Cudowna! Nic dodać, nic ująć. Po prostu jest genialna! Dziękuję!

Podziękowałam osobno to teraz zbiorowo. Dziękuję gorąco i tulam wirtualnie wszystkich ludzi, którzy mnie znoszą i nadal ze mną współpracują. Bez was byłoby naprawdę trudno. Dlatego bardzo gorąco wam dziękuję i kłaniam się do samych kostek z wdzięczności! Jesteście #SuperBohaterami ! 😀

A wy – osoby czytające – dajcie znać czy dziękowaliście i jak to zrobiliście. Jutro wyczekujcie też fotki na hasaczowym instagramie! Niech wiedzą, że są doceniani! 😀

Hasacz.

Advertisements

28 uwag do wpisu “Superbohaterowie wydawnictw, ojcowie i matki chrzestni blogerów i recenzentów. [ START ]

  1. Super pomysł! Sama uwielbiam pana Piotra z Czwartej Strony:)
    Pani Jolanta z Znak Literanova też ma masę cierpliwości, a widząc na grupie recenzenckiej co musi znosić, to aż ręce opadają. Jestem dla nich pełna podziwu:)

    A zasady o jakich wspominałaś powinny nas obowiązywać zawsze i wszędzie.

    P.S. nie wiedziałam, że Ty taki dzieciak jesteś;)

  2. Ja współpracuję tylko w jednym wydawnictwem i jest nim SQN i tak sobie pomyślałam niedawno, jak pan Oskar to wszystko ogarnia, zwłaszcza po Targach Książki. Kilka dni zapewne z pracy biurowej miał wyjęte, a po powrocie pewnie czekała masa maili, recenzji do sprawdzenia, książek do wysłania… Naprawdę, szacunek. 🙂

  3. Masz 100% racji! Ja zawsze wychodzę z założenia, że po drugiej stronie komputera siedzi CZŁOWIEK, a nie jakaś maszyna, dlatego np. jak do kogoś z promocji wydawnictwa piszę maila to zawsze (jak tylko jest to gdzieś napisane) sprawdzam jak ten ktoś ma na imię i piszę do niego/niej np. „Szanowna Pani Marto” i potem piszę, że zainteresowała mnie jakaś książka, jestem blogerem książkowym etc. i proszę o możliwość otrzymania egzemplarza recenzenckiego. Żadnych tekstów w stylu „joł, dawać ksiunszki, bo ja chcę!” :v Bo to niegrzeczne i nic mi się nie należy z samego faktu pisania bloga o książkach… Ktoś może mi chcieć coś dać, ktoś nie musi chcieć i jego prawo i trzeba to z pokorą przyjąć. Przykre jest jak wydawnictwa nie odpisują, ale od dłuższego czasu powtarzam, że powodów może być wiele i pewnie najrzadziej jest to złośliwość w stylu „aaa, olejemy ją, niech się zastanawia co poszło nie tak”.

    Nie przepadam za zbiorowym mailami typu „szanowni państwo, chcemy wam zaproponować książkę…”, z drugiej strony rozumiem, że w dużych wydawnictwach jest zajob i jakiś pan lub pani nie musi mieć czasu do pisania do każdego osobno. Jednak zawsze miło jak ktoś pisze maile do konkretnej osoby, jak pan Michał Alenowicz z Wiatru od Morza ❤

    Jak już Ci mówiłam, niedługo ogarnę swoją notkę, bo uważam, że to ważny i fajny temat 😀

  4. Jej, ile Ty masz tych ludzi do obdziękowania 😉 Ja z nikim nie współpracuję, więc nie mam komu dziękować. Chyba jestem za mało do przodu :/ Może kiedyś… 😉

  5. Też mam taką listę fantastycznych ludzi z wydawnictw (ale w głowie, nie na blogu ;). Uwielbiam zwłaszcza tych, którzy znajdują czas, by napisać coś więcej niż tylko: dzień dobry, dziękuję, wysyłam. Ogromnie to miłe. 🙂

  6. I jak się tu nie zgodzić? Niemal każdego z wymienionych znam, w mniejszym lub większym stopniu, ale zgadzam się z każdym słowem. To wspaniali, cierpliwi i wyrozumiali ludzie, z którymi współpraca to czysta przyjemność 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s