Mariusz Zielke „Człowiek, który musiał umrzeć” czyli rzecz o polskim Millennium.

1718415683
Tytuł: Człowiek, który musiał umrzeć.
Autor: Mariusz Zielke
Ilość stron: 596
Wydawnictwo: Czarna Owca

Roman Wolak. Szanowany biznesmen, bez wątpienia drań, łapówkarz, człowiek zawdzięczający swoją fortunę szemranym układom i lewym kontaktom. Jednak czy to czyni go również mordercą? Jarosław Stanowski zostaje znaleziony w swoim mieszkaniu. Powieszony na skórzanym pasku. Ślady wskazują na upozorowanie samobójstwa. W głowie znanego szwedzkiego publicysty Svena Olssona, kłębi się mnóstwo pytań odnośnie tej sprawy i tego właśnie biznesmena.  To właśnie do niego trafia artykuł o machlojkach Wolaka. Mężczyzna przyjeżdża do Polski i pada ofiarą zamachu terrorystycznego. Atak miał zostać zorganizowany przez bojówkę faszystowską. Rodzi się jednak inne pytanie. Czy był to zamach na zlecenie Wolaka, który uznał Olssona za niewygodnego? A może to służby specjalne? Ktokolwiek ot był…musi ochraniać swoje plecy, ponieważ do gry wkracza tajemnicza hakerka i były reporter Kuba Zimny.

Morderstwa, hakerstwo, naziści, biznesmen z niemałymi przewinieniami na sumieniu. Niby nic nowego. Wszyscy to znają. I dlaczego Millennium? Ginął niewinni ludzie, hakerka i były reporter. Możliwe, że to tylko moje spostrzeżenia, ale Człowiek, który musiał umrzeć to taka polska wersja tego co pisał Larsson, w dużym uproszczeniu. I teraz pytanie: Efekt zamierzony czy zupełnie przypadkowy? Jak dla mnie nie jest to wcale istotne. Czytając książkę, od razu można się domyślić, że autor siedział w temacie od jakiegoś czasu, ale nie był to „wywiad do książki”. Miałam wrażenie, że Mariusz Zielke był jak Brian May w Bohemian Rhapsody. Dlaczego? Przez większość piosenki słodka, uwodząca gra na gitarze, momentami jakby przez cały utwór był powstrzymywany, a pod koniec – wielkie bum. Możliwie najbardziej rozpoznawalna część utworu ( poza początkiem piosenki ). Jak to się ma do książki, którą napisał Zielke? Ano tak, że czytając tę książkę, ma się wrażenie, że autor powstrzymywał się przed napisaniem jej bardziej „profesjonalnym” językiem. Chociaż jest to wyczuwalne, w żadnym wypadku nie działa to na minus książki. Przeciwnie. Jeśli ktoś dopiero zaczyna swoją przygodę z sensacją okraszoną kryminałem, ta książka będzie dla niego idealna. Dla tych, którzy bardziej siedzą w temacie, może się okazać odrobinę za lekka. Podejrzewam jednak, że był to efekt całkowicie zamierzony i jak najbardziej poprawia to przyswajalność treści. Co do samych postaci, nie przywiązałam się do żadnej z nich, żadna nie wzbudziła szczególnej sympatii. Człowiek, który musiał umrzeć to taka lektura do pobudzenia toku myślenia, do przeżycia dreszczu emocji, ale nie do lubienia postaci. Osobiście mogę polecić książkę i to każdemu kto nie boi się nowości.

Za samą książkę gorąco dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.

Miłej niedzieli, każdemu kto czytał notkę 😀

Hasacz.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Mariusz Zielke „Człowiek, który musiał umrzeć” czyli rzecz o polskim Millennium.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s