To jedyny przypadek kiedy możesz zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko. „Flawia de Luce. Zatrute ciasteczko. ” Alan Bradley

Greetings!!

W tą słoneczną środę przybywam do was z pewną książką, która poważnie mnie zaskoczyła. Dzięki wydawnictwu Vesper, które podesłało mi tę książkę do zrecenzowania. Oto bowiem poznamy się z pewną nietuzinkową dziewczynką, która mimo wszelkich przeciwności losu…nadal walczy o uznanie. Mroczna, niecodzienna i odrzucona przez rodzinę…zapraszam na spotkanie z Flawią de Luce.

_1281958639

Tytuł: Flawia de Luce. Zatrute ciasteczko.
Autor: Alan Bradley
Ilość stron: 366
Wydawnictwo: Vesper

Jest rok 1950. Początek lata w angielskiej, leniwej wiosce Bishop’s Lacey. W wielki domu Buckshaw mieszka mała i niesamowicie ambitna dziewczynka, którą śmiało można nazwać odkrywczynią. Flawia de Luce to cudowne dziecko, które spędza godziny, a nawet dnie w laboratorium odziedziczonym przez ekscentrycznego wuja. Pracuje nad truciznami i odtrutkami, kiedy pewnego dnia, w grządce z ogórkami znajduje zwłoki. Porzucając probówki i palniki Bunsena, postanawia na własną rękę rozwiązać zagadkę kryminalną, co raczej nie jest dobrą wiadomością dla miejscowej policji. Jednak czy to powód by być na nią wściekłym? Zwłaszcza, że to jedenastoletnie cudowne dziecko jest niemal porzucone przez rodzinę? Nie dość, że Flawia zmaga się z nastawionymi do niej wrogo siostrami, które nawet nie usiłują się z tym kryć, to jeszcze musi żyć w obojętnością jej owdowiałego ojca, który świata nie widzi poza swoją kolekcją znaczków. Czy Flawia rozwiąże zagadkę? Jak potoczą się losy młodej „pani detektyw”?

Pierwsze spotkanie z twórczością Alana Bradleya mogę uznać za udane. A nawet bardzo. Chociaż ludzie, którzy oceniają książki po okładce nie są zbyt przekonaniu do serii o Flawii, to powiem wam szczerze, że te książki są nie tylko dla młodzieży. Flawia jako cudowne dziecko jest nad wyraz dojrzała i co więcej, autor wiedział jak funkcjonuje mały geniusz – czyżby jakiś związek? Książka ma swój osobisty klimat, którego nie da się podrobić. Treść jest wciągająca, nawet jak na książkę, która pierwotnie miała być docelowo dla dzieci, ma w sobie pewien dreszczyk emocji, który chwyta czytelnika za koszulę i nie puszcza do samego końca. Nie przesadzę pisząc, że przygody małej Flawii to doskonały kryminał zarówno dla młodszych jak i starszych czytelników.  Skupiając się na fabule, mogę powiedzieć szczerze, że jest doskonale wyważona. Nic nie dzieje się ani za szybko, ani za wolno. Oczywiście nie ma tu takiej brutalności jak w Millenium Larssona, ale to nadal świetna książka. Mogłabym w sumie powiedzieć, że to taki Larsson tylko dla młodych. Nie linczujcie, jeśli uważacie, że przesadziłam. W każdym razie gorąco polecam Falwię de Luce i jej przygody godne dorosłych detektywów.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Vesper.

A wam życzę zaczytanego dnia i jutro zapraszam na spotkanie z Mieczysławem Foggiem 😀

Hasacz.

Reklamy

7 uwag do wpisu “To jedyny przypadek kiedy możesz zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko. „Flawia de Luce. Zatrute ciasteczko. ” Alan Bradley

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s