K. A. Tucker „Dziesięć płytkich oddechów”. Rzecz o bliznach z przeszłości, które nas kształtują.

Greetings!

Mam dla was dwie wiadomości. Jedna jest taka, że na dzisiaj nie mam już dla was tekstów, druga jest taka, że książki w drodze, więc długo ode mnie nie odpoczniecie. Wybaczcie. Dawno nie było u mnie żadnej młodzieżówki. Tylko historyczne powieści czy biograficzne, ewentualnie jakieś fantasy. Tymczasem we współpracy z wydawnictwem Filia , przybywam do was z książką, którą już recenzowała Marta Oakiss z Secert Books – o tu – i powiem szczerze, że to przez nią poprosiłam wydawnictwo o przysłanie mi tej książki. Ciekawi o co chodzi? To zapraszam…, ale najpierw…dziesięć płytkich oddechów…

171834
Tytuł: Dziesięć płytkich oddechów
Autor: K. A. Tucker
Ilość stron: 420
Wydawnictwo Filia.

Sposobów na poradzenie sobie z tragedią jest tyle ile ludzi, których to dotyka. Dla jednych to nieustająca walka o życie na powierzchni, dla innych dawno osiągnięte, ciemne dno, gdzie tylko udaje się życie. Jedni popadają w alkoholizm i problemy z narkotykami, inni wybierają przemoc i seks. Jeszcze inni…ucieczkę. Przez wszystkie etapy walki o lepsze życie przeszła Kacey Cleary. Jej życie rozpadło się w dniu gdy straciła najbliższych w wypadku samochodowym. Z jedyną bliską jej osobą, Livie – młodszą siostrą , wyruszają do Miami by zacząć nowe życie, odciąć się od tragicznej przeszłości. Zamknięcie się w sobie i odcięcie się emocjonalnie od otoczenia, to najlepsze wyjście. Czy na pewno? Wszystko przebiegałoby jak należy, gdyby nie ON. Trent Emerson z mieszkania 1D. Choć walczy ze sobą, ulega chłopakowi, wierząc, że wszystko jednak może się ułożyć. Jednak ten z pozoru idealny chłopak też ma swoje mroczne tajemnice…pytanie pozostaje jedno. Czy przetrwają mimo swoich sekretów? Jak ułoży się to wszystko?

Czytając Dziesięć Płytkich Oddechów, nie spodziewałam się czegoś wspaniałego i obezwładniającego – jak to po żadnej młodzieżówce. Całe szczęście, że zostałam pozytywnie zaskoczona. Jeśli mam być szczera to zobojętniałam już na te wszystkie straszne style autorek/ autorów.  A przymykając oko na styl, ta książka jest po prostu…GENIALNA. Od samego początku byłam zgubiona. Pierwsze strony, a ja siedzie z rozdziawionymi ustami i nie wiem co zrobić z życiem. Po pierwsze Kacey – dziewczyna czołg. Nie fizycznie, a psychicznie. Choć rozsypana, jednocześnie silna. Paradoksy! Uwielbiam tą dziewczynę, nie mówiąc już o Trencie, który jest równie niesamowicie tajemniczy. Co mnie najbardziej ujęło w tej książce? Zasadniczo to byłam w jednym wielkim szoku , kiedy skończyłam tą książkę i po prostu dopadł mnie kac książkowy. Ta brutalność, prawdziwość. Po prostu niesamowite. W sumie jeszcze nie zdarzyło mi się przeczytać czegoś tak nietypowego, nie czując do tego odrazy, bo momentami takie przesłodzone i bór wie co jeszcze. Generalnie moja odraza do młodzieżówek to jakaś tragedia, ale dzięki tej książce i autorce, podejrzewam, że rzucę się na kolejne tomy, bo jak się okazało, to seria. Po prostu uwiodła mnie pani Tucker i nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić wam tę serię.

Reasumując: Jeśli lubicie przeżywać skrajne emocje i nie boicie się bardzo dosłownych opisów – bierzcie się za tą książkę i nie żałujcie ani chwili jaką z nią spędzicie. Naprawdę gorąco polecam!!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia.

A wam życzę zaczytanego tygodnia 😀

Hasacz.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “K. A. Tucker „Dziesięć płytkich oddechów”. Rzecz o bliznach z przeszłości, które nas kształtują.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s