„Soc, pop, post. Portrety gwiazd” Małgorzata Terlecka-Reksins. Kobiety w polskiej popkulturze.

Greetings!

O pogańskich godzinach pisałam wam o książce ” Zostały jeszcze pieśni…”, a teraz przybywam z portretami kobiet, które odznaczyły się czymś w polskiej popkulturze – muzyce. Znaczyły wiele i jeszcze więcej zostało po tych, których już nie ma wśród nas. Dlatego we współpracy z wydawnictwem MG, posłusznie prezentuję książkę, która powinna wam przybliżyć postacie tych kobiet.

soc_pop_post_portrety_gwiazd-wydawnictwo_mg-ebook-cov
Tytuł: SOC, POP, POST. Portrety gwiazd.
Autor: Małgorzata Terlecka – Reksins
Ilość stron: 235
Wydawnictwo: MG

Kobiety w popkulturze były zawsze, choć nie zawsze było o nich głośno – przynajmniej nie o wszystkich. W Polsce zawsze było trudno z wybiciem się – nie chodzi tu tylko o życie zawodowe, ale i o przemysł muzyczny. Kobietom, które pojawiają się na tartach tej książki udało się odnieść sukces – często zakrapiany potem, krwią i łzami. Bo chociaż nie każdy o tym wie, praca w show biznesie jest niesamowicie ciężka. Jednak o tych kobietach było, jest i będzie pamiętała Polska. Tak się stanie, ponieważ nie tylko zasłynęły swoją twórczością, ale dzięki właśnie takim osobom jak Małgorzata Terlecka – Reksins, ludzie będą pamiętać o takich kobietach jak Agnieszka Osiecka, Kalina Jędrusik, Urszula Dudziak, Kora czy Renata Przemyk. Bo do tej pory śpiewa się piosenki, do których tekst napisała właśnie Osiecka. Każdy zna papaje Urszuli Dudziak, każdy nucił „Who’s that lipstick on the glass” albo „Szare miraże”, które śpiewała Kora. Jak wiemy zapomnienie jest nieuniknione, ale przecież można dbać o to by nie doszło za szybko do tego zapomnienia.

Książka Małgorzaty Terleckiej – Reksins to zbiór rozmów, wywiadów i wspomnień o jednych z największych kobiet, które znane są z niesamowitych tekstów, muzyki, barwy głosu. „Soc, pop, post…” to osobliwe archiwum, gromadzone przez ostatnie 25 lat. Dowiecie się tu o rzeczach błahych dla gwiazd, o rzeczach istotnych. Jest to subiektywna kolekcja spotkań z artystkami o znaczącej sile oddziaływania na styl popularnej muzyki i scenicznej formie jej przedstawiania. Niestety w naszych czasach – współcześnie – młodzież nie często słucha muzyki, która ma znaczenie. Nie jest to coś tragicznego, ale szczerze. Zapytajcie się siebie czy rzeczywiście bez wygooglania wiecie kim jest Kalina Jędrusik, Agnieszka Osiecka czy Edyta Geppert? Jeśli chcecie je poznać, porozmawiajcie z rodzicami, dziadkami. A potem sięgnijcie po tą książkę. Dopiero na końcu sięgnijcie do you tube’a.

Za książkę gorąco dziękuję wydawnictwu MG.

Wam za to życzę zaczytanego dnia i ochłodzenia.

Hasacz.

Reklamy

„Zostały jeszcze pieśni. Jacek Kaczmarski wobec tradycji” pod redakcją Krzysztofa Gajdy i Michała Tarczyka.

Greetings!

Po co spać, skoro można nadrabiać notki? Ha! Spokojnie. Jest dobrze, nie martwcie się. Przybywam do was z cudowną książką, otwierającą oczy na twórczość człowieka, który – przynajmniej według mnie – jest ikoną Polski, której nie udało mi się poznać z przyczyn biologicznych. Walka z cenzurą, oddawanie muzycznego hołdu wydarzeniom historycznym, muzyczny sprzeciw przed ówcześnie panującym ustrojem. Posłusznie donoszę, że we współpracy z wydawnictwem MG – łogromne lovy do pani Doroty, która mnie znosi – prezentuję książkę „Zostały jeszcze pieśni …” pod redakcją pod redakcją Krzysztofa Gajdy i Michała Tarczyka.

383036-zostaly-jeszcze-piesni-jacek-kaczmarski
Tytuł: Zostały jeszcze pieśni. Jacek Kaczmarski wobec tradycji.
Autor: książka wydana pod redakcją Krzysztofa Gajdy i Michała Tarczyka
Ilość stron: 363
Wydawnictwo: MG

” Zdumiewająca jest ciągła aktualność ( i przekleństwo ) tych pieśni, ich przydatności do komentowania nieustannie przecież zmieniającej się rzeczywistości. Świadom tego faktu, Kaczmarski pogodził się również z tym, iż dzieląc się nimi z innymi ludźmi, tracił nad tym kontrolę, oddawał je na pastwę – niestety często doraźnej, życiowej – interpretacji.”

fragment Wstępu do książki.

Właśnie ten fragment, oddaje całą istotę tej książki. Jest to wyjaśnienie genezy i znaczenia wielu tekstów Kaczmarskiego. Tego jak tworzył, dlaczego i co tak naprawdę miał na myśli. To książka, która odpowiada na pytania ludzi i poprawia ich w nieudolnej interpretacji tekstów pieśni Kaczmarskiego. Szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się przeczytać tak wnikliwych analiz tekstów – spotkacie się nawet w psychologiczną analizą tekstu Kaczmarskiego. Tak naprawdę ta książka zmienia oblicze poety. Po jej lekturze nie powiecie więcej, że autor Obławy i Murów, to ikona walczącego narodu z komunizmem i tak dalej. Autorzy bowiem dokonali śmiałego zabiegu zestawienia osoby Jacka i jego tekstów z dziedzictwem kulturowym i sztuką. Jak sam Kaczmarski na koncertach zapowiadał piosenki, często były inspirowane nie tylko historią, ale i rzeczywiście sztuką. Weźmy na ten przykład piosenkę „Wojna postu z karnawałem”. Kaczmarski w zapowiedzi tej piosenki zaznaczał, że jest to utwór będący opisem obrazu Petera Bruegla Starszego. Dla porównania:

Peter Bruegel Starszy.
Peter Bruegel Starszy „Walka karnawału z postem”

Źródło obrazu: google

A tu tekst Kaczmarskiego – kto spostrzegawczy i zechce poświęcić pięć minut, zrozumie piosenkę.

Niecodzienne zbiegowisko na śródmiejskim rynku
W oknach, bramach i przy studni, w kościele i w szynku.
Straganiarzy, zakonników, błaznów i karzełków
Roi się pstrokate mrowie, roi się wśród zgiełku.

Praca stała się zabawą, a zabawa – pracą:
Toczą się po ziemi kości, z kart się sypią wióry,
Nic nie znaczy, ten co nie gra, ci co grają – tracą
Ale nie odróżnić w ciżbie, który z nich jest który.

W drzwiach świątyni na serwecie krzyże po trzy grosze,
Rozgrzeszeni wysypują się bocznymi drzwiami.
Klęczą jałmużnicy w prochu pomiędzy mnichami,
Nie odróżnić, który święty, a który świętoszek.

Oszalało miasto całe,
Nie wie starzec ni wyrostek
Czy to post jest karnawałem,
Czy karnawał – postem!

Dosiadł stulitrowej beczki kapral kawalarzy
Kałdun – tarczą, hełmem – rechot na rozlanej twarzy.
Zatknął na swej kopii upieczony łeb prosięcia,
Będzie żarcie, będzie picie, będzie łup do wzięcia.

Przeciw niemu – tron drewniany zaprzężony w księży,
A na tronie wychudzony tkwi apostoł postu.
Już przeprasza Pana Boga za to, że zwycięży,
A do ręki zamiast kopii wziął Piotrowe Wiosło.

Prześcigają się stronnicy w hasłach i modlitwach,
Minstrel śpiewa jak to stanął brat przeciwko bratu.
W przepełnionej karczmie gawiedź czeka rezultatu,
Dziecko macha chorągiewką – będzie wielka bitwa.

Oszalało miasto całe…

Siedzę w oknie, patrzę z góry, cały świat mam w oku,
Widzę co kto kradnie, gubi, czego szuka w tłoku.
Zmierzchem pójdę do kościoła, wyspowiadam grzeszki,
Nocą przejdę się po rynku i pozbieram resztki.

Z nich karnawałowo-postną ucztą jak się patrzy
Uraduję bliski sercu ludek wasz żebraczy.
Żeby w waszym towarzystwie pojąć prawdę całą:
Dusza moja – pragnie postu, ciało – karnawału!

Źródło tekstu: tekstowo.pl

Dodatkowo autor zaznaczał, że jest to też refleksja odnośnie ówczesnej ( ówczesnych dla autora ) kampanii prezydenckiej. Jednak zrozumiem jeśli uznacie, że za bardzo skupiłam się na porównaniach. Sam fakt, że Kaczmarski godził się na – używając brutalnego języka – profanowanie i gwałcenie swoich tekstów, oddawał je ludziom. Śpiewał im Mury, Obławę i wiele innych, pozwalając na nieuchronną zagładę prawdziwego znaczenia tych tekstów. Czym ujmuje jego twórczość? O czym tak naprawdę są Mury? Dlaczego Kaczmarski nie potrafił napisać książki będącej jego autoportretem? Wszystko to znajdziecie właśnie w tej książce, która o dziwo wcale do długich nie należy, a czyta się ją wybitnie dobrze. Gorąco polecam ją każdemu kto choć trochę interesuje się twórczością Jacka Kaczmarskiego, albo tylko jego osobą. Ponieważ ta książka nie tylko pozwala zrozumieć pieśni, które tworzył, ale i jego samego jako artystę i człowieka.

Za książkę gorąco dziękuję wydawnictwu MG.

A wam życzę zaczytanego dnia i do następnej notki.

Hasacz.

„Shakira. Bose stopy, białe sny” rzecz o kolumbijskiej piękności z wielkim głosem.

Greetings!

Jak zapowiedziałam na blogu, będę nadrabiała notki – książki przeczytane, nie opisane. Wstyd hasacz. Zacznę od tej, która najdłużej czeka, bo aż wstyd. Niby taka cieniutka, a musiała czekać dwa tygodnie na opisanie. Naprawdę wstyd. Dlatego we współpracy z wydawnictwem IUVI, zapraszam do zapoznania się z niewielką objętością, ale wielką potencjałem książką o Shakirze – można się gibać w rytm jej piosenek, podczas czytania.

d1abf6d83a
Tytuł: Shakira. Bose stopy, białe sny.
Autor: Reyes Savlador Roman
ilość stron: 116
Wydawnictwo: IUVI

O samej treści książki nie trzeba wiele pisać. Dlaczego? Głównie dlatego, że książka opowiada o życiu Shakiry. Od początku jej kariery do roku 2012, kiedy to książka została wydana i wydarzyło się coś pięknego w życiu wokalistki. Jednak, żeby nie było. Zacznę od początku. Shakira, a właściwie Shakira Isabel Mebarak Ripoll urodziła się 2 lutego 1977 roku w Barranguilli ( Kolumbia).  Kolumbijska piosenkarka popowa, autorka tekstów, muzyk, producent muzyczny, tancerka i filantrop, ambasador dobrej woli UNICEF. Swoją pierwszą piosenkę napisała w wieku ośmiu lat. Shakira jest – jak ją często określają – fenomenem na scenie muzycznej, biorąc pod uwagę nie tylko jej charakterystyczny ruch bioder ,ale i niesamowitą barwę głosu. Nie tylko zyskała miłość fanów na całym świecie, ale i szacunek ludzi nastawionych do niej krytycznie.

Książka opowiada historię piosenkarki. Od trudnych początku i dzieciństwa w Barranquilli, przez historię jej pierwszego kontraktu z wytwórnią Sony, aż do międzynarodowego sukcesu. Samo wydanie książki jest – przynajmniej w mojej opinii – bardzo dopracowane. Pełnokolorowa książka, z mnóstwem zdjęć. Jeśli o konstrukcję tekstu chodzi, czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Nie ujmując ani piosenkarce, ani autorowi – książka mogłaby być obszerniejsza. Piszę tak, bo gustuję w obszernych biografiach, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Nie mniej jednak, gorąco polecam książkę każdemu, kto jest fanem twórczości Shakiry, albo biografii muzycznych.

Dla każdego coś dobrego. W moim przypadku książka trafia na zaszczytne miejsce, między inne biografie na moim regale. Za książkę chcę podziękować wydawnictwu IUVI, a wam życzę zaczytanego dnia.

Hasacz.

” Nadszedł czas. Usłyszeli wezwanie. Rozpoczyna się Endgame.” czyli hasacz o „Endgame” Jamesa Freya i Nilsa Johnsona-Sheltona.

Greetings!

Pókim żyw, przybywam do was z książką, którą zapowiedziałam wczoraj na jutubach, przy okazji chwalenia się swoim nieudolnym intro. We współpracy z wydawnictwem SQN, przedstawię wam niesamowitą książkę, która nie tylko odbiega od norm powieści post apokaliptycznych, ale i wciąga czytelnika i zmusza do myślenia. Gotowi zacząć przygodę? Czy i wy usłyszycie wezwanie?

page_1
Tytuł: Endgame. Wezwanie.
Autor: James Frey oraz Nils Johnson – Shelton
Ilość stron: 512
Wydawnictwo: Sine Qua Non

W ziemię uderza seria meteorytów. Dla jednych to początek końca, dla innych wezwanie. Budzi się pradawna krew, spuścizna po starożytnych cywilizacjach. Jednak wezwanie rozbrzmiewa tylko w głowach garstki wybrańców. Od dziecka szkolonych by zabijać. Tu nie ma nadprzyrodzonych mocy jak w komiksach. To czysty zew, który sprawia, że w rękach wybrańców leży los całego świata. Tylko dla nich ta apokalipsa jest wezwaniem do przebudzenia. Nadszedł już czas. Wezwanie rozbrzmiało. Rozpoczyna się Endgame.

Pisząc do wydawcy z zapytaniem, czy mogłabym dla nich zrecenzować Endgame byłam nastawiona do tej książki z dużym dystansem. Słyszałam o niej wiele. Same pozytywy – na dobrą sprawę. Przysiadłam i oto jestem. Zmieszana z błotem, wykończona i oczarowana. Endgame to książka, która ma zachęcać do czytania tych nieczytających. Patrząc na ilość stron – pomysł wydaje się zupełnie poroniony. Jednak wykorzystano tu pewien bardzo przemyślany chwyt. Otóż wystarczy przekartkować książkę, żeby zainteresowały czytelnika te wszystkie zagadki i łamigłówki. Rozwiązując je, będziecie coraz bliżej odnalezienia klucza, który jest ukryty gdzieś na Ziemi. A nagroda jest naprawdę wysoka. Pytanie jednak czy podołasz temu wyzwaniu? Czy usłyszałeś wezwanie?
Endgame. Wezwanie to książka, która z powodzeniem mogłaby konkurować z takimi książkami jak Więzień Labiryntu czy Angelfall. Fakt, to trochę inne książki od Endgame, ale ta książka jest o wiele bardziej warta uwagi czytelnika, zwłaszcza tego, który nie lubi czytać. Ta książka to odpowiednik filmu akcji czy dopracowanej gry na PC. Wciąga człowieka i nawet nie wiemy kiedy kończy się spotkanie z tą książką. Dlatego – drogi czytelniku – odłóż komputer i sięgnij po Endgame. Czy przeżyjesz wyprawę? Czy zdobędziesz nagrodę? Przekonaj się sam…

Za książkę dziękuję bardzo wydawnictwu SQN, a wam życzę ochłodzenia ( do znudzenia, ale naprawdę przydałoby się ).

Plus…nie wiem dlaczego, ale do tej książki piosenką otwierającą soundtrack powinno być to:

i nie…ja wcale nie słucham za dużo Queen.

Zaczytanego dnia.

Hasacz.

” I Fell Into A Burning Ring Of Fire…”. Hasacz po lekturze książki „Johnny Cash. Biografia” .

Greetings!

Kolejny upalny dzień i gorąca biografia na bloga. Może tas to męczyć, ale nie proszę o wybaczenie. Dla mnie czytanie takich książek to czysta przyjemność, zwłaszcza kiedy opowiada ona o moich ulubionych muzykach i nie tylko. We współpracy z Grupą Wydawniczą Publicat, chcę wam przedstawić biografię człowieka, który uchodzi do tej pory za jedną z większych gwiazd amerykańskiej sceny muzycznej. Zapraszam na spotkanie z Johnnym Cashem !

miniature8409
Tytuł: Johnny Cash. Biografia.
Autor: Michael Streissguth
Ilość stron: 318
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Johnny Cash urodził się 26 lutego 1932 w Kingsland jako John Ray Cash. Muzyk country, piosenkarz i aktor. Odznaczony Narodowym Medalem Sztuki. Jednak zanim stał się ikoną, amerykańskim buntownikiem, „człowiekiem w czerni”, był nieśmiałym młodzieńcem, którego marzenia rosły razem z nim na bawełnianych polach Arkansas. Mimo spektakularnego sukcesu jaki odniósł Cash, całe życie borykał się z poczuciem winy i brakiem wiary w siebie. Gdyby nie takie książki czy ewentualnie wikipedia, nie mielibyśmy pojęcia dlaczego Johnny Cash nosił się całe życie na czarno ( większość czasu ). Autor – Michael Streissguth – porusza wiele istotnych i pomijanych kwestii w życiu muzyka. Pomaga zrozumieć walkę legendy z osobistymi demonami, słabościami i uzależnieniami. Otwiera przed ludźmi prawdziwe oblicze Casha w biografii będącą zbiorem wywiadów z rodziną, współpracownikami i przyjaciółmi gwiazdy.

Jeśli chodzi jak się czyta biografię legendy muzyki country – nie należy się wypowiadać, biorąc pod uwagę fakt, że nie każdemu może to pasować. Jednak jeśli chodzi o mnie, to jedna z bardziej niesamowitych książek o Johnnym Cashu jaką przyszło mi przeczytać. Nie jest ona pisana na siłę, a opowiada wiele istotnych faktów z życia muzyka, których nie znajdziecie w internecie. To portret człowieka, który nigdy tak naprawdę nie stał się gwiazdą, tam w środku. Do końca borykał się z problemami zdrowotnymi i emocjonalnymi. Cash miał w sobie wielką potrzebę kochania i tworzenia muzyki. Cash był kochającym ojcem, wiernym mężem i genialnym muzykiem. Niestety choroba pokonała Johna 12 września 2003 roku. Zmarł w wyniku komplikacji związanych z cukrzycą, powodem której była niewydolność oddechowa. Odszedł zaledwie cztery miesiące po swojej drugiej żonie – June.

Książkę gorąco polecam każdemu entuzjaście muzyki i życia Johnnego Casha. To prawdziwa perełka wśród książek o tym muzyku.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Dolnośląskie, a wam życzę ochłodzenia, bo to już przesada z tym upałem.

Hasacz.