„Małe kobietki” Louisa May Alcott.

Greetings!

Jak zapowiadałam, dzisiaj druga notka. Jestem o tyle zaskoczona, że udało mi się dość szybko pożreć aż dwie książki, żeby wam o nich napisać. Dlatego teraz zapraszam na książkę, którą chcę wam przybliżyć we współpracy z wydawnictwem MG. Szczerze powiedziawszy wiele o niej słyszałam. Jeszcze więcej o jej ekranizacjach. Do tego kilka osób pisało mi, że to ich ulubiona powieść. To też nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zaprosić was do zapoznania się z tą książką.

Zapraszam na spotkanie z małymi kobietkami. 😀

82411-male-kobietki-louisa-may-alcott-1

Tytuł: Małe kobietki
Autor: Louisa May Alcott
Ilość stron: 295
Wydawnictwo: MG

Ameryka lat sześćdziesiątych XIX wieku. W domostwie Orchard House od pokoleń mieszka rodzina Marchów. W czasie nieobecności ojca – kapelana, czterema córkami zajmuje się jego żona i matka dziewczyn. Każda z nich jest inna, jednocześnie wszystkie są niesamowicie związane ze sobą. March jest najstarsza córka, żywiołowa Jo, nieśmiała, choć niesamowicie zdolna Beth i nieco przemądrzała Amy. Dziewczęta starają się urozmaicić sobie życie, naznaczone wiecznym brakiem pieniędzy, choć boleśnie odczuwają nieobecność ojca. Jednak ich entuzjazm udziela się wszystkim. Ulega im nawet Laurie, samotny chłopiec z sąsiedztwa i jego tajemniczy, bogaty dziadek. Jak tak naprawdę to wszystko się ułoży? Czy ojciec wróci do dziewcząt?

Czytając Małe kobietki miałam mieszane odczucia, choć coraz częściej sięgam po klasyki. Biorąc pod uwagę, że książka jest cudownie napisana, a co poniektóre postaci mocno działają na nerwy, to powiem szczerze, że to kawał cudownej książki. Mam wrażenie, że to by było dobrą książką dla młodzieży, która w tych czasach raczej rzadko czyta klasykę – no chyba, że musi, albo trafi na jakiegoś outsidera. Albo na mnie. W każdym razie książkę polecam każdej osobie, która lubuje się w czytaniu klasyki, a tych, którzy nie są do niej przekonani, zachęcam do rozpoczęcia swojej przygody właśnie od Małych kobietek. Dlaczego? Bo to lekka, przyjemna i miła książka – choć miejscami działała mi na nerwy. Jednak nie sugerujcie się moją irytacją. Jestem tylko nerwowym hasaczem, który i tak mimo nerwów uwielbia książki.

Za książkę dziękuję wydawnictwu MG, a wam życzę powodzenia w przetrwaniu upału.

Hasacz.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “„Małe kobietki” Louisa May Alcott.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s