„Ze szczękiem oręża budzi się kraj…” – „Rokossowski” Boris Sokołow.

Greetings!

Przybywam dzisiaj z misją. Misją zapoznania was z niesamowitym człowiekiem, któremu przyszło żyć w trudnych czasach. We współpracy z wydawnictwem Poznańskim, przybywam z notką o książce, która jest niesamowita i co najważniejsze przybliża nam osobę możliwie najwybitniejszego marszałka w historii wojsk – nie tylko polskich. Gotowi na lekcję historii w wykonaniu hasacza?

To zaczynamy.
StLS05ODgxNTctb2tsYWRrYV9ST0tPU1NPV1NLSV9yZ2JfMzAwZHBpLmpwZw==

Tytuł: Rokossowski
Autor: Boris Sokołow
Ilość stron: 512
Wydawnictwo: Poznańskie

Konstanty Rokossowski był jednym z najwybitniejszych dowódców drugiej wojny światowej. Nieraz z bólem powtarzał, że w Rosji uważa się go za Polaka, a w Polsce za Rosjanina. W obu krajach nie ułatwiało mu to niczego.Błyskotliwa kariera wojskowa podczas wojny domowej nie uchroniła Rokossowskiego od represji stalinowskich. W 1937 roku aresztowano go pod zarzutem szpiegostwa dla Polski i Japonii, przez co w więzieniu spędził dwa lata.Po wypuszczeniu go na wolność i przywróceniu do czynnej służby wojskowej został jednym z głównych konstruktorów zwycięstwa Związku Radzieckiego w drugiej wojnie światowej. Jednak ku zaskoczeniu wszystkich, mimo swoich wielkich osiągnięć, gdy wojna dobiegła końca został odwołany ze stanowiska dowódcy przez Stalina, a na jego miejsce mianowano Rosjanina Żukowa. Radziecki dyktator przecież nie mógł dopuścić by chwała zdobycia Berlina przypadła Polakowi.

Co można powiedzieć po lekturze tak niesamowitej książki? Na pewno to, że Rokossowskiego należałoby przedstawiać na lekcjach historii w szkole. Będąc osobą, która z uwielbieniem czyta książki historyczne, biografie i inne pochodne, w głowie mi się nie mieści, jakim cudem nie słyszałam wcześniej o tej książce. O samym Rokossowskim słyszałam wiele – witajcie w rodzinie, gdzie faceci mają fioła na punkcie historii ( a hasacz bardziej przypomina faceta niż babę ). Nie wiem jak określić Rokossowskiego. Z jednej strony wydaje się być bohaterem i ustawiłabym go między wyklętymi, takimi jak Rotmistrz Pilecki. Z drugiej strony trudno to określić. W końcu jednak mogę się zdecydowanie opowiedzieć, że Konstanty był człowiekiem wielkiej odwagi, nie wspominając już o tym jak niesamowicie wierny ojczyźnie pozostał nawet w najcięższych czasach. Nie czytałam wcześniej żadnej publikacji o tym człowieku, ale śmiało mogę uznać, że to porządna i niesamowicie wciągająca historia człowieka bez ziemi – jak wcześniej napisałam w Polsce był uważany za Rosjanina, a w Rosji za Polaka. W mojej opinii zostanie Polakiem. Bezsprzecznie należy mu się wielki szacunek za jego wybory.

Reasumując: Każdemu kogo interesuje polska historia i nie tylko – gorąco polecam do przeczytania tej książki. Czyta się to niesamowicie szybko, przyjemnie, choć historia nie należy do najlżejszych.

Za książkę dziękuję serdecznie wydawnictwu Poznańskiemu.

Wam życzę zaczytanego dnia.

Hasacz.

Samantha Shannon „Czas żniw” oraz „Zakon Mimów”. Słów kilka o tym jak hasacz dostał w twarz genialnymi książkami. [SPOILERS]

Greetings!

Oto przybywam do was, po trudach i znojach jakie zafundował mi mój wredny i jakże zawodny laptop. Notka powstaje zatem we współpracy nie tylko z wydawnictwem Sine Qua Non, ale i z moim bratem. Opowiem wam dzisiaj o książkach pewnej młodej autorki, która robi furorę na booktubach, blogach książkowych i w głowach czytelników. Muszę przyznać, że od Ekspozycji Remigiusza Mroza, nic nie zafundowało mi takich emocji i zaskoczeń. Nie przedłużając, zapraszam dzisiaj na podwójną notkę.

czaszniw_front_1000pxc51e59e2ebd8fa9b9bea28c1e26cbe5a_11

Tytuł: Czas Żniw [ Tom I ]                  Tytuł: Zakon Mimów [ Tom II ]
Autor: Samantha Shannon               Autor: Samantha Shannon
Ilość stron: 520                                 Ilość stron: 544
Wydawnictwo: SQN                           Wydawnictwo: SQN

Nasze czasy minęły. Teraz w 2059 roku wszystko wygląda zupełnie inaczej i nie ma czegoś takiego jak „normalność”. Przynajmniej nie w takim znaczeniu jakie jest nam znane. Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. Na zlecenie swojego szefa Jaxona Halla, pozyskuje informacje, włamując się do ludzkich umysłów. Jako senny wędrowiec, w świecie w jakim przyszło jej żyć już sam fakt, że oddycha jest zdradą. Choć stara się ze wszystkich sił nie ujawnić tego kim jest ,pewnego dnia w skutek fatalnego dla niej splotu wydarzeń, zostaje przetransportowana do tajemniczej kolonii karnej, której istnienie było tajemnicą od ponad dwustu lat. Do Oksfordu. Trafia pod protektorat tajemniczego naczelnika, który jest nie tylko jej panem i trenerem ,ale przede wszystkim – naturalnym i śmiertelnym wrogiem. Paige musi dostosować się do zasad panujących w tej kolonii jeśli chce odzyskać wolność, jednak czy uda się jej przeżyć? Wielka ucieczka z kolonii karnej Szeol I ma tragiczny w skutkach finał – nie tylko dla Paige.Każdy kto przeżył musi mieć się na baczności, bo Sajon nie śpi. Czuwa. Dziewczyna staje się najbardziej poszukiwaną osobą w Londynie. Chce przekazać wszystko co wie o Refaitach i Emmitach swoim pobratymcom i jednocześnie nie dać się zabić. Refaici już wiedzą, że ich sekret nie jest bezpieczny. Wychodzą z ukrycia, by znów być bezpiecznymi. Rozpoczyna się polowanie. Polowanie na śniącego wędrowca.

Pierwszy raz przyszło mi usłyszeć o Samancie Shannon przy okazji zapoznawania się z vlogiem Marty z Secret Books. Nie było nic dziwnego w tym, że naturalnie mnie przekonała. Książkę zaczęłam czytać tego samego dnia, kiedy dotarła do mnie od samego wydawnictwa – GOD BLESS Pana Oskara – i nie dowierzałam. W miarę zagłębiania się w świat jaki wykreowała Samantha Shannon, miałam wrażenie, że ta kobieta musi być niesamowicie inteligentna i o wiele starsza ode mnie. A tu psikus. Okazało się, że geniusz tej książki możemy – my czytelnicy – zawdzięczać właśnie temu jak młoda jest Samatha Shannon i jej nieograniczonej wyobraźni. Dawno żadna książka nie wywołała u mnie tylu emocji i takiego kaca książkowego – mam na myśli książki z tego gatunku ( eh, ta Ekspozycja ). Konstrukcja dialogów, prowadzenie i rozwijanie akcji, pojęcia stworzone przez samą autorkę. Po prostu zapiera dech i człowiek nie wie czy zwariował, czy po prostu zakochał się w tym co przeczytał. Doskonałym zabiegiem jest też czytanie książek jedna po drugiej. O ile w Czasie Żniw mamy sporo wprowadzenia, różnych wyjaśnień i tak dalej, tak w Zakonie Mimów…po prostu woah. Pierwszy raz przeczytałam książkę pisaną z narracją pierwszoosobową, – która niestety drażni mnie okrutnie, bo używają jej autorzy/ autorki o potwornych stylach pisania w tym co nieudolnie usiłuje się nazywać książkami. – która nie denerwowała, a zachwycała.

Książki – OBIE – są wręcz mistrzowsko napisane, świat genialnie skonstruowany od samych podstaw. Wciąga to może nie od pierwszych stron, ale jeśli ktoś jest cierpliwy i potrafi przedrzeć się przez wprowadzenie, która nawet jest ciekawe, dostanie wielką nagrodę w postaci niesamowitej lektury i przeżyć godnych doskonałych powieści przygodowych. Dajcie się porwać Samancie Shannon i jej geniuszowi. Nie będziecie żałować ani minuty, którą poświęcicie na przeczytanie obu tych książek.

Za książki dziękuję bardzo gorąco wydawnictwu Sine Qua Non.

Wam natomiast życzę zaczytanego dnia i do zobaczenia na YouTubach 😀

Hasacz.

Hasacz IMPLIKUJE #2 : „If I Stay” Gayle Forman. Książka vs film. [ SPOILERS…maybe]

Greetings!

Wybaczcie mi ten zastój na blogu, ale weekend był naprawdę dziwny – nie tylko jeśli chodzi o moją osobę. Jednakowoż postanowiłam to nadrobić. W ten oto sposób przybywam do was z drugą już notką z cyklu „Hasacz Implikuje”. Dzisiaj coś mniej poruszającego niż w pierwszej notce o American Sniper, która  otwierała cykl. Mniej więcej pól roku temu (?) zdobyłam „If I stay” w wersji książkowej, biorąc ją w zasadzie w ciemno na wymianie ze znajomą blogerką. Film obejrzałam jakiś miesiąc temu. Jak było? Zaraz się przekonacie.

Książka:

81aTBRY7dxL

Tytuł: If I Stay / Zostań jeśli kochasz
Autor: Gayle Forman
Ilość stron: 247
Wydawnictwo: Nasza Księgarni

Wyobraźcie sobie, że jednego dnia macie wszystko – szczęśliwą rodzinę, chłopaka, który was kocha, czekacie na list z wymarzonego uniwersytetu z wiadomością czy zostaliście przyjęci, zajęcia w szkole zostają odwołane ze względu na śnieżycę. Rodzice postanawiają zabrać was razem z rodzeństwem na przejażdżkę ( gdzieś ), żeby to uczcić i nagle BUM. Budzicie się na poboczu drogi. Widzicie sanitariuszy, policjantów, strażaków…jednak kiedy chcecie się czegokolwiek dowiedzieć, okazuje się, że nikt was nie widzi. To wszystko przytrafiło się Mii. Straciła wszystko. Rodziców, brata…jednak czy umarła? Trudno orzec, ponieważ trwa w stanie dziwnego zawieszenia między „światami”. Niby jej ciało walczy o życie, a jednocześnie waha się czy odejść i spotkać się z rodziną po drugiej stronie. Czy jej decyzja będzie trafna? Jak zdecyduje? Co jeśli zostanie?

Książka sama w sobie to po prostu kolejne romansidło dla nastolatek, okraszone „nietypowym” zainteresowaniem głównej bohaterki. Szczerze, God Bless the tłumacza za przypisy, bo jak ktoś się na muzyce nie zna, za cholerę nie będzie wiedział o co chodziło. No chyba, że podczas czytania książki, będzie googlał. Co do samej fabuły…no przecież nie będę się rzucała na to, że to zbyt przesłodzone i tak dalej, bo przecież to by było strzelenie sobie już nie w stopę, a w skroń. No dobra – lubię się wyrywać i możecie mnie za to rozstrzelać – w mojej opinii ta książka jest do przesady „urocza”. Co zwyczajnie mnie od niej odrzuca. Nie wspominając już o tym jak irytuje mnie taki styl pisania jaki uskutecznia Gayle Forman. Dobra, na narzekanie jeszcze będzie czas. Skupmy się na tym jak ma się konstrukcja postaci. Albo nie. Bo znowu zmiażdżę książkę i będziecie mnie nienawidzić. Dlatego płynnie przejdę do filmu, żeby jakoś się uratować – albo po prostu odciągnąć was od pomysłu zabicia mnie 😀

Film:

if-i-stay-cover
Tytuł: If I Stay / Zostań jeśli kochasz
Wytwórnia: Warner Bros
Czas trwania: 1 godz. 46 min.
reżyseria: R.J. Cutler
scenariusz: Shauna Cross
Obsada:
Chloë Grace Moretz jako Mia Hall
Mireille Enos jako Kat Hall
Jamie Blackley jako Adam Wilde
Joshua Leonard jako Denny Hall
Liana Liberato jako Kim Schein
Stacy Keach jako Dziadek
Gabrielle Rose jako Babcia
Jakob Davies jako Teddy Hall

Co mogę powiedzieć o filmie? Zasadniczo mam mieszane odczucia po każdym filmie będącym na podstawie książki. Nie broniąc nikogo i niczego jeśli film jest NA PODSTAWIE, nie będzie identyczny. Już nie chodzi mi tylko o If I Stay, a o każdą taką produkcję. Dlaczego? Bo nie da się zrobić idealnego filmu, będącym przemianą słowa pisanego na obraz – ZAWSZE zdarzą się nieścisłości, które po prostu muszą się pojawić. Takie prawo hollywoodu. Czy coś. Jednak wracając do filmu. Owszem były rozbieżności, których się nie czepiam. Tutaj jestem o wiele bardziej wyrozumiała ( nie to co w przypadku książek ). Głównie dlatego, że nie uważam się za kinomana. Nie mniej jednak przyczepię się do gry aktorskiej. Tak. Chloë wypadła całkiem znośnie, biorąc pod uwagę, że ostatnio przemysł filmowy cierpi ze względu na wysyp młodych aktorek, które cierpią na różne schorzenia związane ze sprawnością mięśni mimicznych twarzy czy układu nerwowego. Była przekonująca, ładnie się prezentowała na scenie w Julliard. Nawet w pewnych momentach pasowało to, że się jej paszczu nie domykało. Jedyny minus to słaba gra aktorska w momentach rozpaczy. Potem Jaime. Cóż…pominę fakt, że nie tak sobie wyobrażałam Adama. Zatem po za tym – wypadł równie dobrze. Może nawet trochę lepiej. Ale mam zastrzeżenia. Skoro „umierała” mu miłość życia i tak dalej, bo przecież był w niej tak wielce zakochany – dlaczego tak słabo zagrał sceny „rozpaczy”? Do pozostałych aktorów nie będę się czepiać, bo nie było do czego. Naprawdę po za tą dwójką, reszcie szło wręcz bajecznie.

Film mimo wszystko ( w skali Filmwebu ) dostał ode mnie 5/10:

Bez tytułu

Reasumując: W tym przypadku wygrywa film. Sorry.

Na dzisiaj to tyle. Idę wam to teraz powiedzieć na jutubach.

EDIT:

Trzymajcie się i zaczytanego dnia 😀

Hasacz.

” Pink Floyd. O krowach, świniach, małpach, robakach oraz wszystkich utworach Pink Floyd i Rogera Watersa” Wiesław Weiss.

Greetings!

W zasadzie powinnam się przywitać jakimś utworem Pink Floyd czy coś, ale to raczej nie wypada. Nie mniej jednak dzisiaj przybywam do was z naprawdę niesamowicie soczystym kąskiem, nie tylko dla fanów zespoły, ale i pasjonatów muzyki. Oczywiście mogą się wśród was pojawić też tacy, którzy lubią czytać książki Wiessa – co by mnie w ogóle nie zdziwiło, bo ten człowiek naprawdę ma moc w swoim stylu pisania i nie tylko. Jednak żeby nie przedłużać, wspólnie z wydawnictwem InRock zapraszam do poznania tajemnic jakie kryją się za tekstami zespołu, który pozostaje w stałym TOP 10 mojego życia.

okrowach_oklejka2
Tytuł: Pink Floyd. O krowach, świniach, małpach, robakach oraz wszystkich utworach Pink Floyd i Rogera Watersa
Autor: Wiesław Weiss
Ilość stron: 648 [ + 32 strony wkładki zdjęciowej ]
Wydawnictwo: InRock

O piosenkach zespołu Pink Floyd i samego Rogera Watersa można powiedzieć wiele i jeszcze więcej, nie ujmując ich niesamowitemu klimatowy, znaczeniu oraz mocy. Jednak w jakich okolicznościach powstawały ich największe hity? W jakich okolicznościach powstał album The Wall? Kto na płynie The Dark Side Of The Moon zapowiadał lot British Airways numer 215 do Rzymu, Kairu i Lagos? Która piosenka zakończona była rechotem zabawkowego policjanta? W tej książce przeczytacie o wszystkich utworach Pink Floydów i o tym w jakich okolicznościach powstawały. Książka ” Pink Floyd. O krowach, świniach, małpach, robakach oraz wszystkich utworach Pink Floyd i Rogera Watersa ” to możliwie najrzetelniejsza historia tekstów floydowych piosenek jaka ukazała się na polskim rynku wydawniczym.

O Floydach powstało wiele publikacji. Nie mam tu na myśli tylko książek, ale i artykuły, felietony itp. Nie jest to pierwsza książka związana ściśle, a właściwie bezpośrednio związana z Floydami jaka trafiła w moje ręce. Jednak z pewnością jest to jedna z najlepszych i najdokładniejszych książek o tym jak powstawały teksty. Bo nawet jeśli Wiesław Wiess skupiał się na tym w jakich okolicznościach powstawały piosenki i tak dalej, to jest to bezpośrednio powiązanie z historią zespołu. Wybiórczą, bo mającą na celu opisanie wydarzeń doprowadzających do stworzenia takiej, a nie innej piosenki, ale nadal jest to – przynajmniej dla mnie – pewnego rodzaju biografia. Tak jak nie jest to moja pierwsza książka o Floydach, tak nie jest to moja pierwsza publikacja o tekstach autorstwa Wiessa [ pierwszym była Biała Księga Kultu ]. Skupiając się jednak bezpośrednio na Floydach, muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiego obrotu historii w związku z moimi ulubionymi albumami i piosenkami. Co więcej, Wiesław Weiss to możliwie najlepszy polski dziennikarz muzyczny – jakby ktoś nie wiedział jest też redaktorem naczelnym i współzałożycielem miesięcznika Teraz Rock ( od 2003 roku ).

Książkę gorąco polecam każdemu kto jest fanem zespołu Pink Floyd czy generalnie gustuje w książkach muzycznych – jakkolwiek by to nie zabrzmiało – GORĄCO, GORĄCO polecam. Sposób w jaki Wiess opisuje historie każdej piosenki, albumu, który powstał jest niesamowicie wciągający, nie zapominając o wspaniałości i mocy jaką mają w sobie utwory zespołu.

Za książkę dziękuję bardzo wydawnictwu InRock.

Wam za to życzę zaczytanego dnia i zapraszam po południu na kanał. Pojawią się rekomendacje – w tym kilka słów o tej książce 😀

Hasacz.

„Ruth” Elizabeth Gaskell. Rzecz o poszukiwaniu szczęścia i akceptacji.

Greetings!

Dzisiaj kolejna notka. Wybaczcie, ale przeczytałam książki, a nie napisałam notek. Trzeba nadrobić, zanim skończę zasypana zaległościami. Teraz zapraszam na notkę o książce Elizabeth Gaskell, którą opiszę dla was we współpracy z wydawnictwem MG. Wracamy do klasyków. Do autorów i autorek, które tworzyły zanim ptaszki zaczęły ćwierkać chociażby o rodzicach hasacza.

LOGO MG nowe
Tytuł: Ruth
Autor: Elizabeth Gaskell
Ilość stron: 535
Wydawnictwo: MG

Ruth Hilton to młode i naiwne dziewczęcie, które zarabia na swoje utrzymanie jako szwaczka. Jednak nie zawsze życie jest takie jakie byśmy chcieli by było. Ruth traci dach nad głową i pracę,a oczarowany jej urodą i skromnością dżentelmen proponuje jej schronienie i pociechę. Szczęście nie trwa za długo. Shańbiona i zdruzgotana Ruth otrzymuje szanse by rozpocząć nowe życie wśród ludzi, którzy ją szanują i kochają. W momencie kiedy najmniej się tego spodziewa, Bellingham ponownie wkracza w życie dziewczyny. Ruth będzie zmuszona do podjęcia decyzji i wybrać między akceptacją ze strony społeczeństwa a osobistą dumą. Czy uda się jej dokonać dobrego wyboru? Czy życie naiwnej Ruth w końcu będzie w końcu takie o jakim marzyła?

Kto ogląda hasacza lub czytał wcześniejsze notki o książkach tego typu – wie, że hasacz gardzi romansami. Czyta się te klasyki, żeby nie wychodzić na skończonego ignoranta – często wchodzi mi to na dobre. I bardzo mnie to cieszy. Jednak jeśli chodzi o Ruth…mam mieszane odczucia. Owszem. Książka bardzo mi się podobała i to jak jest skonstruowana. Ma przyjemnych bohaterów – po za Ruth, której naiwność drażni mnie bardziej niż to jakim potworem jest Bellingham. Nie mnie jednak, po za tymi niedogodnościami, dobrze czytało mi się kolejne dzieło Elizabeth Gaskell. Nie będzie to jednak moje ulubione dzieło tej autorki. Już wolę Północ i Południe albo Panie z Cranford.Tymczasem bardzo polecam Ruth, bo wierzę, że wam może spodobać się o wiele bardziej niż mnie – osobie, która nie potrafi się wczuć w książki o takiej tematyce.

Za książkę dziękuję serdecznie wydawnictwu MG.

Z wami się na dzisiaj już żegnam i życzę zaczytanego dnia 😀

Hasacz.