„Syn” Jo Nesbø czyli o poszukiwaniu prawdy, tam gdzie o nią najtrudniej.

No cześć ludzie.

Upalny wtorek. Wiem, że cierpicie, bo zapewne nie tylko u mnie jest tak gorąco jak w jakiejś saunie. Nie mniej jednak trzeba nadgonić ,więc dzisiaj spodziewajcie się nie tylko jednej notki, a trzech! Wczoraj pisałam wam, że będą dwie, ale hasacz jest desperatem. Spodziewajcie się, bo przez ten upał hasacz szaleje. Dzisiaj kolejna książka Nesbø . Nie wiem czy ludzie uznają mnie za wariatkę czy nie, ale to już wasza sprawa. Zasadniczo mam dziwne wrażenie, że nie potrafię nie lubić książek tego autora. Nie będę was zamęczała przydługimi wstępami, to też zaczynamy.

Nesbo-Syn

Tytuł: Syn
Autor: Jo Nesbø
Ilość stron: 427
Wydawnictwo: Dolnośląskie ( Grupa Wydawnicza Publicat )

Sonny Lofthus odsiaduje wyrok w najlepiej strzeżonm zakładzie karnych w Oslo, tzw. Państwie. Do końca nie wiadomo, czy Sonny odsiaduje wyrok za coś co zrobił. Znany jest wśród współwięźniów jako cierpliwy człowiek i doskonały słuchacz. Wszystko się kończy kiedy ojciec Lofhusa popełnia samobójstwo – wcześniej oskarżony o korupcję. Ojciec był dla niego niepodważalnym autorytetem. Sprawa jego ojca zaczyna zbaczać na zupełnie inny tor kiedy jeden z więźniów opowiada Sonny’emu historię, która przedstawia nie tylko Lofhusa seniora w innym świetle, ale podważa jego rzekome samobójstwo. Czy ojciec Sonny’ego rzeczywiście popełnił samobójstwo czy ktoś mu w tym pomógł? Zaczyna się skomplikowane śledztwo, które prowadzi on sam. Jak to się skończy?

Nesbø to mistrz. Przynajmniej dla mnie. Niezależnie czy czytam serię o Harrym Hole czy jakieś inne książki/serie od tego autora. Po prostu jest coś takiego w tym co pisze i jak pisze, że nie potrafię się oderwać. Tutaj mamy do czynienia poniekąd z czymś takim co przedstawił nam Juliusz Machulski w filmie „Vabank” – wiem, dziwne porównanie, ale spokojnie. Już tłumaczę. W filmie „Vabank” ginie trębacz, najlepszy przyjaciel Henryka Kwinto. Rzekomo popełnia samobójstwo, po tym jak zostaje okradziony. Policja twierdzi, że wyskoczył z okna, a jak potem możemy się przekonać z opowieści jego żony, ukradziono mu potwierdzenie wpłaty pieniędzy na lokatę w banku. Jak się potem okazuje ktoś mu w tym samobójstwie pomógł. I tu jest pies pogrzebany. Tutaj stary Lofhus zostaje oskarżony o korupcję i popełnia samobójstwo. Ale czy na pewno? Akcja rozwija się dynamicznie, ale nie za szybko. Książka wciąga bez reszty i poważnie…trudno się oderwać. Jak rzadko zgadzam się z blurbami na książkach, tak tutaj Dagsavisen – norweska gazeta pisze, że ” Fabuła rozwija się niczym skomplikowane równanie matematyczne z wieloma niewiadomymi…” – zgadzam się z tym w całej rozciągłości. Jeśli nadal kogoś dziwi, że Jo Nesbø  to jeden z najbardziej poczytnych autorów kryminałów, to radzę poczytać jego książki. Fakt, że nie każdy się zakocha w jego twórczości, ale zawsze jest w nich coś takiego co porusza człowiekiem. Ten dreszczyk przerażenia czy niepokoju – ” Nam też to się może przytrafić…” – dokładnie. Dlatego gorąco polecam wszystkie książki Nesbø, niezależnie czy będziecie w nich zakochani czy nie.

Za książkę gorąco dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat.

A wam przypominam, że na fanpageu i kanale trwa konkurs gdzie możecie wygrać Kasację Remigiusza Mroza 😀

Oby się ochłodziło. Zaczytanego dnia.

Hasacz.

Reklamy

26 uwag do wpisu “„Syn” Jo Nesbø czyli o poszukiwaniu prawdy, tam gdzie o nią najtrudniej.

  1. Też bardzo lubię Nesbo. Lubię Hole’a. Innych serii czy pojedynczych książek na razie nie czytałam. Ale ostatnio mam fiksację na Miłoszewskiego i muszę stwierdzić, że w niczym Norwegowi nie ustępuje 😀

      • rozumiem, ale mi na przykład pierwsza część Hole’a się bardzo podobała…. a z tego co widzę.. to jest oceniana jaka jedna ze słabszych w serii.. więc nie ma co się przejmować oczekiwaniami.. lepiej poszukać czasu na przeczytanie wszystkiego.. 😀

  2. A ja się szczerze mówiąc bałam tego Nesbo, bo strasznie popularny jest, każdy go czyta i myślałam, że pewnie pisze takie kryminały, żeby się sprzedawały, a nic mnie tam nie zachwyci. No cóż, warto spróbować!

    • Powiem ci, że pierwszą książką Nesbo jaką przeczytałam i kupiłam było „Czerwone gardło”. Było duże wow, a potem przerwałam czytanie jego książek bo ludzie zaczęli się tym jarać, co z kolei mnie mocno odpychało. Ale zaskoczenie i bum, jak ładnie.

      • To dobrze, że ludzie jarają się teraz czymś dobrym, a nie lecą na byle co. Bo po tym bum na Nesbo, myślałam, że będzie to pokroju Greya 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s