„Krew na śniegu” Jo Nesbø czyli o małej powieści, będącej kawałem doskonałego kryminału.

Cześć wam!

W tą upalną niedzielę, którą mam nadzieję jakoś znosicie, gdziekolwiek jesteście, przybywam do was z książką, która mimo swojej nikłej objętości , naprawdę ujmuje i trzyma w napięciu. Razem z Grupą Wydawniczą Publicat, przedstawię wam dzisiaj książkę, którą pożera się na raz. Dosłownie. Nie ja jedna uwielbiam kryminały i nie tylko ja znam nazwisko Nesbø. Jednak w tak upalny dzień trudno pisać coś więcej niż tylko konkrety, więc nie przedłużam męki i lecimy z tematem.

Nesbo

Tytuł: Krew na śniegu
Autor: Jo Nesbø
Ilość stron: 164
Wydawnictwo: Dolnośląskie ( Grupa Wydawnicza Publicat )

Wyobraźcie sobie siebie jako Olava. Jesteście płatnym mordercą. Zarabiacie na życie „sprzątając” po swoim szefie, który po prostu daje wam zlecenia. Oczywistą koniecznością w tym zawodzie jest samotność i dyskrecja. Bycie niewidzialnym. Nie macie nikogo. Przyjaciół, rodziny, znajomych, kochanek. Nikogo. Jednak w pewnej chwili, która nigdy nie powinna się wkraść w wasze poukładane życie płatnego mordercy, wszystko się sypie. Taką chwilą w życiu Olava był moment kiedy spotkał ją. Kobietę swoich marzeń. Kobietę, z którą pragnąłby założyć rodzinę, przeżywać ciepłe poranki, mimo zimowej aury. Mieć wspólne wspomnienia, masę zdjęć i może nawet psa. Tyle, że ta kobieta to żona jego szefa. I to właśnie na nią dostał kolejne zlecenie. Co postanowi zrobić? Czy będzie bezwarunkowo wierny swoim zasadom i wykona kolejne zlecenie? Czy może będzie wolał pójść za głosem, który zagłuszał odkąd pierwszy raz zabił na zlecenie?

Nesbø w mistrzowski sposób udowadnia, że krótka forma jest dla niego tak samo łatwa jak pisanie opasłych tomów kolejnych przygód Harry’ego Hole. Jako wielka fanka kryminałów, thrillerów i wszystkiego co mroczne, bałam się, że ta książka będzie jedną z najsłabszych Nesbø, jeśli nie najsłabszą. Bór Tucholski raczy szumieć jak bardzo się pomyliłam – na szczęście. Bałam się też, że w takim przypadku nie będę w stanie skrytykować takiej cienkiej książeczki, nie mówiąc już o fakcie, że to przecież jeden z moich ulubionych autorów. Pozwólcie, że się powtórzę. CAŁE SZCZĘŚCIE! Nesbø nie zawodzi. W niecałych dwustu stronach potrafił nakreślić soczysty, pełnokrwisty kryminał – co zaskakujące dla mnie – z elementem miłosnym. Aż mi było głupio kiedy okazało się, że w niecałe trzy godziny przeczytałam tą książkę. Czułam potworny niedosyt, bo zwykle czytuję obszerniejsze książki tego autora ( ” Czerwone gardło ” czy ” Pancerne serce ” ). Tutaj postać Olava to postać borykająca się z problemem samotności, chęci zdrady dla ocalenia. A finał książki nie dość, że jest mocny i krwawy, to jeszcze wyczuwa się w nim czarny humor. Książka jest śmiesznie krótka, ale ekranizacja byłaby mistrzowska! Szczerze…skoro ze Skazanych na Shawshank ( stu stronicowa minipowieść Kinga ) zrobili nieco ponad dwugodzinny film, to z powodzeniem mogliby to zrobić z książką Nesbø ” Krew na śniegu „. Z pełną odpowiedzialnością powiem wam, że ta książka to pozycja obowiązkowa dla fanów twórczości Jo. Wciągnie was bez reszty, choć na krótką chwilę i z niecierpliwością będziecie wyczekiwać jesieni tego roku, kiedy to ma ukazać się kolejny tom cyklu ” Krew na śniegu „. Sama już zacieram łapy i oby jak najszybciej wyszedł.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Dolnośląskie ( Grupie Wydawniczej Publicat ).

Wam z kolei życzę zaczytanego dnia i oby się ochłodziło!

Hasacz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s