Premiera: „Zaplątana miłość – stacja Jagodno” Karoliny Wilczyńskiej. + relacja z WTK by Tanayah Czyta.

Witajcie!

Hu,hu jak słonecznie i jak ciepło – za ciepło w moim guście, ale cóż narzekać kiedy ma się dla swoich czytelników coś pysznego? Ostatnimi czasy w nawale niespodziewanych wydarzeń i przecudnych rozmów ,zupełnie niespodziewanie wynikło iż ja – to jest hasacz, taka malutka niespodzianka – nawiązałam cieplutką współpracę z Magazynem Obsesje! Jest to o tyle ekscytująca wiadomość, że wcale się o nią nie starałam i wyszło to tak spontanicznie jak reklama konkursu u tegoż magazynu – swoją drogą Agnieszka jest tak przesłodką osobą, że nie było mowy, żebym odmówiła jej czegokolwiek – nerkę chce? Oddam.

Przy okazji zapraszania was na konkurs gdzie mogliście wygrać właśnie „Zaplątaną miłość”, i mnie się dostało tą książkę. Przyznam szczerze, że jestem bardzo świeżo po lekturze i nawet się nie spodziewałam, że przyjdzie mi coś zrecenzować w dzień premiery. Jak wesoło. Dlatego nie przedłużając niepotrzebnie – razem z Magazynem Obsesje, który patronuje tej książce – zapraszam na recenzje najnowszej książki Karoliny Wilczyńskiej „Zaplątana Miłość – Stacja Jagodno”.
11246008_962414740458330_2059867511_o

1_Stacja-Jagodno_zaplątana-miłość_RGB_72dpi_v02
Tytuł: Zaplątana miłość – Stacja Jagodno.
Autor: Karolina Wilczyńska
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Tamara to samotna matka, która od ponad dwóch lat pracuje w firmie zajmuje się wszelkiej maści reklamą. Ze wszystkich sił jakie w sobie ma stara się pogodzić niemal całodobową pracę z wychowaniem nastoletniej córki – Marysi , która przeżywa okres buntu. Szesnastolatka ulegając presji ze strony matki trafiła do klasy z międzynarodową maturą w kieleckim liceum. Niestety Tamara choć bardzo się stara, nie jest w stanie zapewnić córce wszystkiego – przez wszystko mam na myśli – drogie ubrania i gadżety. Dziewczyna początkowo cierpi z powodu nieobecności matki, która nieoczekiwanie , jak sama sądzi przeżywa nową miłość. Marysia wpada w nieodpowiednie towarzystwo i w swojej bezsilności, Tamara odkrywa wiele tajemnic, które jej córka skrzętnie ukrywała przed światem. Niczego nie ułatwia Ewa Dobrosz – matka Tamary, emerytowana pani doktor. Kobieta wydaje się być surową i nieczułą zołzą, która najzwyczajniej w świecie nie stara się już być matką dla Tamary. Kobieta zaś podczas jednego ze spotkań wyborczych ,kandydata na wójta gminy Jagodno – dowiaduje się o pewnej starowince,z którą rzekomo jest spokrewniona. To właśnie ta starowinka – Róża Marcisz – staje się ogniwem ratującym życie Tamary i jej relacje z Marysią. A wszystko to jest przyprawione smakiem konfitury z …fiołków.

” Trzy generacje kobiet i smak konfitur z fiołków, które potrafią osłodzić nawet najbardziej gorzkie życie. Najnowsza książka Karoliny Wilczyńskiej to pełna ciepła opowieść o miłości,
szczęściu i poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi.”

źródło: opis z tyłu książki na okładce.

„Zaplątana miłość – Stacja Jagodno” to czarująca i przyjemna powieść ukazująca trudy życia samotnej kobiety po trzydziestce, która boryka się z problemami w pracy i samotnego wychowania szesnastoletniej córki. Między problemami z córką, która zupełnie zaczęła się buntować i pokazywać fochy, a pracą, gdzie szef – kolega z podstawówki – wymaga co najmniej cudów, udaje się jej trafić na miłość, ale czy spełnioną ? Z kolei jej córka Marysia, przez samotność i presje w szkole, wpada w złe towarzystwo – delikatnie rzecz ujmując. Karolina Wilczyńska nakreśliła żywe postaci z charakterem – nie koniecznie wszystkie da się pokochać, ale każda z osobna to historia i wątek ,który składa się na spójną całość tej powieści. Nie ukrywam, że początkowo czytając tą książkę miałam mieszane odczucia wywołane dziecięcym buntem córki głównej bohaterki czy zachowaniem niedojrzałego „ukochanego” . Jednak w miarę zagłębiania się w historię Tamary jej rodziny, zdajemy sobie sprawę jak ciężko jest wychować dziecko, zwłaszcza kiedy ojciec okazuje się smarkatym dupkiem, obiecującym gruszki na wierzbie. Mimo kilku minusów ,które niknął gdzieś w cieple atmosfery całej książki, jestem skłonna powiedzieć, że to jedna z lepszych obyczajówek jakie przyszło mi przeczytać.

Szczerze polecam każdemu wielbicielowi romansów czy historii obyczajowych. Autorka doskonale wprowadza nas do małej miejscowości w świętokrzyskim , gdzie czas płynie inaczej, a życie mimo bólu i zawodów może być ciepłe i słodkie. Zachęcam was do przeczytania „Zaplątanej Miłości – stacji Jagodno” przede wszystkim dlatego, że zasługuje na to zarówno autorka jak i postaci, które stworzyła. Miłość, rozczarowania, słodycz konfitur, walka o siebie i rodzinę. To właśnie znajdziecie w tej książce, którą zdecydowanie warto przeczytać.

Za swój egzemplarz dziękuję serdecznie Agnieszce – redaktor naczelnej Magazynu Obsesje. Było to szalenie miłe spotkanie z Tamarą i całą resztą mniej lub bardziej wesołej gromady.

Serdecznie polecam „Jagodno”.

Nie jest to jednak koniec na dzisiaj. Bowiem dzięki uprzejmości Karoliny z bloga Tanayah Czyta. mam dla was słów kilka na imprezie, na której mnie nie było, choć naprawdę bardzo, ale to bardzo chciałam być. Niestety przyczyny losowe, zdrowotne i inne rzeczy skłoniły mnie do całkowitego zrezygnowania z choćby marzeniu o wyjeździe na Warszawskie Targi Książki – jedni mówią, że straciłam wiele, inni – że nic,bo organizacja była tak słaba, że człowiekowi robiło się słabo…nie mniej jednak co by nie mówili i tak żałuje – Mróz jest winny jak ocet mojego żalu. Pani Bonda też…i Tomasz Fijałkowski – SMUTEK!!

A teraz koniec moich żalów ,bo Karolina napisała dla was to:

Hej ho czytelniczy Przyczajonego Hasacza! Znacie to przysłowie: „Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle?” :v Hasacz to co prawda diabeł nie jest, wydaje się raczej miłym, leśnym stworzeniem, ale reszta się zgadza.
Otóż Hasacz nie mógł niestety dotrzeć na Warszawskie Targi Książki.
A Hasacz chciał, o, jak chciał. Posłał więc mnie, wysłannika do zadań specjalnych, tajemniczego i niezwykle skutecznego Przyczajonego Agenta! Karolina z tanayah czyta się kłania 😀

Byłam oczami i uszami Hasacza.
Czujnym wzrokiem przebiegałam stoiska, czaiłam się za książkami, wszystko widziałam i zapamiętałam wszystko, by jak najlepiej przekazać Wam to w tej relacji.

Jak było? Świetnie, choć brakowało tam Przyczajonego Hasacza.
Na pewno Hasacz chętnie pogadałby z Kubą Ćwiekiem, rzucił okiem na książki wydawnictwa SQN, pewnie i kupił co nieco i przytulił do swej falującej ze wzruszenia piersi, a co! Hasacz to bardzo uczuciowe zwierzątko :v Czasem wygląda groźnie, gdy tak świdruje kogoś wzrokiem, ale bądźcie dla Hasacza mili, a zobaczycie, że oczy te rozświetla wielka hasaczowa miłość!

Gadałam z Hasaczem przed targami i rozpaczał on, że nie może go tam być i bolało mnie trochę serduszko, więc… Wymyśliłam niespodziankę. Zupełnie przez Hasacza nieoczekiwaną – ale na tym w końcu polegają niespodzianki, prawda? 😀
Hasacz myślał, że tylko żartujemy, gdy mówiłam mu, że tak, jasne, zrobię sobie zdjęcie z Mrozem i karteczką „Hasacz widzi” :v Ok, z hasłem żartowałam, ale co do zdjęcia – co to, to nie! Zdjęcie być musiało. Remigiusz był zaskoczony, ale z chęcią się zgodził, ja byłam szczęśliwa, a co czuł Hasacz to już sam musi Wam opowiedzieć Hasacz szczęśliwy, a mnie było cieplutko na sercu, że w tak prosty sposób zdołałam kogoś uszczęśliwić
Remigiusz to w ogóle autor, który do perfekcji ma opanowany biały PR.
Miły, uśmiechnięty, przyjazny, a do tego – kojarzy swoich czytelników, a nie ma ich mało! Mnie rozpoznał od razu, a wiedzcie, że mógł uciec w popłochu, bo ryczałam do niego z korytarza: MRÓZ! E, MRÓZ!!! Borze, serio to zrobiłam ;_; To wszystko z powodu emocji! Nagle zobaczyłam przed sobą gościa, którego lubię i bałam się, że mi gdzieś ucieknie, chociaż przecież zaraz miało być jego spotkanie autorskie :v Shame on me ;_;

Niemniej! Ja zdobyłam autografy i odbyłam miłą rozmowę, zanim uciekłam, widząc ogromny tłum za mną, a Hasacz dostał zdjęcie. Mission accomplished! No i powiedzcie sami, czy to tak trudno być miłym?

Przyczajony Agent – Karolina z tanayah czyta

Przyznaję się – roniłam ,kiedy Karolina oznaczyła mnie na instagramie do TEGO zdjęcia :
dsc_0039

Sniff…nie mogłam uwierzyć! A co się stało potem, żeby nie było ,że za mało przeżywałam? A stało się, że Mróz dodał zdjęcia z WTK u siebie na fanpage-u i zgadnijcie co znalazłam?

11113266_381413098714668_587877954328370744_o
Ho ho…Karolina , moje kochane agenciątko Z całą stanowczością – NIE. Hasacz zaczął ryczeć ,choć robić tego nie lubi. I ta emotka przy pozdrowieniach….NO JAK ŻYĆ?

To tyle na dzisiaj – niedługo będę miała dla was coś niesamowitego,  a teraz…

Zaczytanego dnia moje bimbaski ❤

Hasacz.

PS. Dalej nie wiem jakie ciastka lubi Remigiusz Mróz – HELP!

Reklamy

9 uwag do wpisu “Premiera: „Zaplątana miłość – stacja Jagodno” Karoliny Wilczyńskiej. + relacja z WTK by Tanayah Czyta.

  1. Ta emotka jest taka Hasaczowa, więc być musiała! 😀 Cóż mogę dodać, cieszę się, że Remigiusz się zgodził na tę szaloną akcję 😀 Ściski dla Hasacza ❤

  2. Ja wiozłam do Krakowa jednego Kruka, Karolajna zawiozła przyczajonego Hasacza.
    Grunt to uszczęśliwiać ludzi! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s