” Każda wyliczanka ma swój rym, rytm…i mordercę ” czyli „Ene, Due, Śmierć” M.J. Arlidge.

Witajcie w poniedziałek.

Dzisiaj będzie mrocznie, będzie strasznie, będzie śmiertelnie…ponieważ dzisiaj mam dla was coś , o co męczyło mnie nie tylko kilkudziesięciu czytelników ,ale i kilkoro blogerów, z którymi aż miło było się zaznajomić. Jest to kolejna książka recenzencka nadesłana przez nieopisanie cudowne wydawnictwo Czwarta Strona. Mam cichą nadzieję, że Pan Piotr jeszcze trochę ze mną wytrzyma i nadal będę mogła dla nich recenzować, bo to co mi przysłali to prawdziwa bomba.

Już pomijając fakt, że Kroniki Atopii, które dostałam w duecie z dzisiejszą pozycją to kolejna pozycja zachęcająca mnie do polubienia i zagłębienia się w gatunek sci-fi , to jeszcze wydania książek. Nie ocenia się ich po okładce – wiem. Ale , na Bór Tucholski, te okładki, te grafiki. Człowiek się zaczyna ślinić ma sam widok. I jak tu tego nie kupić i nie przeczytać?

Nie przedłużając ,zapraszam do zapoznania się z książką ” Ene, Due ,Śmierć” autostwa M.J. Arlidge.

Ene_due_front_300dpi_haslo-337x535

Tytuł: Ene, Due, Śmierć ( ang. Eeny Meeny )
Autor: M.J. Arlidge
Liczba stron: 436
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Amy Anderson i jej chłopak Sam byli jak papużki nierozłączki. Wielka miłość, która mimo,iż zaczęła się w młodym wieku już miała zadatki na tą prawdziwą – i że cię nie opuszczę aż do śmierci…no właśnie. Jakie zwierze potrafi wyjść z człowieka kiedy przychodzi walczyć o przetrwanie? Amy i Sam łapali stopa, wracając z koncertu w Londynie. Okazał się to ich ostatni koncert. Ostatnie szczęśliwe chwile. Zostali wplątani w śmiertelną wyliczankę, która pozwalała przeżyć tylko jednemu z nich.

Sprawa trafia na biurko Helen Grace. Kobiety, dla której praca w policji to całe życie. Jednak jej wiara w swoją pracę zostanie mocno zachwiana , kiedy przyjdzie się jej zmierzyć z brutalną prawdą. Nim złapie morderce przyjdzie jej zapłacić wysoką, jeśli nie najwyższą cenę za to co dręczy ją po dziś dzień. Dla Helen sprawa seryjnego mordercy to walka o życie kolejnych ludzi, którzy są z nią w jakiś sposób powiązani. Dla mordercy – śmierć to gra. Zdeterminowana Grace musi zagrać z mordercą na jego zasadach by uratować niewinnych przed śmiercią. Pytanie tylko czy nie przerośnie ją ta sprawa? Czy jej skorupa twardej i bezprecedensowej policjantki zostanie zniszczona przez demony przeszłości?

Ene, Due , Śmierć to thriller, który poważnie narusza poczucie bezpieczeństwa czytelnika. Książka nie skupia się bezpośrednio na samej Helen Grace, ale pokazuje też perspektywy ofiar i samego mordercy. Możemy powoli i wnikliwie obserwować zachowania ofiar, wejść na moment w umysł mordercy, przeżyć koszmar dzieciństwa Helen. Przede wszystkim jednak mamy jasny obraz co potrafi zrobić z człowiekiem instynkt przetrwania, głód i strach. M.J. Arlidge nie tylko wykreował krwiście realne postacie ,ale pokazał nam świat, w którym najbliższe osoby stają się wrogami, łzy szczęścia mieszają się z zapachem krwi, a ci ,którym dane było przeżyć – zostają całkowicie zniszczeni. I wszystko to jest wymierzone w jedną osobę. Pytanie,które należy zadać brzmi: ” Co takiego się wydarzyło miedzy Helen i mordercą, że tak się mści?”. Jeśli jesteście z tych wnikliwych czytelników już w połowie książki będziecie się domyślać jak to się zakończy. Jeśli nie – uprzedzam – zakończenie szokuje i wbija w ziemie. Autorowi należy pogratulować przede wszystkim mistrzowsko wykreowanych postaci, idealnie poprowadzonego śledztwa, stopniowo rosnącego napięcia i sposobu ukazania kobiety skrzywdzonej przez życie, która usiłuje walczyć sama ze sobą.

Książkę polecam tym chętniej,że nie jest to kolejny amerykański thriller, który zanudzi was szablonową budową i nudnymi ,za długimi opisami sytuacji czy przemyśleń bohaterów na miarę Kapitana Tsubasy czy Usagi Tsukino – tak porównuje tutaj do „chińskich bajek”, gdzie bohaterowie myślą na głos i każda kolejna wypowiedź to irytująca kontynuacja fabularna zanudzająca człowieka. Tak się niestety często dzieje w amerykańskich thrillerach, których jest coraz więcej i nie zaskakują oryginalnością. Tutaj akurat my do czynienia z brytyjskim powieściopisarzem, a oni znani są ze swojej nieszablonowości.

Gorąco polecam i każdy kto lubuje się w  thrillerach powinien sięgnąć po „Ene, Due, Śmierć” .

Za książkę raz jeszcze dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona i mam nadzieję,że jeszcze nie raz coś dla nich zrecenzuję.
Pozdrawiam.
Hasacz.

Reklamy

8 uwag do wpisu “” Każda wyliczanka ma swój rym, rytm…i mordercę ” czyli „Ene, Due, Śmierć” M.J. Arlidge.

  1. Hasaczu, muszę Ci pogratulować wspaniałej recenzji. Widać, że znasz się na rzeczy i potrafisz przekonać człowieka do książki. Tak jak mnie teraz. Gdyby nie to, że ograniczają mnie fundusze, już bym ją zakupiła, ponieważ to wszystko brzmi niezwykle intrygująco.

    Życzę Ci, żebyś miała jak najwięcej propozycji współpracy, bo na nie zalogujesz.
    Pozdrawiam 🙂

  2. Hasacz mnie absolutnie przekonał, ale mam przeczucie, że jednak czegoś ważnego nie dopisał. Na fanpejdżu coś zgrzytało. Poszło w zapomnienie, czy mam może jakieś omamy? Recenzja mistrzowska. Pozdrawiam ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s