„Running” autobiografia mistrza snookera – Ronnie O’Sullivan.

Witajcie w tę deszczową niedzielę.

Dzisiaj ,choć planowałam to w inny dzień , chcę przybliżyć wam osobę, którą podziwiałam od swoich szczenięcych lat i podziwiam po dziś dzień. Nie jest to żaden człowiek pokroju Prezydenta USA, muzyka czy innego wielkiego – cóż jak dla kogo – człowieka. Jest to raczej człowiek ,który nie miał i nadal nie ma łatwego życia. Człowiek, który cały czas walczy o siebie i o to co mu zostało – rodzinę, snookera, samego siebie. Zapraszam was na coś co powinno być recenzją autobiografii Mistrza Snookera.

osa-okladka

Tytuł: Running – autobiografia mistrza snookera.
Autor: Ronnie O’Sullivan
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 302

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Sine Qua Non byłam w stanie przeczytać jedną z najlepszych i najbardziej wnikliwych autobiografii jakie wpadły mi w ręce. Może powinnam na wstępie zaznaczyć,że Ronniego O’Sullivana jako snookerzystę poznałam – naturalnie nie osobiście – w okolicach mistrzostw w 2004 roku ,kiedy to po raz pierwszy usłyszałam o snookerze. Pierwsze wrażenia: „Pff bilard to bilard. O co tyle szumu?”, ale potem brat wyjaśnił mi na czym ta gra polega i dość szybko zrozumiałam jak bardzo snooker różni się od bilarda, w którego najczęściej gra się przy piwku w barze. Początkowo miałam wrażenie, że oni zwyczajnie męczą się przy tym wielkim zielonym stole. Tyle godzin, tyle rozgrywek. Frejmy, breaki, faule…początkowo to wszystko było dla mnie nie do ogarnięcia i szczerze podziwiałam każdego kto to rozumiał. Oczywiście jako człowiek, który ma niezdrową skłonność to autosympatii dla ludzi z Wielkiej Brytanii i okolic, z miejsca polubiłam O’Sullivana i kilku innych Snookerzystów – Hendry’ego, Stevensa, Huntera ( który zmarł niewiele później na raka okrężnicy jak powiedział mi mów brat.) czy Higginsa. Na samym początku Ronnie wydawał mi się przezabawnym typem, którego można szybko uznać za przyjaciela i doskonałego gracza. Sądziłam, że jako prawdziwy sportowiec ułożył sobie życie i ma kochającą żonę ,dzieci ,które rozumieją pracującego ojca.

Dopiero po kilku meczach,które z zapartym tchem oglądałam razem z ojcem i braćmi ,zrozumiałam, że jego śmieszne miny czy to jak momentami drżą mi ręce to nie wygłupy czy jakieś delirium alkoholowe.

Do wczoraj wydawało mi się,że jest tylko chory. Jednak kiedy skończyłam czytać jego autobiografie…zamarłam. Ten człowiek to żywy przykład na to,że walka z samym sobą to nie tylko głupia gadanina psychiatrów i innych ludzi, którzy będą ci wciskać kit za kilkaset funtów od wizyty.

Ronnie O’Sullivan rozpoczął swoją karierę w wieku dwunastu lat, a zaledwie cztery lata później przeszedł na zawodowstwo i pokazał jak należy grać. Szybko okazał się być geniuszem i jak często go określano – urodził się by grać w snookera. Zdobywca 13 breaków maksymalnych, w tym najszybszego breaka maksymalnego w trakcie turnieju snookerowego, oraz rekordzista pod względem zdobytych setek w profesjonalnych turniejach. Łącznie zdobył ich 777, wyprzedzając poprzedniego rekordzistę Stephena Hendryego podczas ćwierćfinałowego spotkania z Marco Fu w turnieju Masters 2015. Jeden z dwóch zdobywców trzech breaków maksymalnych (drugim był Stephen Hendry) w mistrzostwach świata w snookerze.Pięciokrotnie pierwszy na światowej liście rankingowej. Uczestnik wszystkich kolejnych mistrzostw świata od roku 1993. Zwycięzca 27 turniejów rankingowych (począwszy od UK Championship w 1993 roku). Pięciokrotny triumfator UK Championship, pięciokrotny zwycięzca prestiżowego turnieju nierankingowego „Masters” oraz dziesięciokrotny triumfator Premier League.
Oczywiście nie zawsze latał – jak to mówił. Jego życie to jeden wielki rollercoaster ,który przez większość życia prowadził się sam. Jednym z najtrudniejszych okresów w jego życiu był moment kiedy jego ojca skazano za morderstwo na 18 lat pozbawienia wolności – Ronnie miał wtedy 20 lat.Jak sam podkreślał to jeden z tych okresów w życiu kiedy ojciec jest ci najbardziej potrzebny – nic zatem dziwnego,że właśnie przez te wydarzenia dorastający O’Sullivan Junior wpadł w nieodpowiednie towarzystwo i uzależnił się od nieodpowiednich rzeczy.

Jak możemy przeczytać w jego autobiografii nie ma rzeczy niemożliwych – są tylko takie, które nas blokują. Prawdziwie wykańczającą walką byłą walka o opiekę nad dziećmi. To właśnie wtedy u O’Sullivana zdiagnozowano mononukleozę zakaźną. Trzeba nadmienić,że jednym z niewielu czynników, które pomogły mu się wydostać z uwięzi nałogów było bieganie – nie bez przyczyny książka ma tytuł „Running” (ang. Biegnąc). Zaczęło się od katorżniczych porannych joggingów ,do których zmuszał go ojciec. Pomijając przerwy kiedy nie był w stanie w ogóle zebrać się w sobie – Ronnie był uzależniony od biegania. Nie od joggingu,który wykańcza fizycznie i po skończonej trasie czujesz jakby ci nogi miały odpaść – żeby tylko nogi. Ronnie biegał. Jak sam określał – czasami miał wrażenie,że latał.

Nie jestem żadnym ekspertem, ani wielkim fanem sportów, ale śmiało mogę powiedzieć, że jeszcze nie spotkałam się z tak barwną – w ten dobry i zły sposób – autobiografią. Może dlatego, że Freddie Mercury nic nie napisał – a przynajmniej nic o tym nie wiem. Jedno jest jednak pewne. „Running” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana snookera, dla każdego kto szuka jakiegokolwiek oparcia w książkach. Nie czytajcie żadnych poradników typu ” Jesteś cudem „, równie dobrze możecie iść i zapłacić komuś kto nawciska wam naukowego bełkotu i powie, że jesteście wspaniałymi ludźmi ,a cała reszta świata jest bee. Życie mistrza snookera nie jest ani idealne, ani łatwe . Walka z nałogami, walka z prawem, walka z samym sobą o samego siebie. To właśnie znajdziecie w tej książce. Przeżycia człowieka, którego życie dosłownie skopało na leżąco. Kiedy myślał ,że jest naprawdę źle, że nie ma żadnego ratunku i najlepszym wyjściem było wycofanie się i zakończenie tego wszystkiego – znaleźli się ludzie, którzy naprawdę w niego wierzyli. Ronnie O’Sullivan umocnił moje przekonanie w to co powtarzał mój ojciec ” Człowiek nie powinien starać się zrozumieć innych, póki nie zrozumie samego siebie.”. Kluczem do bycia dobrym człowiekiem i sportowcem jest znalezienie równowagi, co pomoże zrobić wam właśnie ta książka. Może przesadzam, ale nawet jeśli nie ćpacie i nie jesteście uzależnieni od alkoholu – w tej książce jest tyle życiowej mądrości, ze najlepsi psychiatrzy i psycholodzy się chowają – mówię wam to ja – Przyczajony Hasacz.

Jeśli chcecie, to niżej (mam nadzieję,że wejdzie) możecie obejrzeć jeden z przykładowych breaków Ronniego.

Gorąco polecam tą książkę nie tylko ze względu na swoje zamiłowanie do snookera, samego Ronniego czy wszelkiego rodzaju autobiografii, biografii czy emocji jakie płynął z kart tej książki. Poznajcie Ronniego O’Sullivana – geniusza, mistrza świata w sookerze – ale przede wszystkim , poznajcie go jako człowieka. Takiego samego jak Ty czy ja. Borykającego się z depresją, nałogami, walczącego o każdą chwilę spędzoną ze swoimi dziećmi, Bo taki właśnie jest Ronnie O’Sullvan.

Jeszcze raz wielkie dzięki dla wydawnictwa Sine Qua Non za możliwość przeczytania tej niesamowitej książki i zaufanie jakie mi okazało.

A was już niedługo zaproszę na historię o piratach. Prawdziwych Piratów z Karaibów.
Do następnego i dziękuję ,że jesteście 😀

Hasacz.

Reklamy

6 uwag do wpisu “„Running” autobiografia mistrza snookera – Ronnie O’Sullivan.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s