„Życie nie jest sprawiedliwe, ale to, jak je przeżyjemy – to właśnie jest cudowne” czyli Hasacz o Utracie by Rachel Van Dyken.

Witajcie moi ukochani czytelnicy!

W tę słoneczną ( przynajmniej u mnie, jak ktoś ma inaczej – wymieńcie się! ) sobotę, witam się z wami i z drżeniem łap na klawiaturze, ogłaszam, ze idąc za waszą rada mailami, które mi wysyłaliście – nagle się was tak dużo zrobiło, jak milutko – nawiązałam współpracę z kilkoma wydawnictwami, które były tak miłe ,że odpisały na mojego maila. Jako, że dotąd uważam się raczej za zwykłego hasacza, który niegodny jest współpracy z wydawnictwami – i tak osiągnęłam olbrzymi sukces.

Jeśli śledzicie hasaczowego fanpage’a wiecie, że w ostatnim czasie, po za wydawnictwami , które wymieniałam w poprzedniej notce do grona swoich recenzentów przyjęło mnie jeszcze wydawnictwo Feeria Young . Ku zaskoczeniu to właśnie od nich najszybciej dotarł egzemplarz recenzencki. Pani Maja zaproponowała ,żebym zrecenzowała „Utratę” Rachel Van Dyken. Słyszałam wiele opinii o tej książce, która jak się okazuje, jest pierwszym tomem serii „Zatraceni” – już się boję ile to będzie miało tomów. Nie przedłużając ze zbędnymi wyjaśnieniami, zapraszam.

utrata-b-iext28103245

Tytuł: Utrata ( tom I )
Autor: Rachel Van Dyken
Ilość stron: 299.
Wydawnictwo: Feeria Young.

Kiersten to specyficzna dziewczyna, której życie nie rozpieszczało. W sumie kto nie byłby jako pierwszoroczny student? Dziewczyna ledwie zdołała się pozbierać po ostatnich tragicznych wydarzeniach, które dotknęły jej rodzinę i zgodnie z nakazem wuja, który przyjął ją pod swój dach miała zacząć żyć. Co mogło pójść nie tak? Jej współlokatorka okazała się cudowną dziewczyną, bardzo wyrozumiałą i pełną specyficznej formy empatii, posiadającą – jak to często określano w książce – gorącego kuzyna, całego w tatuażach. Jednak jak się okazuje wszystko może pójść nie tak i to już pierwszego dnia, kiedy dziewczyna poszła się zarejestrować w kampusie. Nie dość, że została źle potraktowana przez studenta, który rejestrował świeżynki – to potem było jeszcze gorzej. A może i lepiej? Dziewczyna w pełnej irytacji, nie otrzymawszy odpowiednich informacji potrzebnych studentom, wpadła na drzewo. Ba! Jeśli to by było tylko drzewo, a nie bajecznie przystojny facet, z OŚMIOPAKIEM. To właśnie od tego momentu życie Kiersten i Westona Michaelsa – drzewa, na które wpadła – miało zmienić się zupełnie.

Rachel Van Dyken w swojej ” Utracie” zupełnie miesza czytelnikom w głowach. Dlaczego? Ano dlatego, że książka – przynajmniej w mojej opinii – na początku mieszała w sobie praktycznie kilka książek, które miałam szczęście i nie szczęście przeczytać. Nie będąc wielką zwolenniczką romansów ani gatunku young adult , bądź new adult w „Utracie” wywęszyłam podobieństwa do „Zmierzchu” Meyer , „Gwiazd Naszych Wina” Greena, „Fangirl” Rowell czy nawet „Eleonory & Parka” również tej samej autorki. Przynajmniej do pierwszej połowy książki, kiedy to miałam ochotę strzelić autorkę miedzy oczy za to co narobiła. Potem zaczęłam się przyjemnie zaskakiwać i łapać na tym,że ta książka zwyczajnie potargała mi jelita. Jak? No hasacz zaczął zwyczajnie to przeżywać jak przeżywała właśnie „Eleonorę & Parka” czy „Gwiazd Naszych Wina”. Były momenty pełne wzruszeń, które sprawiały,że oczy mi się szkliły i miałam ochotę przytulić tą książkę – ci ,którzy mnie znają ,wiedzą ,że to zrobiłam – ,ale był też momenty kiedy śmiałam się do rozpuku i nie mogłam przestać.

Książka jest bardzo dobrym i godnym polecenia rozpoczęciem serii „Zatraceni” – jak jest napisane na okładce #1 New York Times Bestseller – coraz więcej takich książek trafia w moje łapy. Przypadek? Każdy zwolennik Young Adult powinien się zaopatrzyć w „Utratę” i z utęsknieniem czekać na publikację kolejnych tomów, przy czym nie mam zielonego pojęcia ile ich będzie. Z wiadomych źródeł wiem ,że kolejny tom ma nosić tytuł „Toxic” i opowiadać o kuzynie współlokatorki Kiersten.
Książka porusza ważne kwestie życia i śmierci – tego jak się na to przygotowujemy , jak żyjemy, jak zostaniemy zapamiętani i w końcu jak umieramy – prawie jak współczesna lekcja ars moriendi . Zarówno Wes jak i Kiersten mają na swoich kontach poważne przejścia i usiłują żyć dalej, najlepiej jak potrafią. Czy jednak ich przyjaźń pozostanie tylko przyjaźnią? Co jeśli w następstwie kolejnych wydarzeń koniec będzie zaledwie początkiem?

Gorąco polecam „Utratę” Rachel Van Dyken i już nie mogę się doczekać aż przeczytam więcej jej książek.

A już niedługo autobiografia legendy snookera – Ronniego O’Sullivana ( współpraca z wydawnictwem Sine Qua Non )

Cieplutkiego i zaczytanego dnia!
Hasacz.

Notka powstała we współpracy z wydawnictwem Feeria Young.*

Reklamy

4 uwagi do wpisu “„Życie nie jest sprawiedliwe, ale to, jak je przeżyjemy – to właśnie jest cudowne” czyli Hasacz o Utracie by Rachel Van Dyken.

  1. Już od jakiegoś czasu czaję się na tą książkę, mam ją już na ebooku i nie wiedziałam co z nią zrobić, ale chyba ostatecznie już wkrótce ją przeczytam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s