„Iggy Pop to nieśmiertelne alter ego Jima Osterberga.” – „Iggy Pop. Open up and bleed. Upadki,wzloty i odloty legendarnego punkowca” Paul Trynka.

Witam ponownie, moje kochane bimbaski!

Tak wiem, że obiecałam w poniedziałek, ale będę ciut zalatana z okazji bez okazji, więc co by zapobiegać ,a nie leczyć dzisiaj mam dla was coś ciekawego. Wiem,że zabrzmię dziwnie, bo wciąż nie jestem jakoś stara – he he… hasacz optymistko – ,ale większość z was młodych może nie kojarzyć jegomościa ,którego biografię mam dla was. Chyba,że macie rodziców, którzy w młodości mieli dostęp do muzyki punkowej i byli buntownikami z wyboru. Nie mniej jednak muszę stwierdzić, że mało jest takich,którzy lubiłoby tego człowieka tylko dlatego ,że sami go poznali – mam na myśli to pokolenie od ’96 wzwyż. Bądźmy szczerzy – dla większości ten człowiek nawet nie jest autorem piosenki ,z której jest najbardziej rozpoznawalny.

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Sine Qua Non posłusznie prezentuję coś miażdżącego i wstrząsającego.

Nie przedłużając, zapraszam was na biografię Iggy Popa autorstwa Paula Trynka.

62733-iggy-pop-open-up-and-bleed-paul-trynka-1Tytuł: Iggy Pop. Open up and bleed. Upadki,wzloty i odloty legendarnego punkowca
Autor: Paul Trynka
Ilość stron: 502
Wydawnictwo: SQN

Życie Iggy’ego Popa obfitowało w spektakularne wzloty i  destrukcyjne upadki. Niemal każdy „wściekły i nieposkromiony” rockman ma wobec niego dług wdzięczności,a opowieści o jego szaleństwach przeszły już do historii. Iggy Pop to alter ego Jima Osterberga – chłopca,którego nazywano „nadzieją klasy”. Co się stało z tym grzecznym, piątkowym uczniem? Jak to się stało,że stał się Iggy Popem i jego osoba stała się ikoną rockandrollowego rozpasania? Jim/ Iggy zawsze był niegdysiejszy i każdy jego kolejny wyskok miał swoje skutki. w 2009 roku znalazł się na liście 50 najbardziej wpływowych frontmanów rockowych wszech czasów Roadrunner Records – znalazł się na 17. miejscu. Ten i wiele innych sukcesów to tylko jedna z niewielu kropli ,które balansowały z porażkami takimi jak utrata kontraktu z wytwórnią płytową, zerwanie z ukochaną czy kolejna klęska w walce z uzależnieniem od heroiny.

Paul Trynka nie tylko pisał ze źródeł, ale docierał do setek byłych i obecnych przyjaciół muzyka ,a co z tym idzie dowiadywał się kolejnych mniej lub bardziej znanych faktów z burzliwego życia Jima. Samą biografię czyta się szybko i przyjemnie jeśli się jest fanem tego typu książek, gdzie fakty o kolejnych upadkach Popa są okraszone dużą dozą czarnego humoru. Bez wątpienia jest to kawał doskonałej reporterskiej roboty, bo znajdziecie tutaj nie tylko walkę zespołu The Stooges z bezbarwnymi dźwiękowcami ,ale i szczegóły ze współpracy Iggy’ego z Davidem Bowiem. Wzloty i upadki, przyprawiające o dreszcz grozy przeżycia muzyka, wyznania, przygody, aż po zwieńczenie fotografiami – mniej lub bardziej kontrowersyjnymi.

Jak cały Iggy jego kariera to jeden wielki rollercoaster ,który albo jedzie mocno w górę i jesteśmy zachwyceni ostrą jazdą, albo pędzi prosto w przepaść porażki. Nie mniej jednak Jim to człowiek nie tylko uzależniony od narkotyków, seksu i przeklinania, ale i niesamowicie elokwentny i piekielnie inteligentny mężczyzna – jak na dobre zrządzenie losu w książce Shauna Ushera „Listy niezapomniane” możemy znaleźć właśnie listy Iggy’ego do swojej fanki, która kilka miesięcy wcześniej wysłała do niego listy opisując swoje beznadziejne życie.

Listy Niezapomniane” Shaun Usher, „Trzymaj się, kochana, rośnij duża i silna” – Iggy Pop do Laurence – str.245.

” droga laurence,

dziękuję za twój wspaniały i czarujący list , rozświetliłaś moje mroczne życie.
przeczytałem całą tę jebaną wiadomość ,skarbie. oczywiście bardzo chciałbym
zobaczyć cię w twojej czarnej sukience i białych skarpetkach również. przede wszystkim
jednak chciałbym, żebyś wzięła głęboki oddech i zrobiła wszystko ,co musisz zrobić,aby
przetrwać,a oprócz tego znalazła sobie coś, co mogłabyś kochać. jesteś najwyraźniej
zajebiście błyskotliwą laską z wielkim sercem i chciałbym złożyć ci (spóźnione) życzenia
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI 21 urodzin i radości w sercu. ja też w wieku 21 lat
byłem bardzo nieszczęśliwy i zbuntowany. ludzie buczeli na mnie ,kiedy
wychodziłem na scenę, mieszkałem wtedy w nieswoim domu i ogólnie byłem
wystraszony. przebyłem od tamtej pory długą drogę, ale
w życiu presja nigdy nie znika. przy okazji tytuł „perforation problems” oznacza dla mnie
również  dziury pojawiające się w każdej historii,którą próbujemy stworzyć z własnego życia .
trzymaj się więc ,kochana. rośnij duża i silna, przyjmuj ciosy i przyj naprzód.
wyrazy miłości dla naprawdę pięknej dziewczyny

to ty laurence

iggy pop.”

Jak widać Iggy choć szalony i niezrozumiany – nadal pozostaje tym samym , nieprzeciętnie inteligentnym mężczyzną. Trzeba wspomnieć, że Iggy dostał wcześniej od Laurence dwudziestostronicowy list,który opisywał jej życie, problemy rodzinne i to jak ciężko jest jej się pozbierać w sobie. Jim jednak w sposób bardzo czuły, pełen zrozumienia pociesza dziewczynę i choć odpowiedź zajęła mu dziewięć miesięcy – dziewczyna dostała list w doskonałym momencie.

Ta książka – „Open up and bleed” to prawdziwa gratka dla fanów punkrocka czy pasjonatów samego Iggy’ego. Gorąco polecam jako fanka biografii i fanka szeroko pojętej muzyki.

Za książkę jeszcze raz muchos gracias wydawnictwu SQN i panu Oskarowi za wytrwałość. Przepraszam,że tak szybko czytam i musi się pan ze mną użerać.

Żeby nie było, jeden z najsławniejszych i najczęściej coverowanych ( w moim mniemaniu, coby nie było) kawałków Iggy’ego.

Zaczytanego dnia 😀

Hasacz.

Autor

Podsumowań czas czyli hasacz podsumowuje MAJ.

Witajcie!

Dzisiaj mamy ostatni dzień maja! A co większość blogerów robi o tej porze na blogach? Podsumowuje miniony miesiąc!
Co by nie być gorszym i ja mam dla was podsumowanie i powiem szczerze,że prawie się utopiłam w majowym stosie i z tego rozpędu zapomniałam cyknąć fotki trzech książek, a jednej nawet nie mam na stanie bo pożyczyłam. Działy się rzeczy, książek przez te rzeczy też mi przybyło. Było przeogromnie i będzie dalej o ile te rzeczy dziać się będą!

Pewnie wyda się wam śmieszne to,że naprawdę przeraził mnie stos książek,który się uzbierał przez sam maj. To tak strasznie nie wygląda kiedy są poukładane wszystkie razem. Zacznę może od ogólnego przedstawienia, a potem ładnie wam wyjaśnię skąd co i dlaczego. Może być? Jak nie to wybaczcie, trzeba się dostosować 😀

CAM00821

Karolina z Tanayah czyta miała na swój jeden komentarz, a co ja mam powiedzieć? Z przerażeniem policzyłam – o ile dobrze bo jestem naprawdę głupia – przybyło mi 53 książki, przy czym jedna poszła w pożyczkę zaraz po zrecenzowaniu, trzech zapomniałam dodać, bom safanduła. Nie zmienia to faktu, że i tak je wypisze w liście.  To co? Zaczynamy.

Po pierwsze jestem prze szczęśliwa bo zaczęłam wakacje :D! Po drugie – w kwestii technicznej dorobiłam się laptopa w dobroci mojego brata – nazwałam go Lemmy , z uwagi na naklejkę zespołu Motorhead :D’ Kto mnie obserwuje na instagramie już mógł go poznać. Dzisiaj przeszedł gruntownego formata i śmiga jak dziki 😀 !

Zacznę od książek z wymiany polsko brytyjskiej:

CAM00823 CAM00825

Focisz po lewej to książki od Roberta z Czytanie Moim Tlenem. – fakt,że Robert zaproponował wymianę był mi bardzo na rękę, choć kiedy rzucił hasłem „wymiana” , już miałam dla niego książki, więc trudno było stwierdzić czy to była faktycznie wymiana. Nie mniej jednak dzięki niemu moją Misty Mointain of the Books zasiliły:

1. Karen Joy Fowler – We are all completley beside ourselves
2. Marissa Meyer – The Lunar Chronicle : Scarlet
3. John Green – The Fault in Our Stars
4. Rainbow Rowell – Attachments

Po prawej owoce wymiany z Laurą z Książkowego Dystryktu:

1. Victoria Aveyard – Czerwona królowa
2. Keira Cass – Rywalki
3. Keira Cass – Elita
4. Keira Cass – Jedyna
5. Haruki Murakami – Przygoda z owcą
6. Gayle Forman – Zostań jeśli kochasz

Ciekawostka: Jeszcze miesiąc temu sądziłam, że Gayle Forman to facet. Cały hasacz.

CAM00824

Egzemplarze RECENZENCKIE!

Jak wam zapewne wiadomo zaczęłam współpracować z wydawnictwami – totalna moc, w życiu bym nie marzyła o czymś takim. Wstępnie nawiązałam współpracę z Sine Qua Non i Czwartą Stroną – przy czym istnieje możliwość, że Filia i Feerya Young jeszcze się odezwą.

We współpracy z SQN przybyło do mnie ( i przeczytałam – linki )
1. Ronnie O’Sullivan – Running
2. Shaun Usher – Listy Niezapomniane
3. Colin Woodard – Republika Piratów
4. Christopher Golden i Damian Couceiro – Sons of Anarchy
5. Jakub Ćwiek – Ciemność płonie
6. Jakub Ćwiek – Chłopcy 3 : Zguba
7.Jakub Ćwiek – Kłamca : Papież Sztuk
8. Mark Blake – Prędzej świnie zaczną latać
9. Warren Ellis – Wzorzec zbrodni
10. Paul Trynka – Iggy Pop upadki, wzloty i odloty legendarnego punkowca

Jednak Iggy Pop będzie już w poniedziałek na blogu so be prepared!

Od Czwartej Strony przywędrowały do mnie:
1.  M.J. Arlidge – Ene , Due, Śmierć
2. Matthew Mather – Kroniki Atopii
3. Jeffery Small – Oddech Boga ( przedpremierowa recenzja tu )
4. Anton Marklund – Przyjaciele Zwierząt
5. Douglas Lain – Mężczyzna ze stumilowego lasu

Od wydawnictwa Feeria Young otrzymałam :
1. Rachel Van Dyken – Utrata czyli pierwszy tom serii Zatraceni
2. J.D. Horn – Ród: Wiedźmy z Savannah tom 1.

Pamiętajcie też,że już 3 czerwca do regularnej sprzedaży trafia kolejny tom serii Zatraceni!
toxic-FB-POST-1200X900

Od wydawnictwa Filia ( prawdopodobnie jednorazowo po tym co napisałam na temat tych książek ) otrzymałam dwa tomy powieści Susan Ee „Angelfall” , których zapomniałam dodać do stosu na zdjęciu. Smutne.

Ponadto jeśli o wydarzenia chodzi w maju hasacz miał trochę nauki – tak, cud, hasacz się uczy. Zakończywszy rok szkolny/akademicki i z tej racji ,nieco wcześniej został obdarowany książkami przez rodzinę i pochodnych 😀

A oto lista tych książek:
1. Alexander Walker – Audrey Hepburn
2. John Cleese – Tak czy inaczej…
3. Chris Kyle – Snajper
4. Matthew Pearl – Klub Dantego
5. Charlotte Link – Gra Cieni
6. Marissa Meyer – Saga księżycowa: Cinder [Eng]
7. Colleen Hoover – Maybe Someday
8. Bram Stocker – Dracula
9. Rainbow Rowell – Fangirl
10. Rainbow Rowell – Landline
11.Emily St. John Mandel – Station Eleven
12. Dan Brown – Anioły i Demony
13. Katarzyna Bonda – Okularnik
14.Oscar Wilde – The Picture of Dorian Gray

Po tym całym szaleństwie książkowym ,chyba czas trochę dać odpocząć oczom zanim znowu wpadnę w wir czytania i pisania dla was 😀

Idę więc posłuchać Freddiego i Queen, a wam życzę cudownego i zaczytanego dnia.

Hasacz.

„Wzorzec zbrodni” Warren Ellis – psychopate może pokonać tylko drugi psychopata.

Witajcie!

Dziś sobota , jest godzina 4:50 kiedy zaczynam pisać dla was notkę i trudno określić czy to szaleństwo czy już jakaś inna choroba. Nie mniej jednak dobrze się składa bo przychodzę do was z czymś co jest co najmniej szalone. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Sine Qua Non, przeczytałam jeden z najbardziej nietypowych kryminałów tego roku. Fakt, że zachęcił mnie do lektury tytuł i dość nietypowa okładka – co jest niemal zbrodnią, wiem – jednak to co się kryje w treści…tego się nie da opisać od tak. To po prostu trzeba przeczytać. Uprzejmość Pana Oskara , który zwykle odpisuje blogerom jest nieopisana, dlatego kiedy zapytał co chciałabym zrecenzować po ostatniej paczce z maratonem Ćwieka, postanowiłam tyknąć się właśnie tej książki i biografii jednego z najbardziej – jeśli nie będzie to kolokwializm – nienormalnego punkowca w historii muzyki.

Nie odwlekając za bardzo, posłusznie prezentuję:
wzorzec-zbrodni-front-1000px
Tytuł: Wzorzec Zbrodni ( ang. Gun Machine )
Autor: Warren Ellis
Ilość stron: 294
Wydawnictwo: Sine Qua Non

To miała być typowa policyjna akcja. Wpaść , załatwić sprawę bez rozlewu krwi i wrócić na kawę i donuta na komisariat. Jednak kiedy na służbie ginie policjant – mało tego – kiedy ginie partner Johna Tallowa, a on sam odkrywa niepokojącą kolekcję broni w mieszkaniu 3A w starej kamienicy przy Pearl Street, wszystko zaczyna się sypać jak gdyby otworzyć puszkę Pandory. Każda jedna broń jest inna, każda jedna powiązana z innym morderstwem ,które było uznane za nierozwiązane z powodu braku wystarczających poszlak i dowodów, z każdej broni zabito jedną osobę. W jednej chwili po odkryciu, wszystkie sprawy zostają wznowione, a rozwiązanie ich spada na samego Tallowa – tego, który tę puszkę otworzył. Wszystko nabiera niebezpiecznego rozpędu, kiedy okazuje się, że makabryczna kolekcja tworzy przemyślany wzór. Jak to się skończy? Czy Tallow rozwiąże każdą sprawę zanim będzie za późno i zginą kolejni? Kto stoi za stworzeniem tego śmiertelnego wzoru?

Warren Ellis to brytyjski pisarz, który oraz scenarzysta. Cóż…nie wiem jak wam, ale dla mnie już sam fakt,że to Brytyjczyk sprawia, że poziom książki zostaje przesądzony już na starcie. Nie wiem czemu – czy to moja przypadłość auto miłości do ludzi z wysp – czy jednak fakt, że tamtejsi pisarze to jednak najlepsi pisarze tego gatunku, ale mistrzowsko poprowadzone dialogi i tak samo wykreowana fabuła „Wzorca” to coś czego szukam w kryminałach. Sama postać Tallowa – zatwardziałego psychopaty,który pracuje w policji i pali papierosy wcześniej odrywając filtr sprawia, że ta postać to coś więcej niż kolejny mściciel, kolejny socjopata wzorowany na Sherlocku tworzonym przez Sir Artura Conan Doyle’a. Tallow to jeden zdecydowany bydlak,który nie przebierając w środkach, jednocześnie działający na pograniczu prawa ZAWSZE doprowadza sprawy do końca. Już w połowie tej niedługiej książki mamy wrażenie, że przestaliśmy oddychać , tak niesamowicie zostało wszystko tam zaplanowane. Kryminał ten jest równie wstrząsający co film Siedem w reżyserii Davida Finchera. Bezkompromisowy kryminał doprawiony brytyjską zuchwałością o prawdziwa gratka dla fanów tego gatunku ,nie wspominając już o niesamowitym zakończeniu.

Gorąco polecam i uprzedzam – książka jest krótka, ale to co się tam dzieje sprawia, że chce się wyć kiedy okazuje się ,że to koniec.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non i mam nadzieję, że jednak nie przesadziłam z niczym ,ale ta książka jest naprawdę diabelnie dobra.

Hasam załatwić kilka rzeczy przed wyjściem, a wam życzę zaczytanego dnia i zapraszam was na jutro – PODSUMOWANIE MAJA!! ❤

Miłego i słonecznego dnia!

Hasacz.

„Mężczyzna ze stumilowego lasu” Douglas Lain – kiedy Krzyś drósł ,a Kubuś zniknął.

Witajcie w piątek!

Taki pogodny i słoneczny dzień , w dodatku rozpoczynający weekend. Same cuda, nie uważacie? A tu niedługo wakacje, dni pełne leniuchowania i tak dalej. Dzisiaj , akurat na weekend, mam dla was coś skłaniającego do przemyśleń. Życie to jedna wielka refleksja, zwłaszcza w pewnym wieku, kiedy człowiek przestaje być dzieckiem ,a staje się dorosłym. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Czwarta Strona, przedstawię wam swego rodzaju filozoficzną wędrówkę przez odcinek życia pewnego chłopca, któremu dane było dorosnąć tylko na kartach powieści.

Dzisiaj przed wami lektura skłaniająca do przemyśleń.

578895-mezczyzna-ze-stumilowego-lasu

Tytuł: Mężczyzna ze stumilowego lasu ( ang.Billy Moon )
Autor: Douglas Lain
Ilość stron: 322
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Życie Christophera Robina Milne’a , syna człowieka, który stworzył Kubusia Puchatka, nigdy nie było choć po części tak bajkowe jak opisywał to jego ojciec. Maltretowany przez sławnego ojca, potem jak dorosły walczył na frontach II wojny światowej. Na chwilę obecną prowadzi księgarnie, gdzie z zasady nie sprzedaje książek, które pisał jego ojciec. Wszystko się zmienia kiedy zupełnie przypadkiem znajduje plakat z Kubusiem Puchatkiem, będącym zaproszeniem na wiec protestacyjny w Paryżu w 1968 roku. Znany jako chłopiec z bujną czupryną i gromadą zmyślonych przyjaciół, dorosły już Christopher stoczy walkę o samego siebie. Zdefiniowanie kim jest i kim zostanie do dnia swojej śmierci, a nawet i po niej. Czy będę musiał żyć do końca w cieniu ojcowskiego mitu?

Douglas Lain zabiera nas w podróż jaką odbywa Christopher. Już nie chodzi o ogień rewolty ’68, a o samą idee filozoficznej podróży przez życie – to właśnie w tym kontekście wyczuwa się sposób myślenia autora. Przynajmniej w moim mniemaniu. Widzimy jak Christopher chce odciąć się do łatki Krzysia z Kubusia Puchatka i zapomnieć o ojcu – o tym co stworzył kosztem jego dzieciństwa. To właśnie w Paryżu odnajduje nowych przyjaciół, razem z nimi wyrusza w podróż by znaleźć Biegun Północny – tym razem świadomie, a nie fikcyjnie jak opisał to jego ojciec.”Mężczyzna ze stumilowego lasu” nie jest książką napisaną dla rozrywki przeciętnego czytelnika. Zmusza do myślenia nie tylko po, ale i w trakcie lektury ,a i nawet najbardziej wyrafinowany zjadać literatury może mieć problem ze zrozumieniem przekazu książki.Osobiście odebrałam to jako zagubienie we własnym życiu. Portret zagubionego mężczyzny, którego życie od najmłodszych lat było skazane na klęskę ze względu na brak ojca – bo cóż to za ojciec, który maltretuje swoje dzieci i wysyła je do szkoły z internatem, gdzie po prostu się egzystuje? Dodatkowym faktem przemawiającym za tragizmem postaci Krzysia – Christophera – jest fakt, że mężczyzna nigdy nie zaznał miłości ani ze strony ojca, bo jak sam pisał w jednej ze swoich biografii – jego ojciec był człowiekiem, który dzieci nienawidził – ani ze strony matki,która była zwyczajnie obojętna na to co działo się z synem. Jakby na to nie spojrzeć „Mężczyzna ze stumilowego lasu” to po prostu portret literacki nijak mający się do rzeczywistości.

Książki nie da się polecać jak można to zrobić z dobrym kryminałem czy powieścią romantyczną. Jest to książka, którą trzeba przemyśleć i jestem w pełni świadoma tego, że jako taki smarkacz nie jestem w stanie jej zrozumieć jak powinnam.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona i mam nadzieję ,że jednak nie przesadziłam ze szczerością.

Na dzisiaj to wszystko – hasam dokończyć „Wzorzec zbrodni” , który też wam zrecenzuję, a tego samego dnia zrobię również podsumowanie miesiąca.

Zaczytanego dnia 😀 !

Hasacz.

” Przyjaciele Zwierząt” Anton Marklund czyli rzecz o autyźmie.

Witajcie w ten jakże pochmurny czwartek.

Pogoda piękna, klimatyczna – powoli przyjmujemy chyba klimat z wysp brytyjskich. Mam dzisiaj dla was kolejną cudowną książkę od wydawnictwa Czwarta Strona, z którym współpracuję od początku maja i wiecie co? To wydawnictwo wydaje naprawdę dobre i poruszające książki. Katarzyna Bonda powiedziała w Młodej Polskiej Prozie, że dobra literatura to taka ,która wyrywa flaki – w przypadku tej książki może nie zostały wyrwane, ale na pewno mocno potargane. Samo wydanie jest piękne w swojej prostocie, ale nie należy oceniać książki po okładce, bo są książki, które zostały tragicznie wydane ,ale ich wnętrze wszystko rekompensuje.

Nie przedłużając, zapraszam na smutną, pełną obaw powieść Antona Marklunda.

StMjMyLTU5NzI2NC1tYXJrbHVuZF9wcnp5amFjaWVsZXp3aWVyemF0LTMzN3g1MzUuanBn

Tytuł: Przyjaciele Zwierząt
Autor: Anton Marklund
Ilość stron: 312
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Johannes nie jest typowym nastolatkiem. Nie jest też zwykłym chłopcem, który gra w piłkę czy śmieje się z dowcipów nawet tych nieśmiesznych. Johannes to siedemnastoletni  autystyczny chłopiec, który za wszelką cenę szuka akceptacji w swoim otoczeniu. Rówieśnicy jednak nie dostrzegają w nim przyjaciela czy dobrego kompana, a każdą jego dobrą cechę wydają się dostrzegać tylko jego rodzice. Oczywiście chłopak nie myśli tak jak każdy. Chce się dopasować, zostać zaakceptowany, ale otoczenie postrzega go przez pryzmat jego upośledzenia, kłopotów w które bezustannie się wplątuje i incydentów. Choć chłopiec bardzo się stara nie może zrozumieć innych ludzi i wciąż popełnia błędy. Uwielbia rutynę, kiedy ojciec co niedziele przystrzyga mu włosy, kiedy matka co wieczór przed snem modli się z nim przy łóżku. Jednak poczucie wyobcowania i odtrącenia sprawia, że dochodzi do tragedii…

Marklund w sposób nietuzinkowy sprawia, że możemy poznać rodzinę borykającą się z problemem autyzmu. Nie jest to oczywiście jakaś ujma i oczywiście dostrzegamy w chłopaku te same dobre cechy co jego rodzice, ale to jak jest traktowany przez otoczenie i to jak stara się usilnie zostać zaakceptowanym niczego nie ułatwia. Wciąż i wciąż pakuje się w kłopoty. Jest dosłownie wykorzystywany przez swoją chorobę i przez ufność jaką może podarować każdemu – nawet temu kto na to nie zasługuje. „Przyjaciele Zwierząt” to poruszającą, wstrząsająca i chwytająca za serce szwedzka powieść o dramacie rodziny walczącej o normalność. Ojciec – Lennart – mężczyzna, który kocha swoją rodzinę ponad wszystko i choć przeklina świat od samych fundamentów, jeździ do znienawidzonej pracy, dba o rodzinę. Matka – Mona – bezgranicznie kocha męża, choć czami wydaje się, że jest on nieco zbyt szorstki i zimny. Syn – Johannes – autystyczny chłopiec ,który kocha rodziców, jego wzorem jest ojciec, ale nadal chce zostać zaakceptowany przez otoczenie. Nie bez kozery autor wybrał taki a nie inny tytuł, czy wydawnictwo wybrało taką a nie inną okładkę. Wszystko w tej książce ma swój cel, swój skutek. Choć czyta się ją bardzo szybko – pożarta przeze mnie w 5h – pozostaje w pamięci na długo ,a samo zakończenie wprawia w osłupienie nawet najtwardszego czytelnika.

Gorąco polecam książkę Antona Marklunda. Dzięki niej możemy lepiej zrozumieć problemy z jakimi borykają się rodzice autystycznych dzieci i sami autycy. To powieść obowiązkowa dla ignorantów ,którzy sądzą, że nabijanie się z czyjegoś upośledzenia jest fajne.

Ja, Przyczajony Hasacz mówię – nie nabijaj się diable tylko czytaj książki i myśl co mówisz. Bo nie znasz dnia ani godziny.

Niedługo zabiorę was do Stumilowego Lasu i poznamy dalsze losy prawdziwego Krzysia z Kubusia Puchatka.

Tym czasem wyżej zostawiam wam coś co bardzo nastrajało mnie przy czytaniu „Przyjaciół Zwierząt”.

Zaczytanego dnia.

Hasacz.