„Chór zapomnianych głosów „.autorstwa Remigiusza Mroza czyli polskie sci-fi na światowym poziomie.

Witajcie w ten słoneczny,za ciepły piątek!

Dziś coś nietypowego, zwłaszcza dla hasacza. Wczoraj dotarła do mnie paczka. Tam między innymi znajdowały się książki Mroza – kto hasacza zna, wie jak się ujarał tym widokiem. Co więcej owe książki są z autografami – Remigiuszu ciastka będą, no worries.

Wracając do paczki – miałam odświeżyć sobie Parabellum, ale Chór Zapomnianych Głosów jakoś bardziej mnie przyciągał – typowo dla siebie, z trudem wyjęłam książki z paczki, mając na uwadze,że dzień wcześniej w rękach miał je sam autor – ludzie jakie to emocje! Zwłaszcza jak się autora tak powidziwa.

Tak więc Parabellum ułożyłam na półce, tworząc nowy szczyt, który bardzo mi się podoba, bo miejsca na półkach już nie mam… weltschmerz. No i zabrałam się do czytania.

Okręt badawczy „Accipiter ” przemierza nieskończone przestrzenie kosmiczne, a załoga znajduje się w głębokiej kriostazie. Teoretycznie mieli pozostać w takim stanie do momentu, aż znajdą się u celu podróży. Problem w tym, że to tylko teoria,bowiem astrochemik Hakon Lindberg budzi się z owej kriostazy przedwcześnie. Jeszcze zanim dojdzie do siebie, zostaje zaatakowany przez brutalną rzeczywistość. W pierwszej chwili sądził, że ktoś się nad nim pochyla, jednak szybko uzmysłowił sobie, że to zwłoki. Prócz niego przeżył tylko Dija Udin Alhassan. Żaden z nich nie wie co się wydarzyło, ani kto lub co stoi za wymordowaniem całej załogi. Ludzkość podróżuje między galaktykami, odkrywa nowe światy, ale jak dotąd nigdy nie napotkano oznak innej cywilizacji . Co stoi za niepowodzeniem misji? Czy to Dija dokonał czegoś tak strasznego? A może to jakiś niezidentyfikowany, nieokreślony byt? Czy uda im się przetrwać i wyjaśnić to wszystko?

Po raz kolejny Mróz pokazał, że nie straszny mu żaden gatunek literacki. Tak jak zmiażdżył system pisząc genialny thriller prawniczy, tak przekonał mnie do sci-fi. Aura horroru rozgrywającego się w kosmosie, intryga rodem z najlepszego kryminału i piekielnie wciągająca akcja. Książki Mroza czytam tak samo jak książki Kinga. Zapominam jak żyć.

Chór Zapomnianych Głosów to najlepsze polskie sci-fi jakie wpadło w łapy hasacza. Mówiłam to już nie raz, pisałam kilkakrotnie, ale zaznaczę to raz jeszcze. Nie wiem, po prostu nie mam pojęcia co Remigiusz ma w głowie, skąd bierze pomysły, ale jedno jest pewne. To co robi to najlepsze co mogło się przytrafić polskiej literaturze. Cytując mojego ojca ” Biere w ciemno! ” i to wszystko co napisze ten człowiek.

Zresztą po ci wy to jeszcze czytacie? Tam są drzwi, tam okno. Lecieć do ksiegarni! I dajcie znać co sądzicie o twórczości Mroza.

To wszystko na dziś, alę jestem pewna, że nie wszystko o Mrozie co pojawi się na Przyczajonym Hasaczu. Mhmm.

Hasacz.

Advertisements

19 uwag do wpisu “„Chór zapomnianych głosów „.autorstwa Remigiusza Mroza czyli polskie sci-fi na światowym poziomie.

    • Jak zapytałam w mojej bibliotece o Mroza ,to kobieta wyglądała jakbym jej właśnie wyznała, że cierpię na owrzodzenie tej części ciała, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę… dlatego kupuje książki.

      • też kupuje. szczególnie ebooki w promocji.. ale czasem w bibliotece dbają o nowe książki.. Turskusowe szale własnie z biblioteki miałem 🙂

      • Zazdroszcze. A co do ebookow…to nie jestem przekonana. Kindla nie mam i jakos bardziej wole fizyczne ksiazki – choc przyznam,ze ebooki szybciej mi sie czyta.

      • warto spróbować też byłem sceptykiem.. wygoda duża, szczególnie w podróży.. a w tym roku z kolei powróciłem do tradycyjnych książek i jak ma wybór książka – ebook wybieram pierwsze 😀 ale pewnie do czasu gdy na pare dni wyjade hehe

  1. „Chór…” był bardzo fajnym sci-fi w wersji light 🙂 Na pierwszym miejscu wciąż pozostaje Parabellum, chociaż za najlepszą powieśc Mroza uznaję „Kasację”. „Turkusowe” nie dla mnie raczej były, przynajmniej nie do końca. 🙂

      • (to się nie przyznam, jak długa ta kolejka „w planach” jest – żeby owo serduszko nie krwawiło bardziej…) Postaram się poznać Mroza jeszcze w tym roku 🙂

      • Daj spokoj. Tak tylko gadam,nie kazdemu sie tak spieszy do Mroza jak mnie…cholera zaraz mi powiedza,ze jestem jakims psychofanem :v

      • Grono psychofanów świadczy o autorze – podobno im więcej, tym lepiej 🙂 (oczywiście, jeśli pominiemy milczeniem kwestię przedstawioną w Kingowej „Misery”…)
        Poza tym, gdzie się nie obejrzę, tam Mróz (jeszcze nie wyskakuje mi z lodówki, ale kto wie, czy nie nastąpi to w najbliższym czasie?) – trzeba więc poznać bliżej jego twórczość 🙂

      • Tak…to prawda. Mnie zarazila Anita z Book Reviews. Przeczytalam Parabellum. A jak juz Olga z Wielkiego Buka powiedziala o Kasacji to byl koniec. Definitywny.

      • Widzę w takim razie, że będę musiała sporo nadrobić 🙂 Z tego, co się orientuję, chyba „Chór…” najbliższy memu sercu byłby. Najczęściej mi gdzieś w internetach w oko wpada.

      • Osobiscie zaczelam od Parabellum. Potem byla Kasacja…matko ta ksiazka jest taka dobra…,no i chory. A Wieze milczenia i Turkusowe szale to mam do nadrobienia.

  2. Dla mnie Remigiusz Mróz może napisać instrukcję obsługi łyżki i widelca i tak ją kupię 😀
    A „Kasacja” rządzi!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s