„PS. Kocham cię. ” by Cecelia Ahern czyli przeżyć śmierć ukochanej osoby w zielonych okularach.

Witajcie w niedzielę!

Dziś dzień wszystkich pań.  Tych zaczytanych i tych nie zaczytanych. Kwiatuszek i podkolanówki dla wszystkich pań!  Po goździku! I najlepiej po książce!

A tak naprawdę to mam dla was historię miłosną. „Smutną, bardzo, wielce…o Elce… ” – cytując Kazika. No może nie o Elce, ale o kobiecie, która tą swoją wielką miłość straciła w bardzo brutalny sposób.

Powiadam wam drogie panie, a i może panowie, którym przyszło to czytać. Zaopatrzcie się w chusteczki, ciepłą herbatę i paluszki. Albo cokolwiek innego w zestawieniu ciepłe + przekąska + WIELKA ILOŚĆ CHUSTECZEK.

Dlaczego? Bo oto przed państwem książka, która zrobi wam taką dziurę uczuciową w serduchu, że będziecie płakać. Skoro hasacz ronił – wy tym bardziej. Lejdis and Dżentelmens. Meinen Damen und Herren (wypaszłam z wprawy, damn you Deutch) … przed państwem „Ps. Kocham Cię ” pióra Cecelii Ahern.

Holly i Gerry od zawsze byli przyjaciółmi. Papużki nierozłączki przy nich to słaba para kumpli. Rozumieli się w pół słowa. Najczęściej i bez nich. Śmiali się nawet podczas kłótni. Kiedy już dochodziło do tych kłótni, chodziło o totalne bzdury,z  których i tak potem się śmiali. Nikt, absolutnie nikt – w szczególności oni – nie wyobrażali sobie ich osobno. Nie było takiej siły na świecie, która by ich rozdzieliła. Czy na pewno? Niestety śmierć to bezwzględna suka i niszczy wszystko, a wystarczy, że jest nam za dobrze w życiu. Gerry od kilku tygodni uskarżał się na migrenowe bóle głowy. Holly jak każda troskliwa kobieta namówiła go by po oszedł do lekarza. Byli dobrej myśli. W najgorszym przypadku Gerry miałby nosić okulary – typowy Irlandczyk o charakterze gwiazdora, nie uśmiechała mu się wizja dodatkowej pary oczu na nosie. Na „szczęście” Gerry nie musiał nosić okularów. To co powodowało te straszliwe bóle głowy to nowotwór mózgu. Nieoperacyjny. (to jest ten moment kiedy możecie pobiec do łazienki po chusteczki, jeśli wciąż nie macie ich pod ręką. ) Gerry nie żył długo po diagnozie. Jego śmierć wstrząsnęła Holly do głębi. Kobieta była przekonana, że jej życie straciło sens i przenigdy nie zazna szczęścia. Jednak czy na pewno? W dniu swoich trzydziestych urodzin Holly dostaje list. Ku swojemu zaskoczeniu – i wszystkich innych, którzy przyszli z nią świętować – okazuje się, że to list od Gerrego. Jej zmarłego męża. Po nim przychodzi kolejny, a po nim następne. Okazało się bowiem, że ukochany zrobił dla Holly listę ,która ma pomóc jej pogodzić się z jego śmiercią. Z każdym listem kobieta czuje jak rozkwita w niej nadzieja, a każdy list zakończony jest ciepłym „PS. Kocham cię. ” .
Dzięki temu Holly idzie na znienawidzone karaoke, poznaje nowych mężczyzn, choć wciąż broni się przed uczuciem. Ma zostać matką chrzestną dziecka swojej przyjaciółki Sharon, druhną na ślubie Dennise. Zaczyna żyć od nowa, bez Gerrego. Choć jest to bolesne, Holly walczy o każdy dzień, a miłość jej męża wciąż jest silniejsza niż śmierć.

Cecelia Ahern bezbłędnie chwyta za serce czytelnika i trzyma. Trzyma od pierwszej strony do ostatniej. Mocno, aż trudno złapać normalny oddech. „PS. Kocham cię ” to powieść miażdżąco wzruszająca i realna. Prawdziwe postacie z krwi i kości. Miłość wylewa się z każdej strony i trzyma mocno. Mówi:  „Kochaj mocno, całym sercem,bo nie wiesz kiedy przyjdzie bolesny koniec „. Autorka – cholerna irlandzka krew*- uderza nas niecodzienną, prawdziwą historią młodego małżeństwa, któremu nie było dane przeżyć dekad razem.

Gorąco polecam wszystkim, którym udało się znaleźć drugą połówkę. Tym, którzy jak hasacz są sami… też czytajcie. Bo warto. Gorąco, gorąco polecam.

Jeśli czytaliście „Love, Rosie. ” (org. „Na końcu tęczy”(?)),musicie przeczytać i „Ps. KOCHAM CIĘ. ”

* piszę to z pełną życzliwością, kocham Irlandię <3.

Hasacz.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “„PS. Kocham cię. ” by Cecelia Ahern czyli przeżyć śmierć ukochanej osoby w zielonych okularach.

  1. Ech… i wyszła z Ciebie romantyczka, a ja Cię raczej za sceptyczkę uważałam. 😀 „P.S. Kocham Cię” to moja ulubiona powieść autorki, choć póki co przeczytałam zaledwie tę i „Love, Rosie”. Pozostałe przede mną, ale sięgnę po nie z pewnością. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s