„Love is in the air…” czyli przypadkowy ranking par z książek,które wpadły hasaczowi w łapy.

Witajcie w przed dzień walentynek! Dlaczego już dziś, a nie jutro? Bo Hasacz jest znany z tego,że nie trzyma się zasad odnośnie świąt, które go nie dotyczą.
O czym dzisiaj? Dzisiaj zestawienie par, które mnie urzekły i uwierzcie, że musiały się napracować, bo Hasacz to istot z upośledzony na tle emocjonalnym.  Nie wzrusza się. Przyznam bez bicia, że pomysł zerżnęłam od Olgi z Wielkiego Buka. W tym przypadku kolejność jest zupełnie przypadkowa, ilość adekwatna do książek, które przeczytałam no i musiały mnie urzec. To akurat uzasadnię. Postaram się też jakoś za bardzo nie narzekać na rozmantyzm, który lał się strumieniami tęczy w niektórych książkach.  Niech rozpoczną się igrzyska!  (tak,wiem. Nie pasowało, ale zawsze chciałam to napisać ).

1. Helen Fielding – Dziennik Bridget Jones.
Para numer jeden, która mnie urzekła swoim niesamowicie gapowatym zachowaniem, twardą, zupełnie nietypową namiętnością jest Bridget Jones i Mark Darcy. Tak. Ta Bridget, którą wiecznie obserwujemy walczącą z nadwagą, rzucającą gafę za gafą. Uwielbiam fakt,że jest jedną z niewielu postaci literackich, które są tak rzeczywiste. Mark Dracy… to przepaść, którą nasza Bridget pokonała twardym i zdecydowanym „idź sobie Danielu, grany przez ohydnego Hugh Granta „.(od zawsze ta postać była przylepiona do tego aktora, szczerze to o filmowej adaptacji książek Fielding tylko czytałam na You Tube, a i chyba widziałam kilka filmików… no ,ale ja nie o tym.) W każdym razie Bridget i Mark. Mark i Bridget. Ta para jest po prostu idealnie słodka, idealnie nieporadna i idealnie rzeczywista. Fielding za to co zrobiłaś w trzeciej części masz u mnie kobieto takiego FOCHA, że Anita byłaby dumna. W każdym razie  odsyłam do lektury.

2. Charlotte Bronte – Jane Eyre (w zależności od wydania mogą się pojawić Dziwne Losy Jane Eyre).
Edward Fairfax Rocherster i Jane Eyre. Wielu twierdzi,że to najbardziej irytująca para „angielskiej klasyki”,ale dla mnie to jedni z najbardziej dobranych bohaterów z tej kategorii (nie linczujcie,nie czytam romansów,dlatego nie rozpływam się nad Emmą czy Dumą i uprzedzeniem). Jane jako nieszczęśliwie doświadczona przez życie sierota i Edward jako dobrze sytułowany mężczyzna to para idealna,imo. Nawet na różnica wiekowa dziwnie mi odpowiada i fakt,że Jane mimo wszelkich niedogodności jednak została z ukochanym. No po prostu miodzio! Ekranizacja też była przyzwoita. W każdym razie gorąco polecam.

3. John Green – Gwiazd naszych wina (zdecydowanie wolę oryginalny tytuł.)
Augustus Waters i Hazel Grace Lancaster. Miłość przeklęta przez gwiazdy i z góry skazana na porażkę. Ile się oklełam przy tej książce to moje,ale nadal Green pozostaje jedynym i niekwestionowanym królem młodzieżówek dla dorosłych (to tylko ja mu nadaje ten tytuł,bo zdecydowanie wole sie wkurzać i wzruszać nad Greenem niż przeżywać pretensjonalność Zmierzchu albo nieskończoną głupotę Niezgodnej.) Augustus i Hazel…to samo sarkastyczne poczucie humoru,to samo zamiłowanie do książek,ta sama chęć do życia. Plus ekranizacja,która Imo (in my opinion) jest jedną z lepszych jeśli o młodzieżówki chodzi. Byli młodzi i szczęśliwi,ale autor jak zawsze powiedział NOPE. Jednak mimo to przeżywałam z nimi i powiem szczerze – Green jako jeden z nielicznych…poruszył mną. Gratulacje.

4. Dan Brown – Anioły i Demony.
Robert Langdon i Vittoria Vettera. Co to jest za para…choć parą na dobrą sprawę nie jest. Ciągnęło ich ku sobie caaałą książkę. Nie wiem czy to tylko ja czy rzeczywiście książka mi sie palila od tych iskier. Tutaj apokalipsa, Watykan się wali,a ja tylko nad tą książką „Dude,do stuff! Make some love!”. To niepoważne z mojej strony,ale ludzie…na prawdę.

Gdybym się nie wstydziła faktu,że czyt takie durne serie dla dzieci jak Percy Jackson czy Dary Anioła,mogłabym dopisać parę,której nie shippuje (czyt. W ogóle nie kibicuje postaciom,które tą parę tworzą),ale nie będę się ośmieszała bardziej pomijając,że ten blog to już w ogóle pośmiewisko intermetu.

Tak więc moje bibmaski,czytelnicy wesołych,cieplutkich,pełnych miłości walentynek i tym,którzy są singlami : wale-w-tynki też są dobrym pretekstem,żeby sobie kupić książkę w prezentcie!

Live long and prousper! _\\//
HASACZ. ╮(╯▽╰)╭

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s