Stephen King : Nocne lektury- „Skazani na Shawshank” i „Zielona Mila”.

Kto to jest Stephen King,tłumaczyć nie muszę. Człowiek, który jednym opowiadaniem sprawia,że ludzie po opóźnieniu druku kolejnego piszą mu listu z pogruszkami typu „Kolejne opowiadanie z cyklu,albo miś zginie” . Zapytacie, dlaczego tak długo nie wzięłam się za lekturę, skoro tak go cenię? Powodów było wiele. Mniej lub bardziej sensownych, ale w końcu dorobiłam się własnych egzemplarzy.

Wiecie co było najgorsze?  Fakt,że o ponowne wydanie „Czterech Pór Roku”  walczyła cała armia ludzi, była masa petycji, ankiet i cała masa innych rzeczy,która miała przekonać wydawnictwo to ponownego wydania. Nie pamiętam kiedy wyszło wydanie z Marylin Monroe, ale jestem niemal pewna, że jak znalazłam egzemplarz na allegro, kosztował tyle, że miesięczna wypłata na to była za mało. Na szczęście Albatros wysłuchał czytelników i w ten sposób wydano ponownie większość dzieł Kinga w odświeżonych wersjach lub nie. Tak więc na stronie empik.com mamy do wyboru ( tak jak na sklepie świata książki) wersję pocket, czyli tą, którą nabyłam i ja oraz wydanie w regularnych dla wydawnictwa rozmiarach w twardej oprawie. Cena jest cudowna,ale nie ma co narzekać. I tak są duże rabaty. Tak więc w przeciągu dwóch tygodni dorobiłam się upragnionych książek i jak to ja, dwie noce później, znowu cierpię na deficyt lektury.
Ale nie o tym chciałam. Zadziwia mnie jak z niecałych stu stron mini powieści Robili ponad dwugodzinny film. W przypadku „Zielonej Mili” to spoko,jestem w stanie zrozumieć, bo halo książka ma prawie czterysta stron,ale „Skazani na Shawshank” to niecałe sto stron. Niedociągnięcia i różnice między filmem,a książką –  nie powiem. Chociaż Morgan Freeman doskonale zagrał Reeda ( polskie tłumaczenie też mnie trochę bolało..),ale cudownie czytało się książkę, która była w sumie moją inspiracją, że tak powiem „pisarską” . Fakt,że niektóre opisy bolały na samą myśl, ale to nie zmieniało faktu,że King był,jest i będzie mistrzem.
Tak jak nigdy nie płakałam przy książkach czy filmach bo jestem emocjonalnie upośledzonym hasaczem,tak przy ostatnich stronach książki dostałam takiego współczucia dla bohatera.
Nie będę więcej pisała ,sami przeczytajcie .