Seria z Flawią de Luce – tycia wersja Sherlocka w spódnicy, there you go.

Nienawidzę pisać o seriach, które mają więcej niż cztery tomy. I nawet nie umiem. W przypadku Flawii de Luce miałam o tyle problem, że jakieś dwa lata temu ( teraz z kawałkiem ) czytałam Zatrute ciasteczko czyli tom pierwszy z siedmiu o małej mapi detektyw. I przyznam szczerze, że książka byłą całkiem przyjemna w odbiorze. I mówi to blisko dwudziestopięcioletnia rumpa, która ma problem z interpretacją książek, bo jest emocjonalną amebą. Hyhy.

 

Moim głównym odczuciem po przeczytaniu CAŁEJ serii – dzięki temu, że księgarnia czytam.pl tak słodko mnie urobiła w bycie ambasadorem serii – było to, że chyba jednak jestem na to za stara. Nie to, żeby seria była zła. Sama Flawia jest postacią, którą chce się pocieszać przez to jak traktowana jest przez swoich…współdomowników? Tak bym ich określiła, bo co to za rodzina? Jednak Flawia jest na tyle inteligentną dziewczyną by nie przejmować się rodziną i z każdym tomem coraz bardziej oddawać się temu co wychodzi jej najlepiej – rozwiązywaniu tajemnic.

 

 

Całość serii to klimatyczny dowód na to, że „Wednesday Addams” z sadystycznej, mrocznej dziewczynki, która notorycznie w siostrzanej miłości chciała ubić brata, teraz stała się zgryźliwą, diabelnie błyskotliwą i ciekawą świata nastoletnią detektyw, która na własną rękę udowadnia, że sama poradziłaby sobie z nie jednym poważnym śledztwem lepiej od prawdziwych stróżów prawa.

 

Co najbardziej podoba mi się we Flawii to fakt, że to seria dla czytelników w różnym wieku. Na pewno mogę polecić całość pociechom od 10 do 16 roku życia, żeby nie czuć się na to za starym, jak mahself. Przede wszystkim na przestrzeni siedmiu tomów, Flawia przechodzi nie tyle przemianę fizyczną, bo do tej jakoś nie dochodzi – możliwe, że w samej fabule po prostu między kolejnymi tomami nie dochodzi do większego upływu czasu.
W samej głównej bohaterce da się zauważyć nieco dojrzalsze spojrzenie na niektóre sprawy – podejrzewam jednak, że to bardziej doświadczenie nabyte na przestrzeni siedmiu tomów fabuły. Jakby na to nie spojrzeć siedem książek – osiem wydanych po angielsku – to jednak sporo przygód.

 

 

Co więcej, choć autor jest Kanadyjczykiem, śmiało mogę powiedzieć, że genialnie oddał soczyste życie angielskiej prowincji. Idealnie uknuł intrygi, przedstawiając doskonale klimat tamtych czasów, a co więcej – wciąż czekają na czytelnika niespodzianki w postaci niesamowitych opisów WSZYSTKIEGO w otoczeniu Flawii i nie tylko. To prawdziwy urok książek Alana Bradleya, który od lat bawi, zachwyca i czaruje przygodami małej Flawii. To idealna gradka dla wielbicieli angielskiej literatury – i co najważniejsze – angielskiego poczucia humoru, zahaczającego nawet o Pythona.

Prawdziwa uczta dla fanów wszystkiego co angielskie i około angielskie – dlatego tak bardzo uwielbiam Flawię, nawet jeśli wszystko w niej krzyczy, że jestem starą jędzą, która powinna sobie odpuścić, bo to już dawno nie jej liga.

 

 

 

Bardzo gorąco polecam serię o przygodach Flawii de Luce od wydawnictwa Vesper, którą możecie nabyć u księgarni internetowej:
logo1
Która jednocześnie objęła patronatem medialnym ostatni – najświeższy znaczy się – tom Flawii!! Książki dostępne w ich ofercie!

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

 

Hasacz.

Reklamy

Non Pratt „Problem” czyli o tym jak bardzo nie ogarniam.

k-9788380735958Tytuł: Problem
Autor: Non Pratt
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Zielona Sowa

 

Na wstępie wyjaśnię o co chodzi z tytułem. Byłam wychowywana w silnej wierze w wartość wierności, szacunku do siebie i swojego ciała oraz umysłu. To ostatnie jakoś mnie ominęło – dość drastycznie ze względu na wrodzoną durnotę, ale mniejsza o to. Dlatego między innymi nie ogarniam faktu, że dzieci – bo dorosłymi tego nie nazwę – rozpoczynają zdecydowanie za wcześnie pożycie seksualne i w efekcie dziecko rodzi dziecko. Na takie imprezy trzeba być gotowym. I nie. Nie użyłam słowa, którego nie rozumiem. Dorosłe życie jest imprezą. Słabą i cholernie wymagającą, ale to nadal impreza – ta z tych, na której mało kto chce być.

 

W Problemie jest poruszony problem – hm…weź to teraz napisz tak, żeby to nie wyszło jak masenko – autorka napisała książkę o przebojowej i błyskotliwej piętnastolatce, która jest w ciąży. Kto jest ojcem, tego nie wie. W końcu skoro jest taka rozchwytywana to nagle dzieją się różne rzeczy, co? A skoro jest w ciąży i to bez ojca dziecka, jej reputacja roztrzaskuje się o szkolny korytarz.
I wtedy na horyzoncie pojawia się Aaron. Nowy uczeń w szkole dziewczyny. Chłopak, choć przystojny, chce trzymać się na uboczu i nie rzucać w oczy tak długo jak tylko może. Dlaczego? Cóż…każdy ma raczej swoją tajemnicę, prawda?
Nim którekolwiek zdaje sobie z tego sprawę, chłopak zostaje udawanym ojcem dziecka, które nosi Hannah.

 

Początkowo miałam wrażenie, że powinnam strzelić główną bohaterką o ścianę, tak mi nerwa szarpała. Jak dziecko może być tak durne, żeby robić tak nieodpowiedzialne rzeczy. Halo! Spoko. Nie obwiniam tutaj żadnej ze stron rodziców. Ale chodzi o to, że w głowie mi się to nie mieściło. I dalej nie mieści.

Co do samej książki: Aaron to kochany chłopak, który zdecydowanie zasługuje na coś o wiele lepszego niż zaciążona nastolatka, która ma chyba jakieś problemy osobowościowe. Jednak są całe tony plot twistów w tej książce i mimo durnej postawy Hannah na początku – cała książka to prawdziwy cukiereczek z przesłaniem. Całe szczęście główna bohaterka przechodzi przemianę, albo po prostu dojrzewa, dunno. W każdym razem nie jest to jakaś wybitna seria niefortunnych zdarzeń.
Chłopak, który chce odkupić swoje „winy”, postanawia udawać ojca dziecka, które nosi Hannah. W całym plocie wydarzeń dochodzi do wielu incydentów, które ostatecznie wyjaśniają co się stało i kto tak naprawdę jest ojcem dziecka dziewczyny. Dowiadujemy się też co się stało, że Aaron chciał zacząć od „czystej karty”.

 

Książkę jak najbardziej polecam, choć nie jest to lektura dla każdego, bo jeśli macie takie słabe nerwy jak ja i jak tylko widzicie o głupiej małolacie, która wiecznie robi problemy – polecam łyknąć coś na uspokojenie i wtedy czytać.

 

Za książkę dziękuję księgarni internetowej:
logo1

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

Hasacz.

Sarah J. Maas „Dwór skrzydeł i zguby” czyli o tym jak po jednej książce wszyscy zmieniliśmy się w książęta z Into The Woods.

15119519438991781-jpg-gallery.big-iext52086894Tytuł: Dwór skrzydeł i zguby
Autor: Sarah J. Maas
Ilość stron: 846 (straszne mnóstwo jak na takie wydanie)
Wydawnictwo: Uroboros

 

Najgorszy moment w – uwaga kolokwializm – karierze blogera to opisywanie książki, którą wszyscy już przeczytali w twoim środowisku, zmienili się w cierpiących agonię ziomków z Into the Woods i na dodatek wyją, że kolejne tomy nie będą o Feyrze i Ryhsandzie.  Wiecie, shit happens, ale bokiem naprawdę, ja się zmieniam w takiego księcia przez to jak nie dźwigam tłumaczenia na polski.
tumblr_inline_oj1iwocOwm1uookzm_500

Tak. Mniej więcej to z gifu to ja, kiedy muszę czytać polskie tłumaczenia. Nie wiem, może jednak przyjmę tę współpracę z BD. Zresztą, po przeczytaniu wszystkich książek Maas w oryginale, zupełnie przestał mnie dziwić hejt na jej książki. Wprawdzie nie są to „dzieła literackie”, które wymagałyby od czytelnika intensywnego myślenia czy rozważania działań bohaterów. Bo najzwyczajniej w świecie to książki dla młodzieży – czytaj dla ziomków tak max do 20 roku życia, gdzie nie mają tragicznie wysokich wymagań literackich i lubią czytać dla rozrywki, a nie szukają książki z kategorii life changing.

Sarah J. Maas to autorka, po której można spodziewać się młodzieżowej Gry o Tron – kolejny kolokwializm, oh noes. Autorka nie boi się uśmiercać ukochanych postaci, niszczyć fanowskie shippy czy łamać serduszka swoim fankom – heeej, co nowego? Nie jest to dla mnie szczególnie nowe, bo i Cassandra Clare to kawał bezlitosnego biczyska, które robi fandomowi gruzy z mózgu. Obie autorki powinny przybić sobie piąteczkę.

 

W trzecim tomie przygód Feyry ( nawet nie wiem czy dobrze odmieniłam, kill me ) i Rhysanda czeka was dużo, ale to MNOGO momentów zwątpienia, wasze serduszka będą krwawić, a na końcu będziecie siedzieć i płakać, że jak to tak takie zakończenie? Tak, dokładnie tak samo przeżywałam tę książkę tuż po jej premierze, czytając oryginał ( bo przyznam szczerze, że polskie wydania mam na półce dla ozdoby…po prostu…nie). No chyba, że jesteście tak samo nastawieni do serii z Dworami jak do Szklanego Tronu, to wtedy możecie zaoszczędzić swoje szekle, bo szkoda cobyście kupowali po próżnicy.
Całościowo książki J. Maas są naprawdę dobrą lekturą odprężającą – w moim przekonani. Może w przyszłości poczynię dla was jakiś materiał o całej serii, jeśli wcześniej nie zejdę. Hy hy…

 

 

Za książki dziękuję księgarni internetowej:
logo1

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

Hasacz.

Ben Aaronovitch „Rzeki Londynu”, „Księżyc nad Soho”, „Szepty pod ziemią” czyli tak właściwie to co ja przeczytałam?

peter-grant-tom-1-rzeki-londynu-b-iext51253325Tytuł: Rzeko Londynu
Autor: Ben Aaronovitch
Ilość stron: 361
Wydawnictwo: MAG

 

Sherlock Holmes, Lizbeth Salander, Sasza Załuska czy Wiktor Forst, Teodor Szacki. Jakby nie spojrzeć, popełniłam straszną profanację umieszczając te postaci obok siebie – BA! W jednym tekście – ale spójrzmy prawdzie w oczy. Każde z nich występuje w kryminałach. Lepszych, bądź gorszych, ale nadal. Sęk w tym, że Ben Aaronovitch pisząc kryminał, wplótł w to fantastykę z taką finezją, że zwykle kryminały padają mu do stóp i błagają o wybaczenie. Za dużo? Spokojnie. Jeszcze się w tym tekście oczytacie absurdów z mojej strony. Ponieważ poza kryminałem, który mnie sakramencko wynudził – a w zasadzie wątkiem kryminalnym – całość serii to genialnie napisana seria „niefortunnych” wydarzeń w bardzo tłustym cudzysłowiu.

Poznajemy Petera Granta jako detektywa i początkującego ucznia czarodzieja. peter-grant-tom-2-ksiezyc-nad-soho-b-iext51334734Pierwszego od pół wieku. Facet zajmuje się rutynowymi zajęciami jak badaniem gniazda wampirów w Purley czy negocjowaniem rozejmu między bóstwami Tamizy. To tylko jedne z wielu jego zajęć i jedne z mikro urywku kłopotów, w które się zamiesza w trakcie trwania akcji trylogii – bo tak to mogę nazwać.  W tak zwanym międzyczasie dochodzi do serii zbrodni, które Peter musi rozwiązać, a jednocześnie istnieje ryzyko, że zginie próbując je rozwikłać. I chociaż dba on o porządek publiczny, dochodzi do tego, że nawet jeśli chcesz sprawiedliwości, czasem też chodzi o zemstę, nie mówiąc o tym, że dochodzi do międzynarodowego incydentu i Grant musi współpracować z panią agentką z FBI.

 

W dużym uproszczeniu tak prezentuje się cała trylogia, że tak sobie pozwolę określić te peter-grant-tom-3-szepty-pod-ziemia-b-iext51243845trzy książki. I chociaż książki pisane są w mojej najbardziej znienawidzonej formie narracji, przełknęłam kluchę i powiem szczerze, że poza pierwszoosobową narracją, to chyba najlepsza kryminalno-fantastyczna seria jaką przeczytałam w życiu. Owszem wątki przestępcze były tutaj typowe, nieoryginalne i generalnie takie na odwal – w moim odczuciu, nie rzucać się dzieciaczki – ale poza tym wątki fantastyczne, magia i wszystkie występujące w serii duchy, strzygi, potwory i cała inna masa szeroko pojętych istot magicznych to istna uczta dla fana gatunku.

A zaklinać się będę, że wybierając te książki do miesięcznej paczki recenzenckiej od czytam.pl, w życiu bym nie pomyślała, że porywam się na kryminał w magicznym Londynie.  Aaronovitch nie tylko popisał się genialnie poprowadzoną narracją, którą snuje na tym samym, wysokim poziomie przez wszystkie trzy książki. Ale też zaskakuje kreacjami bohaterów, którzy w żadnym wypadku nie są papierowi. Choć brzmi to absurdalnie w przypadku książki w dużej mierze fantastycznej – hasacz, pało, zdecyduj się co to jest – naprawdę dawno nie miałam do czynienia z tak dobrze nakreślonymi postaciami.

 

Dobra wiadomość dla fanów klimatu mrocznego, wilgotnego i wiecznie zamglonego Londynu – znajdziecie tutaj tego na pęczki i nie musicie się martwić, że coś pójdzie nie tak. Papa Hasacz rzekł, że dobre. A jak dobre to można brać i jarać się jak norweskie kościoły gdy Santa Cthulhu je palił z Vikernesem. Naprawdę niesamowita seria. Od razu mówię, że ja to traktuję jako trylogię, ponieważ nie widziałam, żeby dalsze tomy nie pokazały się jeszcze w Polsce. Chyba. Bo jak można zobaczyć na Lubimy Czytać: cykl o Grancie liczy sobie dumne SZEŚĆ tomów, a to oznacza, że muszę czekać, albo się zirytuję na MAGa i po prostu kupię serię po ęgielsku, bo mogę.  To też prawdziwa gradka dla fanów klimatów Sherlocka- tak sądzę.

 

Ale pamiętajcie. Zanim zaczniecie się rzucać – wszystko to to moje osobistyczne preferencje i chociaż mnie pierwsze trzy książki ( które ciągle nazywałam trylogią..) przypadły mocno do gustu – wciąż wszystko zależy od was. Przeczytajcie i sami oceńcie.

 

 

Za książki dziękuję gorąco księgarni internetowej:
logo1

Szczególnie polecam księgarnię czytam.pl ze względu na ich naprawdę dobre ceny oraz promocje – plus do każdego zamówienia dodawana jest mega urocza zakładka, ewentualnie cały ich komplet. Dodatkowym plusem jest też świetny kontakt z klientem i jeśli książka, którą zamówicie przyjdzie uszkodzona, zostaniecie powiadomieni o tym fakcie, nawet jeśli przyjdzie wam poczekać dzień dłużej na zamówienie. To się nazywa dbałość o klienta!❤

 

 

 

Hasacz.

Święta z Zyskiem: Roy, Rodzeń, Chaney, Tidhar, Haig czyli autorzy na święta i nie tylko.

Greetings infidels !

Wiem co sobie pomyślicie widząc tekst polecający książki od jednego wydawcy: uuuh! Hasacz, ty leniwa buło! – i niewiele się pomylicie. Rzeczywiście nie mam pomysłu na opisanie dobrze wszystkich książek, które chce wam przedstawić, ale jednocześnie bardzo chcę to zrobić, ponieważ wordpress is a bitch i moje planowane teksty nie weszły na bloga, tylko zostały usunięte. Dlatego rzucę wam tycimi recenzjami w ramach polecenia książek na święta. Myślę, że znajdziecie coś dla siebie.

 

Zacznijmy od czegoś dla młodszych czytelników. W moim odczuciu to taka jakby bajka. W końcu czego się tu spodziewać po książkach Matta Haiga? Najpierw przedstawił nam 1271958-pdw_book_coverChłopca zwanego Gwiazdką, a w tym roku opowiedział o Dziewczynce, która uratowała gwiazdkę. Obie te książki powstały we współpracy z niezrównanym ilustratorem Chrisem Mouldem, który poczynił ilustracje na okładkę i do wnętrza książki. Zarówno chłopiec jak i dziewczynka to historie dla młodszych czytelników, którzy zaczynają swoją przygodę z czytaniem pełnowymiarowych książek. Pisane lekkim, przyjemnym w odbiorze piórem Haig’a książki dziewczynka-ktora-uratowala-gwiazdke-b-iext51401691świąteczne, nadadzą się dla każdego dzieciaka, który chce poczuć magię świąt. Co ważniejsze, nie jest to typowa bajka, mająca na celu tylko zapewnienie rozrywki. To mądre i przyjemne historie, a dzięki dwóm wariantom głównych bohaterów ( czyli dwa tytuły do wyboru) można wybrać którą historię pozna wasza pociecha jako pierwszą. I chociaż nie powinnam tego pisać, to przyznam szczerze, że moją faworytką pozostaje Amelia, która całym swoim dziecięcym sercem wierzy w magię świąt oraz w Ojca Gwiazdkę.  Dodatkowo – nawet jeśli nie posiadacie dzieci, które moglibyście obdarować tymi tytułami, dodam tylko, że te książki to prawdziwa gradka dla wszystkich okładkowych srok. Obie książki okładkowo chodzą po 39,90 – jednak w okolicach świąt można znaleźć je dużo taniej na księgarniach internetowych typu czytam.pl .

 

Dla spragnionych miłości, mam kolejną propozycję. Co powiecie na kolejną książkę Elżbiety Rodzeń? To trzecia z kolei książka, którą przeczytałam od tej autorki i przyznam przyszlosc-ma-twoje-imie-b-iext49876032szczerze, że w końcu będę musiała się wybrać na jakieś spotkanie autorskie. Choć autorka pisze o miłości, nie jest to egzaltowane uczucie, które może wywołać u przeciętnej ameby emocjonalnej – czytaj u mnie – mdłości. To doskonale wyważona, przemyślana i świetnie napisana książka. Każda jedna. W przypadku książki Przyszłość ma twoje imię, bez sprzecznie mogę napisać, że to książka dla fanów książek Mii Sheridan – tylko lepsza. Bo autorka jednak ma lepszy warsztat i nie ryzykuje zostania pokonaną przez tłumacza. A historia Blanki i Mateusza to historia, która mogła przydarzyć się każdemu. To historia o miłości, drugiej szansie i o tym, że niezależnie jaką mieliśmy przeszłość to przyszłość jest tym co ma prawdziwe znaczenie. Przyznam szczerze, że póki co nie jestem w stanie wybrać swojej ulubionej książki od Elżbiety Rodzeń. Przyszłość ma twoje imię to naprawdę dobra pozycja dla wszystkich, którzy kochają książki pełne emocji z ciekawymi bohaterami. Okładkowo książkę można dostać za 37,90.

 

Dla kogoś szukającego lepiej dopasowanej do swojego gustu literatury, szczerze polecam 99906359245obie książki Arundhati Roy. Zarówno Bóg rzeczy małych jak i Ministerstwo niezrównanego szczęścia podchodzą nieco pod książki, które mają uleczać czytelnika. Pomóc mu w odkryciu pewnych części siebie lub pochodzić się z utratą albo otworzyć na nowe możliwości życiowe. Bo złamane życie to nie utracone życie. Jeśli to dla kogoś ważne, pierwsza książka została nagrodzona Bookerem w 1997. Książki Roy są bardzo osobliwe, choć nie ukrywam, że ministerstwoniezrownanegoszczescia_500mam zamiar przeczytać je po angielsku, biorąc pod uwagę fakt, że często w tłumaczeniach ( nie to nie jest wycieczka osobista to pana tłumacza…) trudno jest oddać konkretny klimat książki, choć nie ukrywać, że w przypadku obu tych pozycji naprawdę można dorobić się kaca książkowego, a tego serwują tylko najlepsze książki. I nie. To nie są poradniki ani żadne inne książki pokroju Reginy Brett. To powieści, które głęboko poruszają, a nawet zmieniają coś w każdym kto je przeczyta. Bardzo gorąco polecam – jeśli nie macie pomysłu na prezent dla mamy lub cioci, a te osoby gustują porządnej literaturze z genialną narracją. Bóg rzeczy małych detalicznie kosztuje 45zł, a Ministerstwo niezrównanego szczęścia 49,90 – obie wydane w twardej okładce z obwolutą.

 

Na koniec mam dla was propozycje, które ucieszą miłośników sci-fi oraz dobrego thrillera. Labie Tidhar przedstawia czytelnikom futurystyczną wizję przyszłości. Między 1eab7b81796ae6e6ada1b9438175a548Tel Awiwem a Jaffą powstał kosmoport, zamieszkany przez pół miliona ludzi z całego świata. Stacja Centralna stanowi połączenie między nieustannie zmieniającą się Ziemią, koloniami kosmicznymi i światem wirtualnym. Do tego autor genialnie wykreował Borisa Chonga – głównego bohatera powieści, która ma tylko jedną znaczącą wadę. Jest krótka. Jednak pomijając ten fakt, narracja jest genialna, opisy tak dopracowane, że nie mogłam się oderwać, a przysięgam na własną krew, że nie jestem fanką sci-fi ani pochodnych gatunków. Jednak ten autor zrobił to tak dobrze, że mimo opisu, który znajduje się na tyle książki, całość prezentuje się naprawdę genialnie. Zdecydowany rarytasik dla miłośników sci-fi albo jak kto woli fantastyki naukowej. Książka w cenie detalicznej kosztuje 45zł.

 

Dla fanów thrillerów polecam szczególnej uwadze To, o czym nie wiesz. To dobrze skonstruowana historia ludzi, którzy po rozwiązaniu sprawy seryjnego mordercy, stracili życie, a raczej jego sens. Detektyw Hoskins niewiele teraz znaczy dla policji, reporterka to-o-czym-nie-wiesz-b-iext50068942Peterson sprzedaje teraz kosmetyki, a żona podejrzanego o dokonanie mordu cenionego biznesmena, usiłuje przetrwać w świecie, gdzie nie czeka jej nic poza odtrąceniem i pogardą. Potem jednak przychodzi czas, że po latach ktoś dokonuje bardzo podobnej zbrodni. Wtedy zaczyna się pogoń za odzyskaniem życia. Pogoń za duchami przeszłości, za naśladowcą i walka o przetrwanie. Sęk w tym, że cena jaką przyjdzie zapłacić bohaterom może okazać się za wysoka. Od ponad dwóch lat nie czytam kryminałów, ani thrillerów gównie dlatego, że wszystko jest powtarzalne i nudne. Jednak w przypadku Tego, o czym nie wiesz wszystko nabiera innego kształtu, nic nie jest tym czym się wydaje i przede wszystkim…to genialnie skonstruowana powieść, którą powinien przeczytać każdy miłośnik gatunku.

 

 

Mam nadzieję, że post się spodobał i jeśli zechcecie, poczynię jeszcze kilka innych takich dla innych wydawców. Tymczasem możecie wypatrywać materiału na YouTube z omówieniem ilustrowanego Władcy Pierścieni.

 

Za książki bardzo gorąco dziękuję wydawnictwu Zysk i ska.

 

 

 

Hasacz